Pierwszy okres

Właśnie obliczyłem jak daleko musiałby być Sasin w próżni od pakietów wyborczych by być ich naturalnym satelitą z pełnym obrotem rownym jednej kadencji.

2020.09.15 08:45 fvckbaby Właśnie obliczyłem jak daleko musiałby być Sasin w próżni od pakietów wyborczych by być ich naturalnym satelitą z pełnym obrotem rownym jednej kadencji.

Jw. Obliczymy tez jak daleko trzeba by bylo postawic sztabki zlota od sejmu by przyciagaly Sasina z taka sama sila jak zmarnowane pakiety wyborcze ktore kosztowaly nas 70 mln zlotych skladowane w Lodzi ktore tez nawiasem mówiąc obliczymy. Pomysl podsunal mi u/otebski wiec 3/4 wszystkiego (wraz z okladka xD) nalezy sie mu. Wszystkie wyniki bedziemy rozsadnie zaokraglac z powodu niedokladnosci danych wejsciowych (sasin rownie dobrze mogl przytyc o pol kilo w czasie pisania posta) oraz z troski o zdrowie psychiczne zapracowanego autora tego posta.
  1. Jaka sila grawitacji Sasin przyciaga do siebie zmarnowane pakiety wyborcze skladowane w lodzi?
(odleglosc sejmu od lodzi w lini prostej) r=118,82 km => kwadrat =14,118,192,400 m
(pakiety) m1=1300 ton = 1 300 000 kg (dane wp)
(sasin) m2=110 kg
(stala grawitacyjna) G=0.0000000000667
wzór = G (m1m2)/r2
iloczyn mas: 143 000 000 kg (ktory i tak jest mniejszy od winy tomasza hajto który przejechal stara babe na pasach u/WatermelonPl xD)
iloraz obliczonej masy i dlugosci w kwadracie: 0.01012877540895391112
wynik pomnozony przez stala G: 0.00000000000675589319N ~~ (w przyblizeniu) 0.000000000007N = 7 * 10 - 13 N (-13 w indeksie gornym)
Z sila grawitacji okolo 0.000000000007N Sasin przyciaga do siebie niewykorzystane pakiety wyborcze skladowane w lodzi siedzac w sejmie.
2.Gdyby za 70 mln które poszly na niewykorzystane pakiety wyborcze kupic zlote sztabki, to jak daleko od Sejmu musialyby byc zeby przyciagac Sasina z taka sama sila, jak wydrukowane pakiety wyborcze w lodzi?
Ile mozna kupic zlotych sztabek za 70 mln? Sprawdźmy.
jeden kilo 24 karatowego zlota PAMP Suisse kurs z dnia 14.09.2020 z godzin wieczornych - €53,803.86 (zrodlo:https://www.goldavenue.com/en/buy/gold)
kurs euro z tego samego dnia (14.09.2020 godzina 19:30): 4.45 zl wynik iloczynu walut za kilo zlota: 239,427.177 PLN za kilogram
Ile za 70 mln wiec mozna kupic kilogramowych sztabek? Iloraz 70 mln z cena kilograma sztabki: 292.3644712229138465764 kg co w przybliżeniu daje: 292.364 kg zlota. (okolo 292 sztabki (punktuacja amerykanska, kropki to nasze przecinki i odwrotnie)
Podstawmy teraz te wartosci pod wzor sily grawitacji F = G(m1m2)/r2
0.000000000007 = 0.0000000000667( 292.364 *110)/r2 *r2
0.000000000007 * r2 = 0.0000000000667(292.364*110) 0.000000000007
r2 = 0.0000000000667(292.364*110)/ 0.000000000007
Wymnażamy lewą stronę ilorazu po prawej
r2 =0.000002145074668/0.000000000007
Dokończamy iloraz i wychodzi
r2= 306,439.23828571428571428571
Walimy w pierwiastek kwadratowy
r= 553.56954241153322841678
Co w przyblizeniu daje nam
r=553 metry z przyblizeniem do pelnego metra i taka wlasnie skala bledu.
Odpowiedź: Gdyby za 70 mln zlotych kupić 24 karatowe sztabki (a ich ilosc to 270 sztuk) zlota firmy PAMP Suisse i postawić je 533 metry od Sasina przyciagalyby go grawitacyjnie dokładnie taka sama sila jak 1300 ton niewykorzystanych pakietow wyborczych skladowych w lodzi w odleglosci 118,82 kilometra w linii prostej od sejmu.
3.W jakiej odległości Sasin orbitowałby orbitą kołową w próżni dookoła niewykorzystanych pakietów wyborczych, gdyby przyjąć, że pełną orbitę pokonuje w czasie 1 kadencji?
(pakiety wyborcze) M = 1 300 000 kg
(odleglosc od srodka pakietow wyborczych) r=?
(okres jednego pelnego obrotu) T= 4 lata = 126,144,000 s = w kwadracie da:15,912,308,736,000,000 s
wzór r3/T2= GM/4Pi2
przekształc wzor:
r3/T2= GM/4Pi2 *T2
r3= GM/4Pi2 * T2
podkladamy:
r3 = [0.0000000000667 * 1300000/4(3.14 * 3.14)]* 15,912,308,736,000,000
na początku dzialania w nawiasach i iloczyn z czworka
r3 = [0.0000000000667 * 1300000kg/4(3.14 * 3.14)]* 15,912,308,736,000,000s
nastepnie wyliczamy pierwszy iloczyn
r3= [0.0000000000667 * 1300000kg/39.4384m] *15,912,308,736,000,000s
teraz robimy iloraz r3 =[0.00008671/39.4384m] *15,912,308,736,000,000s
no i mnozenie r3= 0.00000219861860521725*15,912,308,736,000,000s
nastepnie pierwiastek szescienny
r3=34,985,098,038.930582352896
r=3270.6020033072 = 3270.6 metrow
r = 3271 metra (w przyblizeniu)
W takiej odleglosci sasin bedzie krazyc wokol 1300 ton pakietow wyborczych na ktoro przewalono 70 milionow zlotych, w prozni jako ich satelita wykonując jeden pelny obrot w czasie jednej kadencji.
Mam nadzieje ze sie podobalo xD Jesli cos spieprzylem bylbym bardzo wdzieczny gdyby ktos mi wytknal gdyz zalezy mi na tym zeby bylo jak najmniej bledow.
cover photo: https://imgur.com/a/w810jDZ kalkulator jakiego uzywalem:https://captaincalculator.com/math/root/cubed-root-calculato oraz https://www.calculator.net/big-number-calculator.html
wzory: Fizyka nowa era poziom podstawowy Liceum.
Niczego nie żaluję.
(edit: no moze oprocz przesadzenia z ta liczba Pi w polowie trzeciego zadania. Dla precyzji moglem dac jakies 10 miejsc po przecinku ale szczerze mówiąc.. teraz juz mi sie nie chce poprawiac. Roznica w wyniku i tak bedzie bardzo malutka z racji wielkosci obliczen i moze wynosic no nie wiem, metr? Mam nadzieje ze sie nade mna tu zlitujecie. Moze tez brak skrupulatnosci przy braniu pod uwage nazw jednostek ktore technicznie rzecz biorac zawsze powinno sie rachunkowac na koncu. Nie wplynie to tutaj na obliczenia ale powinno i tak to się robic by miec pewnosc ze obliczenia sa dobre. Te tutaj w przybliżeniu są wiec sobie juz odpuszcze. Ale ze chodzilo o wynik anizeli o brawure i calkowita poprawnosc (nauczyciele i pasjonaci fizyki chyba mi tu wybacza... wiec i tak je ne regrette rien xD)
submitted by fvckbaby to Polska [link] [comments]


2020.04.14 22:53 Alex1998Sasha Leasehold jest jedyną firmą dzielącą przychody z najmu poprzez tokenizację świata.

Leasehold jest jedyną firmą dzielącą przychody z najmu poprzez tokenizację świata.

https://preview.redd.it/owidfi1hjus41.png?width=680&format=png&auto=webp&s=da2eb07951539837499a659f9c44f4bf6c036630
WPROWADZENIE
Leasehold pozwala każdemu na udział w zyskach bez konieczności posiadania własności fizycznej, a nawet bez konieczności identyfikacji. Leasehold ma na celu wykorzystanie rynków wschodzących w branży turystycznej, a także branż, które prowadzą codzienną działalność, ponieważ platforma zamówień rośnie szybciej, co może podwoić liczbę użytkowników w porównaniu z poprzednim rokiem. Jedynym sposobem na skorzystanie z tego jest posiadanie własnej nieruchomości, ale dzięki Leasehold uproszczą ten proces i umożliwią „udział w zyskach”.
Dzięki Leasehold możliwy jest również dalszy rozwój, ponieważ obowiązują surowe zasady dotyczące wzrostu, które wymagają od firm ciągłego nabywania większej liczby nieruchomości w cyklu życia. Leasehold (LSH) zapewnia płynność branży wynajmu nieruchomości, która umożliwia udział we zyskach we frakcji. Ludzie mogą kupować i sprzedawać prawa do zysków bez wysokich kosztów aktu rejestracji i nabywania nieruchomości.
Nawet koledzy z klasy Airbnb są teraz w stanie zaakceptować Bitcoin jako środek płatniczy inny niż waluta FIAT, a zatem dzierżawa wierzy, że w przyszłości będzie więcej platform. Plany dzierżawy stworzą nasz własny system rezerwacji w ekosystemie, który pozwoli użytkownikom rezerwować wakacje w LSH.
Leasehold specjalizuje się w wynajmie krótkoterminowym za pośrednictwem Airbnb, rezerwacji. Com, Home Away i wiele innych jednocześnie, korzystając z naszej wieloplatformowej metody stosowanej do generowania maksymalnego obłożenia. Witryny partnerskie, takie jak Airbnb, właśnie otworzyły się, akceptując Bitcoin jako metodę płatności, która pozwala Leasehold rosnąć coraz bardziej.

Co to jest LSH

Leasehold to zdecentralizowana działalność polegająca na dzieleniu zysków, która dzieli dochody z czynszów dzięki tokenizacji. Leasehold (LSH) nagradza posiadaczy tokenów w formie odkupu i wypalenia, który zabiera zyski firmy, odkupuje tokeny z otwartego rynku i niszczy je podczas wycofywania z obiegu. Jako token deflacyjny tokeny LSH będą nadal kupowane i spalane, podczas gdy firma ustanawia surowe zasady, które zapewniają dalszy wzrost i przejęcia, których celem jest ciągłe zwiększanie odkupu i mocy spalania.
Leasehold Holdings podzielił swoją działalność na 2 główne oddziały, z których pierwszy to:
1 Wynajem nieruchomości w mieszkaniach nie będących własnością.
Tutaj dzierżawa będzie prowadzić mieszkania dla właścicieli domów w uzgodnionej wysokości, w których będą stosowane nasze strategie marketingowe i metody systemu rezerwacji, co pomoże Leasehold w pozyskiwaniu stałego finansowania na nasze wykupy. Leasinghold ma już 4 podpisane umowy na 4 oddzielne mieszkania od 15 kwietnia. Będziemy nadal podpisywać więcej.

2 Wynajem nieruchomości na własność.

Tutaj Leasehold osiągnie maksymalną kwotę zwrotu, ponieważ wszystkie zyski będą należeć do spółki i zostaną przekazane do „Buy Backs” Leasehold (LSH) będzie nadal kupował nieruchomości na otwartym rynku i wynajmował je przy użyciu naszej specjalnie zaprojektowanej metody wieloplatformowej.
Metoda wieloplatformowa ma na celu zwiększenie współczynnika obłożenia wszystkich naszych apartamentów poprzez wyszczególnienie nieruchomości dostępnych do wynajmu krótkoterminowego na platformach takich jak booking.com, airbnb, homeway i wiele innych jednocześnie. Rezerwacje są następnie synchronizowane na jednej platformie, która umożliwia wszystkim posiadaczom tokenów dostęp do danych w czasie rzeczywistym o zyskach firmy w postaci wykupów, które są przeprowadzane co miesiąc. Tokenizacja LSH pozwala ludziom z całego świata uczestniczyć w podziale zysków z rynków wynajmu krótkoterminowego, które obecnie rozwijają się na całym świecie, bez konieczności odkładania dużych kwot kapitału naraz, do których wiele osób nie ma dostępu . Leasehold (LSH) rozwiązuje ten problem, będąc bezpiecznym tokenem dzielenia zysków, który osiąga to dzięki technologii blockchain.
Jak to działa
  1. ITO i IEO
Użytkownicy mogą wziąć udział w początkowej ofercie tokena za pośrednictwem naszej strony internetowej i obsługiwanych wymian.
  1. Zainwestuj w wynajem nieruchomości
Leasehold Osiąga sukces, wykorzystując naszą unikalną technologię i system do krótkoterminowego wynajmu mieszkań wynajmowanych za pośrednictwem wielu platform rezerwacji, takich jak Airbnb, Booking.com, Homeaway itp.
  1. Zysk z LSH
LSH ma potężny mechanizm odkupu i wypalania, który ma na celu zwiększenie ceny w czasie i wytworzenie deflacji. Wytworzony dochód z wynajmu zostanie wykorzystany do odkupienia tokenów LSH na rynku.

Po co inwestować w token Lease Hold?
● Zrównoważony rozwój
Polityka „Odkup i wypalenie” tokena dzierżawy ma na celu oderwanie zmienności rynków od LSH. Polityka odkupu i wypalenia finansowana jest ze strategicznych dochodów z wynajmu nieruchomości, które są wykorzystywane jako źródło odkupu i wypalania. ilość pieniędzy wykorzystywanych do odkupu będzie stale rosła, ponieważ Leasehold określił surowe zasady wzrostu, które zapewniają wykładniczy dalszy wzrost
● Przejrzystość
Wszystkie dane wygenerowane przez wynajmującą nieruchomość Leasehold Property będą dostępne w formie danych na żywo. Daje to posiadaczom tokenów informacje w czasie rzeczywistym, pokazujące bieżące zarobki ze wszystkich nieruchomości i szacowane wykupy w danym miesiącu.
● Bezpieczeństwo
Na żywo dane o dochodach z wynajmu firmy mogą być dostępne dla wszystkich członków. Rezerwacji można również dokonać bezpośrednio z naszej strony dla dowolnej nieruchomości w portfolio.
● Gwarancja
Tokeny dyrektorów zostaną zablokowane na okres 5 lat na podstawie inteligentnej umowy, zapewniając prawidłową budowę i działanie zgodnie z przeznaczeniem
Czynniki innowacyjne
Leasehold pozwala każdemu na udział w zyskach bez fizycznego posiadania nieruchomości lub bez konieczności identyfikacji. Leasehold korzysta z rynków wschodzących w branży turystycznej, a także z branży życia codziennego, ponieważ platformy rezerwacyjne rosną, a liczba użytkowników w porównaniu do poprzedniego roku wzrosła ponad dwukrotnie. Jedynym innym sposobem, w jaki możesz na tym skorzystać, jest posiadanie nieruchomości samodzielnie, dzięki Leasehold upraszczamy ten proces i pozwalamy Ci „posiadać część zysków”. Dzierżawa będzie również nadal rosnąć, ponieważ wprowadzono surowe zasady dotyczące wzrostu, które wymagają od firmy ciągłego nabywania coraz większej liczby nieruchomości w swoim cyklu życia. Leasehold (LSH) zapewnia płynność branży wynajmu nieruchomości, umożliwiając ułamkowe zyski. Ludzie mogą kupować i sprzedawać prawa do zysków bez wysokich kosztów rejestracji i nabywania nieruchomości.
Airbnb akceptuje teraz Bitcoiny i uważamy, że pojawią się kolejne platformy. Leasehold Plany stworzenia własnego systemu rezerwacji w ekosystemie, który pozwoli użytkownikom rezerwować wakacje w LSH.
Elementy LSH
Zdecentralizowana wymiana (DEX)
Komputery zdecentralizowane
Zdecentralizowana sieć konsensusu
Piasta LSH
Dane w czasie rzeczywistym o zyskach firmy (wykup i monitorowanie zużycia)

Opłaty sieciowe

Wszystkie prawidłowe transakcje w sieci muszą zostać przetworzone. Delegaci przetwarzają transakcje i przechowują je w nowych blokach. Za tę pracę delegaci otrzymują opłatę. Wszystkie transakcje w sieci muszą zawierać pewną opłatę jako środek zapobiegający spamowi.
Domyślna opłata sieciowa za wysłanie transakcji LSH wynosi 0,1 LSH. Na przykład transakcja 100 LSH obejmuje dodatkowo 0,1 LSH dla łącznej transakcji 100,1 LSH.

Poniżej znajduje się lista opłat za różne transakcje:

  • 0,1 LSH kwoty wysłanej na transakcję wydatków.
  • 25 LSH na rejestrację nowego delegata
  • 5 LSH do rejestracji drugiego hasła
  • 5 LSH do rejestracji grupy z wieloma podpisami

Peer-to-Peer

Korzystamy ze standardowej sieci P2P, która działa w oparciu o protokół WebSocket i wykorzystuje dane w formacie json jako metodę wymiany danych.
Moduł P2P przechwytuje następujące informacje o każdym urządzeniu równorzędnym:
  • Wersja
  • OS
  • IP
  • Port
  • Podstawowa cecha dzierżawy
  • Wiele podpisów
Leasehold pozwala użytkownikom na tworzenie grupy z wieloma podpisami. Grupa z wieloma podpisami składa się z kilku użytkowników LSH, nazywanych członkami grupy. Transakcje z grup z wieloma podpisami można skonfigurować tak, aby wymagały zatwierdzenia niektórych lub wszystkich podpisów. Aby to osiągnąć, wdrożono M z N architektury podpisów wielokrotnych. Dodawani są wszyscy członkowie grupy z wieloma podpisami (N), maksymalnie 16 sygnatariuszy, a następnie wymagana liczba (M) podpisów potrzebna do zatwierdzenia określonej transakcji.
M musi być większy niż 1 i mniejszy lub równy niż N. N jest liczbą członków grupy z wieloma podpisami.
Właściciele grupy z wieloma podpisami mogą zmienić zasady grupy w dowolnym momencie za zgodą co najmniej m sygnatariuszy.

Podstawowe informacje o tokenie

● Nazwa tokena: dzierżawa
● Symbol tokena: LSH
● Media społecznościowe: Facebook, Twitter, Telegram
● Minimalny wkład: 0,001 BTC
● Akceptowane waluty: ETH, BTC, LSK
Wstępna oferta tokena (ITO)
Dzierżawa 17%
Dyrektorzy
Zamknięty na 5 lat
10%
Inkorporatorzy
Zamknięty na 5 lat
2%
Członkowie zarządu
1%
Doradcy
2%
Zespół techniczny
2%
Dystrybucja Tokenów
100 000 000
Sprzedaż publiczna 83%
Token dzierżawy (LSH) zostanie poddany 5 fazom dystrybucji. Od kwietnia 2020 r. Do końca 2020 r.

Mapa drogowa LeaseHold

LSH Wartość tokena i wzrost portfela nieruchomości ma kluczowe znaczenie. LSH odkup i wypalenie zaczną się od 80% odkupu w pierwszym roku ze stopniową zmianą w celu rozszerzenia portfela nieruchomości w tym samym czasie. Trzeci rok będzie ostatnim rokiem, w którym proporcje odkupu i rozszerzenia portfela ulegną zmianie. 40% rozszerzenie portfela i 40% skup i wypłata od trzeciego roku. Bardzo ważne jest, aby LSH rozwijał się w tych dwóch obszarach, aby zachować konkurencyjność w zakresie kryptowaluty oraz w sektorach nieruchomości, aby zachować zdrowe połączenie tych dwóch.
Mapa drogowa
Kwiecień 2020 r
● Wstępna oferta żetonów
● LSH planuje dać społeczeństwu możliwość dołączenia do naszego ekscytującego projektu za pośrednictwem
● ITO. Możesz wziąć udział w ITO, zostając członkiem lub anonimowo.
● Oferowanych 16 600 000 tokenów
Czerwiec 2020 r
● Pierwsza oferta wymiany
● Dzierżawa zakończyła przejęcie od fazy 1.
● Zainwestowano ~ 1 000 000 $
Sierpień 2020 r
● Druga oferta pierwszej wymiany
● Możesz uzyskać tokeny LSH na IEO
● 0 z 1666000 tokenów
Sierpień 2020 r
● 1. Zakończenie zakupu nieruchomości
● Leasehold zakończy nabycie od fazy 1.
Wrzesień 2020 r
● Nieruchomość zaczyna generować dochód z wynajmu
● Nieruchomość jest dodawana do stron rezerwacji i zaczyna generować dochód z wynajmu.

Wniosek

DeflationaryTokens (dzierżawa) może zrobić wszystko, co może zrobić stabilna moneta, a to tylko wierzchołek góry lodowej! Moneta rozwija się w ramach zachęty, gdy zostaje „wypalona”, a stawiając w puli, gromadzi swój kapitał, gwarantując płynność. W moim umyśle, gdy budujesz procedurę przedsięwzięcia Blockchain lub Kryptowaluty, powinieneś uważać na to, czego wymaga struktura (Kompletne funkcje dzierżawy). Stablecoins oferują odpowiedź na temat statycznego wsiadania / wysiadania na pokład w celu wymiany bezpieczeństwa, ale nie oferują wiele więcej. DeflationaryTokens oferują inną perspektywę na temat metodologii wymiany, aby zapewnić sobie największe zyski.
Więcej informacji można sprawdzić w tym linku:
Autore: Bitcointalk username: AlexHonestWork Bitcointalk profile: https://bitcointalk.org/index.php?action=profile;u=2754771
submitted by Alex1998Sasha to u/Alex1998Sasha [link] [comments]


2020.03.10 20:36 Gonz4les Poświęćcie przysłowiowe 5 minut swojego życia i przeczytajcie. Może komuś tym pomogę.

Cześć Reddicie, polska! Chcę Wam przedstawić po krótce moją historię... Jestem Artur, mam 22 lata, rocznikowo 23, mieszkam w małym miasteczku w południowej Małopolsce z rodzicami oraz pracuje sobie jako serwisant komputerowy i nie narzekam na płacę, nie jest taka zła. Zbieram się od 3 miesięcy, żeby to z siebie przelać na kartkę i udostępnić to na Reddicie, ponieważ wierzę, że tym wpisem pomogę komuś sobie uzmysłowić, że psychologowie to nie biały kaftan i wariatkowo, ani tym bardziej psychiatrzy; bo są to ludzie od pomocy, tak jak normalny lekarz czy przewodnik po mieście. Od razu mówię, że chcę zachować swoją prywatność, ponieważ nie uśmiecha mi się, żeby ktoś z moich znajomych wiedział, że to ja, dlatego też moje imię i zbieżność zachowań oraz imion innych ludzi jest przypadkowa, nie mniej jednak moja historia jest prawdziwa więc chciałbym, abyście uszanowali moją prywatność. Nie jestem pisarzem, więc wybaczcie za błędy. No to co? Zaczynamy: Kiedy tak pomyślę wstecz, to zawsze byłem celem szyder i szykan od strony rówieśników, aż do technikum, gdzie każdy był na tyle mądry, by nie traktować się jak bydło i szanować siebie nawzajem, jak rodzina. W okresie podstawówka/gimnazjum zawsze było tak, że dostałem najgorszy wpierdol od tego jednego kolegi w klasie, który był - z perspektywy dzisiejszego dnia - pseudo-alfą, który czuł się bezkarnie, bo koledzy się go bali. Na moje nieszczęście w gimnazjum mój kumpel stał się moim koszmarem po feriach w pierwszej klasie i oczywiście to ja musiałem się stać tym obiektem doznań frustrata, bo byłem niestety cą... bardzo bałem się postawić, ponieważ byłem przekonany, że każdy w okół mnie uwziął się na moją osobę, co jak potem okazało się, że każdy bał się mojego "kolegi", więc wybrali mniejsze zło i woleli stanąć po jego stronie, nawet mój serdeczny i wieloletni przyjaciel, Antek, pod przykrywką dołączył do niego, lecz my cały czas poza szkołą dalej się lubilismy a w szkole był neutralny stosunek między nami. Wiecie, w każdej klasie, prawdopodobnie do szkoly ponadgimnazjalnej, znajdzie się taki gość, co będzie chciał zawładnąć całą klasą i terroryzować jedną osobę lub kilka osób... Nie mówcie mi, że to moja czy wina rodziców, bo to nie jest miejsce na mówienie komuś, co powinien był zrobić w danym momencie. A sam przyznam, że moja wina w tym pewnie jakaś była, bo mogłem się odezwać, ale tak bywa, jak twoja samoocena jest niżej niż dno Rowu Mariańskiego. Skoczmy teraz kilka lat dalej i zatrzymajmy się na mojej osobie w wieku lat bodajże 18. To ten moment, kiedy dziecko tylko kalendarzowo staje się dorosłym i może trochę więcej niż ktoś młodszy od niego o rok. Już minęły 2 lata od zakończenia gimnazjum (bo gimbaze kończyło się bodajże jak miało się 16 lat, o ile dobrze pamiętam; no moja pamięć nie jest najlepsza, czasem zawodzi i to trzeba przyznać), wszystko było spokojnie do momentu, kiedy bardziej zacząłem się interesować płcią przeciwną i zachcialem poszukać tej, która będzie warta zachodu, lecz moja samoocena dalej była niżej niż najniższy krąg piekła Dantego, tak więc sięgnąłem po Tindera i Badoo - jak nie trudno się domyślić, ciężko było kogoś dopasować a co dopiero zacząć konserwację i tak człowiek zaczął poznawać więcej i więcej dziewczyn, czasem na jedno lub 2 słowa i zastanawiał się, co z nim jest nie tak, chyba taki brzydki nie jestem (albo jestem tak szkaradny) no a przecież to tylko wygląd, który przemija... Ja chciałbym mieć jakąś drugą połówkę... Dużo kompleksów na tamtą chwilę zostało po gimnazjum i podstawówce, lecz też środowisko - a dokładniej reklamy i inne tego typu spoty idealizujące piękno i nieskazitelność dawały mi - dojrzałemu emocjonalnie, jak sie wydawało chłopakowi - ostro po dupie... A to bądź napakowany, bądź cool, uśmiechaj sie bez przerwy, tylko słabi się smucą, miej niesamowity biały uśmiech, bądź jak James Bond czy bądź kurwa jak ten albo tamten piłkarz, bo on jest normalnie bożkiem i trza mu najlepiej dobrze zrobić i będziesz super (oczywiście tu teraz wszedł sarkazm, ale tak wyglądają realia dla osoby, która serio ma problemy z samooceną i zewsząd jest atakowana informacjami zwrotnymi, w których ma być nieskazitelnie idealny, bo jak nie, to jest jakimś odludkiem i podczłowiekiem). W końcu zrezygnowałem z tego typu "apek" bo kompletnie nie mogłem pojąć, co jest ze mną nie tak. W końcu poznałem moja przyjaciółkę przez kuzynkę. Szybko się zaprzyjaźniliśmy i zapytałem się jej, czy moglibyśmy być razem (co było ultra wyzwaniem dla mnie, bo to pierwsza osoba płci pięknej, która mnie traktowała jakoś inaczej ), niestety, miała chłopaka, więc nic z tego, ale jak zerwali to za jakiś czas się zapytałem, czy moglibyśmy być razem (już drugi raz), wtedy powiedziała, że nie widzi we mnie jej chłopaka - no trudno, bywa, to koniec mojego życia, normalnie zaraz się zabiję czy tam udławię sokiem z cytryną (swoją drogą smacznym) - chyba nie muszę pisać, że był to dla mnie okropny cios w serce, bo to wiele znaczyło dla mnie, jak się okazało potem - a w sumie to niedawno, że zawsze do mnie coś czuła, lecz trafił kołek na żebra biedaka z samooceną, czyli moje lustrzane odbicie. Bała się poprostu mnie stracić. Już za jakimś 5 razem, od momentu, kiedy pierwszy raz się zapytałem, czy możemy chodzić znudziło mi się takie pytanie i czekanie, bo uznałem że być może tak miało być i mogło się to nie udać poprostu, bo pomiędzy okresami gdzie miała chłopaków, miałem niesamowite jazdy emocjonalne i psychiczne... Wiecie, dość że sam fakt, że osoba na której mi zależy i to, że boję się zawalczyć, bo ma chłopaka, potem następnego i tak dalej daje mi po dupie, to jeszcze społeczeństwo krzyczące w niebogłosy wraz z lizaniem jaj powiedzeniu "BĄDŹ FACET, NIE PŁACZ! FACET NIE MOZE OKAZYWAĆ SŁABOŚCI, FACET MA BYĆ TWARDY!" (no, najlepiej żeby facet wpierdalał szklane butelki po piwie i ruchał lwy w dupe na arenie, bo inaczej jest "mało-samczy") nie pomagało nic a nic, jedynie doprowadza słabsze emocjonalnie jednostki do załamania nerwowego czy psychozy, bo trzymanie uczuć w sobie nie jest ani dobrym ani zdrowym pomysłem na życie. No właśnie, skoro taki byłem poturbowany, to zapytacie, czy miałem myśli samobójcze, bo teraz wśród młodszych ode mnie ludzi jest moda na depresję i myśli samobójcze, bo to super HAHA żarcik. Powiem tak, miałem, może z 12 moze 6 albo i 8... Nie wiem, trochę tego się przewinęło, ale nigdy nie chciałem się zabić, bo za bardzo się przejmowałem, co powiedzą rodzina, przyjaciele, znajomi - zawsze mnie to odciągało od mojej głupiej decyzji. No niestety mojemu śp. kuzynowi Mateuszowi nie wystarczyło odwagi i postanowił się zabić, cóż, to odbiło się na mnie bardzo mocno, bo nie mogłem sobie wybaczyć, że będąc tak blisko siebie, byliśmy jednocześnie tak daleko... Ten wspólnie spędzony czas już nie wróci; niestety śmierć w realu nie jest taką fajną sprawą jak w grze, że damy ESC i wybierzemy ostatnio zapisany SAVE... Odbieramy sobie życie i już po nas... koniec... niema nas... a nasi bliscy cierpią przez naszą głupotę i zastanawiają się "czemu nic nie powiedział, łolaboga" - no właśnie, dlaczego? A dlatego, że społeczeństwo wymusza na facetach bycia jebanymi cyborgami bez emocji, bo na co to komu? Dlatego właśnie największy współczynnik samobójstw w Polsce czy pewnie na całym świecie jest właśnie wśród mężczyzn, bo jest nam to wpajane od małego. Wracając do mnie. Przenosząc się rok wstecz od dzisiaj, gdy miałem 22 lata rocznikowo. W pewnym momencie zacząłem czuć się jak coraz większe gówno, bo dość że moja samoocena dawała mi po dupie, bo uważałem się za gówno dosłowne to jeszcze dochodził taki śmieszno-dziwny głos z tylu głowy, który mówił do mnie mniej więcej tak "nie zasługujesz na szczęście", "nie znajdziesz miłości życia", "jesteś nikim" zacząłem swoim kilku przyjaciołom powoli mimowolnie dawać znać, że coś jest ze mną nie tak, mój najstarszy stażem przyjaciel , Antek, był pierwszą osobą, która bardzo dobitnie mi uświadomiła, że jak nie pójdę do psychologa to może być ze mną źle. Dwa tygodnie zastanawiałem się nad tym, aż pewnego razu poprosiłem moich rodziców o pomoc w tej kwestii, bo uważam że nie ważne ile się ma lat, od tego są rodzice by się radzić w pewnych kwestiach w życiu. Bardzo ważne przed pójściem do psychologa jest to, żeby samemu zdecydować na pójście do niego, bo inaczej będzie ciężko ze zmianami. Gdy już będziecie na miejscu, to polecam pozwolić zadawać sobie pytania, psycholog sam stwierdzi, czy jest sens wizyt u niego, czy wizyty u psychiatry są lepsze, a psychiatra często zajmuje się naszymi problemami, które są osadzone głęboko w głowie, nie ma obaw, że wsadzą was do białego pokoju, to nie są filmy żywcem z Hollywood, życie wygląda zdecydowanie inaczej. Dzięki wizytom u psychologa zmieniłem swoje stare nawyki charakteru znacząco, bo oprócz niskiej samooceny doszło do tego traktowanie kobiet jak coś gorszego sortu niekiedy, ale tylko na szczęście kończyło się na persfadowaniu mojej racji - moja racja jest najmojsza i ch*j - bez obelg czy krzywd fizycznych a także bezsensowne kłótnie z kim popadnie czy nawet bycie niezłym k*sem niekiedy. Teraz czuje się super, bo wiem, że stać mnie na wszystko, że moje życie jest w moich rękach, i jak odpowiednio chwycę je za rogi, to spełnię swoje marzenia. Tak więc moje życie wychodzi na prostą dzięki właśnie takim wizytom, które są na prawdę potrzebne w moim życiu gdzie oczywiście sam musiałem pracować ciężko na własną poprawę, bo inaczej bym sobie nie dał rady i nie było by mnie w miejscu, w którym jestem teraz... Mam kochaną dziewczynę, którą poznałem w realu oraz która mnie rozumie i wspiera a także ludzi, którzy nie odeszli ode mnie mimo wszystko i dzielę z nimi swój najlepszy okres swojego życia w tym momencie a także wkrótce planuje założyć własną firmę. Także wychodzę do Was drodzy nieznajomi z pewną myślą: Jeśli jest w życiu źle, macie złą samoocenę czy ogólnie problem ze swoją osobą, to pierwsze pomyślcie o wizycie u specjalisty, to nie boli a uratuje Wam życie a także przy odpowiednim zaparciu i wsparciu - pomoc zmienić Was na lepsze... Pamiętajcie, nie ważne co się będzie w Waszym życiu działo, są ludzie, którym na Was zależy, dajcie im sobie pomóc, będą za to wdzięczni :)
TL;DR: Mając problemy z własną samooceną i innymi negatywnymi reperkusjami gnębienia w szkole i pogarszajacym się samopoczuciem emocjonalnym w pozniejszym życiu zgłosiłem się do psychologa, to nie boli a daje szansę na poprawę życia i wyjście na prostą. Nie dajcie się przekonać, że psycholog to zło i że nie ma wyjścia z jakiejś sytuacji, bo nie i chuj... Pamiętajcie że "chcieć to móc". Bądźcie tego świadomi i trzymajcie się ludzie :)
submitted by Gonz4les to Polska [link] [comments]


2019.12.05 08:40 newkoszulka Mane również się przyłączył

Kwartet potencjalnych klientów nie został wybrany zeszłej nocy, ponieważ Liverpool pokonał Everton 5-2, pomimo podania bardzo zmienionego składu. Ale Klopp zasugerował, że wszyscy czterej gracze mogą zacząć myśleć, a Liverpool czeka bardzo pracowity okres świąteczny.
“Nie mamy największego składu, ale nawet młodzi chłopcy wywierają presję z tyłu”, powiedział Klopp w Koszulki Piłkarskie. “Harvey, Rhian, Curtis i Neco Williams pchają od tyłu, więc to spoko”.
Xherdan Shaqiri otrzymał swój pierwszy start w Premier League sezonu, a Adam Lallana tylko drugi, gdy Klopp polegał na tym, że szybko przyspieszył z intensywnością derby Merseyside. Nie rozczarowali się tym wynikiem.
“Dobrze, szczególnie w okolicznościach, które właściwie stworzyłem dla siebie w składzie” - powiedział Klopp o występie Liverpoolu. “Wprowadzenie pięciu zmian może prowadzić do problemów: nie widziałem żadnej z nich. Musimy wprowadzić zmiany, to jasne”.
Divock Origi nadal prześladował Everton wczesnym uderzeniem, zanim Xherdan Shaqiri w Koszulka Liverpool podwoił przewagę swojej drużyny. Michael Keane odsunął jedną z nich, Origi dodał drugą, a Mane również się przyłączył, zanim Richarlison wrócił do domu kilka sekund przed przerwą.
submitted by newkoszulka to u/newkoszulka [link] [comments]


2019.10.27 12:55 SNERG_Robot Półpancerze praktyczne

Jestem starym subiektem i widziałem w swoim życiu wiele towarów niechodliwych, ale żeby aż tak… Gdy otwieraliśmy paczki z ostatniego transportu — błysk metalu pozwalał przypuszczać, że są to aluminiowe garnki. Tymczasem — diabli wiedzą co się stało w dystrybucji czy planowaniu. Nasz Dom Towarowy otrzymał czterysta nowych półpancerzy, model XVI wiek, używany swego czasu przez landsknechtów. Zdaje się, że były one przeznaczone do rekwizytorni jakiegoś teatru, ale nawet gdyby tak było, to po co jednemu teatrowi tyle półpancerzy? Nie było jednak rady. Towar jest towarem i musi być sprzedany. Kolega nasz, Eugeniusz, którego uważaliśmy za specjalistę od reklamy, umieścił kilka półpancerzy na wystawie, zaopatrując je sloganami:
„Półpancerz w każdym domu”
„Jeśliś harcerz — kup półpancerz”
„Nie pomoże koń ni wieża — jeśli nie masz
półpancerza” (Hasło dla szachistów)
Na razie jednak nikt nie żądał półpancerzy. Przeciwnie — klienci odnosili się do półpancerzy z lekceważeniem a nawet z wesołością. Nie pomogły dalsze pociągnięcia kolegi Eugeniusza, który ogłosił, że co dziesiąty półpancerz, nabyty w naszym Domu — wygrywa w charakterze premii czapeczkę krakowską z pawim piórem, a co dwunasty — Piórnik z napisem: „Pamiątka z Zakopanego”. Tymczasem zbliżał się okres remanentów i sytuacja stawała się poważna.
Wtedy właśnie zgłosił się do nas staruszek, który w zamian za udostępnienie mu kupna czajniczka do herbaty podjął się sprzedać cały zapas półpancerzy. Propozycja została przyjęta.
Staruszek zaczął od tajnej konferencji z panem Eugeniuszem, a nazajutrz, w godzinach największego ruchu, zjawił się w PDT, podszedł do lady i rzekł do kolegi Genia:
— Proszę o dwadzieścia półpancerzy.
— Niestety, sprzedajemy tylko po dwie sztuki.
— Ale ja potrzebuję dwadzieścia sztuk.
— Niestety, wykluczone.
Jako pierwszy zwrócił na nich uwagę posępny blondyn ze złamanym nosem. Zatrzymał się obok i słuchał ciekawie.
— Panie, chociaż piętnaście sztuk, ja mam dzieci — błagał staruszek.
— Nie mogę, łaskawy panie, nie mogę — bił się w piersi sprzedawca.
Już po chwili otaczał ich mały tłumek. Pośrodku klęczał staruszek i ze łzami w oczach prosił o pięć sztuk półpancerzy. Eugeniusz zasłaniał oczy rękoma, lecz nie ustępował.
— Gdzie się pani pcha?! — zawołał nagle posępny blondyn.
Na drugi dzień, gdy przechodziłem koło tandety, zauważyłem posępnego blondyna, który wołał monotonnie:
— Plastyczne, elastyczne, półpancerze praktyczne!!!
W czasie przerwy obiadowej przybiegł do mnie kolega Eugeniusz, zadyszany, w przekręconym krawacie i prosił o pomocnika. Sprzedano pierwsze partie półpancerzy. Niektórzy wychodzili od nas błyszcząc kadłubami odzianymi w stal, z wyrazem zadowolenia na twarzach, inni natomiast, tylko w marynarkach, wymykali się upokorzeni, obiecując sobie jednak przyjść nazajutrz.
Zapas był na wyczerpaniu. W parku, na ulicach, zaczęli pojawiać się młodzi ludzie w eleganckich półpancerzach, którzy spotkawszy znajomych mrużyli jedno oko i mówili niedbale:
— Gdzie kupiłem? Prywatnie. Kosztowało? Nooo, naturalnie…
Staruszek został moim przyjacielem i chętnie spędzaliśmy czas na pogawędkach. I pewnego razu, kiedy łowiliśmy ryby w Wiśle, usłyszeliśmy taką rozmową:
— Dokąd to pani idzie, pani Modrzejewska?
— Do PeDeTu!
— Po co! Tam nic nima! Byłam wczoraj, pytałam się o te półpancerze. Nima, słyszała pani? Nima, nima!
Sławomir Mrożek, 1951 r.
submitted by SNERG_Robot to Polska [link] [comments]


2019.10.08 23:07 pothkan Megawątek przedwyborczy

W związku z odbywającymi się w najbliższą niedzielę (13 października) wyborami parlamentarnymi przygotowaliśmy temat, który - mamy nadzieję - będzie dla was w tym dniu pomocnym.
Temat ma charakter roboczy, więc wszelkie uwagi mile widziane - w miarę potrzeby będzie edytowany. Powisi do soboty.
Podstawy
Do głosowania uprawniony jest każdy obywatel RP (który ukończył 18 lat nie później niż w dniu wyborów). Głosujemy w komisji przypisanej do naszego miejsca zameldowania (najczęściej jest to pobliska szkoła - jeśli nie macie pewności, sprawdźcie tutaj), chyba że zadbaliśmy wcześniej o dopisanie się do spisu, lub zaświadczenie pozwalające na głosowanie zamiejscowe. Ws. głosowania zagranicą zapraszam do tego tematu. Musimy z sobą zabrać dowód tożsamości, czyli dowód osobisty lub paszport. Ważne, głosować można od 7 rano do 21 wieczorem!
Jak działa system wyborczy
Nasz parlament składa się z dwóch izb, wybieranych jednocześnie, ale wg różnych systemów.
Mandaty w Sejmie są dzielone pomiędzy wszystkie komitety, które przekroczą próg wyborczy. Im więcej głosów zostanie "utraconych", tym większa jest tzw. premia d'Hondta dla ugrupowania zwycięskiego (lub zwycięskich, w przypadku niewielkiej granicy). Z progu wyborczego wyłączone są mniejszości narodowe, więc możemy się spodziewać że już tradycyjnie 1 mandat (w opolskiem) uzyskają Niemcy. Po ustaleniu liczby mandatów dla poszczególnych list, są one dzielone pomiędzy okręgi - ten etap jest najbardziej skomplikowany. Następnie (to już proste i klarowne) mandaty w okręgach są przydzielane konkretnym kandydatom, uszeregowanym wg liczby głosów na danej liście (nie numeru na niej!).
Praktycznie - musimy postawić dwa "krzyżyki", jeden przy wybranym kandydacie do Sejmu, a drugi - do Senatu.
Zawodnicy
W związku z tym, że opozycja zawarła tzw. pakt senacki (dzieląc między siebie okręgi), wybór w tym wypadku sprowadza się do zerojedynkowego - albo kandydat PiS, albo opozycji. Wszystkie pozostałe opcje (jest kilku kandydatów "dywersyjnych", szkodzących tej czy drugiej stronie) są bez szans.
Warto wyjaśnić, że Senat ma ograniczone uprawnienia - nie może zablokować większości sejmowej, może jednak skłonić ją do bardziej kompromisowej postawy. Senat m.in. może zatrzymać każdą ustawę na okres do 30 dni dla dokonania poprawek (ale Sejm może je potem odrzucić zwykłą większością), co w teorii służy jakości prawa i uniemożliwia "24-godzinne ustawodawstwo". Senat ma także pewien wpływ na obsadę stanowisk powoływanych przez parlament. Szerzej tutaj.
Natomiast do Sejmu mamy do wyboru pięć ogólnokrajowych komitetów wyborczych. Oprócz tego w niektórych okręgach są komitety lokalne, te jednak (poza ww. mniejszością niemiecką) mają zerowe szanse na wejście.
Nr listy i nazwa Gł. partie członkowskie Pozycje polityczne Liderzy % & liczba posłów w wyborach 2015 Ostatnie sondaże
1. Koalicja Polska (PSL) PSL, Kukiz 15 centroprawica (umiarkowany konserwatyzm, chadecja, demokracja bezpośrednia) Władysław Kosiniak-Kamysz, Paweł Kukiz 13.9 (58) 4-9%
2. Prawo i Sprawiedliwość PiS, SP, Porozumienie prawica (narodowy konserwatyzm, populizm socjalny, centralizacja, interwencjonizm) Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki - premier 37.6 (235) 40-48%
3. Lewica SLD, Razem, Wiosna lewica (socjaldemokracja, progresywizm, silnie pro-UE) Włodzimierz Czarzasty, Adrian Zandberg, Robert Biedroń 11.2 (-) 11-14%
4. Konfederacja KORWiN, RN & 4 mniejsze prawica & skrajna prawica (konserwatywny libertarianizm, nacjonalizm, leseferyzm, antysocjalizm, silny eurosceptycyzm) Janusz Korwin-Mikke, Robert Winnicki 4.8 (-) 3-8%
5. Koalicja Obywatelska PO, .Nowoczesna, Zieloni szerokie centrum (demokracja liberalna, decentralizacja, silnie pro-UE, umiarkowany liberalizm i konserwatyzm) Grzegorz Schetyna, Małgorzata Kidawa-Błońska - kandydatka na premiera, Katarzyna Lubnauer 31.7 (166) 23-31%
Z sondaży wynika, że PiS, KO i Lewica na pewno przekroczą próg wyborczy, PSL raczej go przekroczy, zaś Konfederacja ma na to szanse.
Na kogo mam oddać głos?
Na to pytanie wam oczywiście nie odpowiemy, musicie zadecydować sami. Możemy jednak odesłać do kilku miejsc ułatwiających wybór:
Kilkoro użytkowników obiecało swoje analizy programów, jeśli takowe się pojawią - dodamy link tutaj.
Po wyborze listy pozostaje nam wybór konkretnego kandydata (kandydatki). Jeśli nikogo pozytywnie nie kojarzymy na pierwszy rzut oka, albo nie znaleźliśmy odpowiedzi na MPW, najlepiej choćby poszukać wywiadów i wypowiedzi w mediach, oraz przejrzeć media społecznościowe (choćby w kontekście aktywności podczas kampanii) - FB, Instagram, Twitter.
Pamiętajmy, że nie musimy oddawać głosu na "jedynkę" - czasem warto wesprzeć kogoś z dalszego miejsca na liście.
PS. Zapraszamy także do subowej zabawy w przewidywanie frekwencji.
submitted by pothkan to Polska [link] [comments]


2019.08.09 10:30 FunkcjonariuszKulson Przemysław Witkowski - Jak się hartował bank (fragment książki Chwała supermanom)

Polska transformacja ustrojowa obfitowała w cuda najróżniejszej materii – Polska Partia Przyjaciół Piwa, albumy Kasi Kowalskiej czy nawrócenie Roberta Tekieli – bestiariusz kuriozów jest praktycznie nieograniczony i cudownie egzotyczny, gdy patrzymy na ten okres z dzielnych lat nastych.
Przaśność, zmieszana w równych proporcjach z koturnowością i bolesną chęcią naśladowania Zachodu, konstytuowały estetykę tej epoki, będącą dziś koszmarnym snem dorobkiewicza. Dlaczego koszmarem? Ponieważ, kiedy młody burżua spojrzy wstecz, zobaczy domy-bazyliszki, komórki wielkie jak cegły i spocone wąsy w garniturach od Armaniego swoich bezpośrednich poprzedników. Dziś pachnący, ogolony, ćwiczący na siłowni i prenumerujący Logo japiszon nie chce pamiętać, że jego wcielenie sprzed dwudziestu lat przypominało bardziej moskiewskich Nowych Ruskich, niż brokerów z londyńskiego City. Ów okres Sturm und Drang kapitalizmu na piastowskich ziemiach zainstalował jednak w Polsce uznawany za naturalny, przeźroczysty i niepodważalny świat świętego prawa własności, elastyczności i niewidzialnej ręki rynku, a dokonał tego produkując dzieła, których nie powstydziłaby się literatura parenetyczna.
Ja osobiście szczególną miłością – miłością chorą, pokręconą i dziwną – darzę jedno dziecko tego okresu, którego estetyczny i etyczny kręgosłup do dziś powoduje u mnie spazmy i dreszcze. Nie dochowało się ono jakiejś masowej recepcji, nie ma praktycznie poza mną wiernych widzów, fanklubów w sieci czy innych form masowego kultu. A przecież w gronie największych dzieł propagandy stoi na równi z takimi tuzami jak Ewigte Jude, Sierżant York czy Bitwa Warszawska 1920. Zarówno obsada aktorska (Ferency, Wrocławski, Kraftówna, Bilewski, Pyrkosz, Wakulinski, Walczewski, Bończak, Zelnik i wielu innych), celebrycka (Foremniak, Mucha) jak i tematyka predestynują to dzieło do statusu wprost symbolicznego dla polskiej transformacji, gdzie osnowa kapitalistyczna zgrabnie splotła się zgrabnie z wątkiem katolickim.
Tym wspaniale strasznym, acz nieco zapomnianym produktem, jest serial dla dzieci i młodzieży z 1993 roku – Bank nie z tej ziemi. Opowiada on o perypetiach ducha kolejno – przedwojennego bankiera/bankruta/samobójcy – Henryka, który walczy o własne zbawienie, jakie zapewnić mu może tylko sukces rynkowy jego własnego banku. Na podstawie przygód bohaterów – z jednej strony dobrych duchów/aniołów i walczących z nimi o duszę bohatera diabłów – polska transformacja ustrojowa staje się światem, w którym sukces kapitalistyczny zrównany jest ze zbawieniem duszy, a bankructwo (czarny dzień licytacji) z potępieniem wiecznym.
W Banku nie z tej ziemi, katolicka hierarchia bytów, uznawanych przez wiernych za sacrum, powiązana została z nazewnictwem wprost pochodzącym z systemu kapitalistycznego – Bóg nazywany jest tu Szefem, św Piotr – Prezesem, a święci/Ojcowie Kościoła zaś występują pod nazwą Rada Nadzorcza. Założenie banku i jego sukces to sprawa zbawienia, rzecz wagi światowej, a inflacja to z kolei dzieło szatana. Prawo, jakim kierują się siły nieba, brzmi wprost jak prawo handlowe, co wskazywać może na boski komponent systemu kontroli i podtrzymania systemu kapitalistycznego. Już sama nazwa – Bank Wszelkiej Pomocy brzmi jak przydomek Matki Boskiej. Samobójstwo Henryka – grzech śmiertelny w religii katolickiej, może zostać tu odkupiony poprzez działalność bankową. Redystrybucja, to w dziele reżyserowanym przez Waldemara Dzikiego, niepohamowane miłosierdzie, które oznacza deprawację i wepchnięcie całego narodu w ręce Szatana. Tytuł odcinka trzeciego: Srebrniki czyli karta kredytowa – pozostawiam w tym kontekście bez komentarza, jako explicite oczywisty.
W Banku nie z tej ziemi demonizowanie poprzedniego systemu jest wyrażone wprost, gdyż główny przeciwnik bohaterów, diabeł Gert, jest martwym majorem Urzędu Bezpieczeństwa. Powstaje jednoznaczna analogia między Piekłem a poprzednim systemem społeczno-politycznym, którego ów diabeł jest symbolicznym przedstawicielem. Ciągła parodia języka i pojęć marksistowskich również ma na celu ośmieszenie partyjnego żargonu okresu PRL. Do tego, jak łatwo zauważyć, w komunizmie nie ma zbawienia, bo zbawienie bohatera zostaje tu utożsamione z sukcesem prywatnego banku – działalnością kapitalistyczną. Nawet Diabeł Joe, Amerykanin, mimo że ma cztery tysiące lat i na początku swojej kariery był faraonem, nie jest szefem zastępów piekielnych. Arcydiabłem jest najmłodszy stażem major Gert, gdyż, o ile rozumiem intencje autorów serialu, nie ma większej aberracji i zła niż ustrój komunistyczny. Zdaje się to potwierdzać fakt, że większość wyzwisk w serialu ma związek z poprzednim systemem – padają określenia takie jak – bolszewicka agentura, kryptokomuchy, bolszewicki pasek, sowiecki czerwony kablu, bolszewicki dekownik czy też ty czerwony insekcie – i to wszystko w serialu nominalnie dla dzieci.
Nie należy się więc dziwić, że przy takim nawale negatywnej waloryzacji, żeby nie powiedzieć antylewicowej nagonki, autodefiniowanie się jako socjalista, komunista itd. w Polsce po roku 1989, wiązało się z jeszcze większym negatywnym odium społecznym niż samookreślenie jako, na przykład, homoseksualista. Nie przypominam sobie w polskiej kulturze masowej geja o szatańskiej proweniencji, choć dopuszczam w tej materii moją niewiedzę i przyjmuję do wiadomości praktycznie nieograniczoną polską fantazję, więc może i zaszły takie przypadki.
O ile PRL to zdegenerowane, złe i bezbożne czasy, tak przedwojnie rysuje się w serialu rzekłbym rajsko. Wyraźna opozycja – przed wojną piękny bank, a za PRL – drukarnia, fabryka kart pocztowych, a na końcu komornik, pokazuje wyraźnie gdzie kończą bolszewicy i ich utopijne wizje. Degeneracja, bankructwo, licytacja – to zdaniem scenarzysty serialu koniec socjalistycznego projektu. Dwudziestolecie międzywojenne z kolei to radosna konsumpcja (Henryk) oraz honor, klasa i odwaga (rotmistrz Ksawery). Ostatecznie przecież przedwojenny oficer dołącza do anielskich zastępów, gdyż odmawia zdjęcia munduru i nie chce kryć się przed bolszewickim najeźdźcą.
Aktualna rzeczywistość społeczno-polityczna zdaje scenarzystom rysować w dużo bardziej optymistycznych barwach, gdyż celem działania niebiańskiego banku jest w serialu pomoc potrzebującym, nie zaś jakikolwiek zysk ekonomiczny. Owa anielska instytucja, pragnąca pomagać biednym, zagubionym w aktualnej rzeczywistości, staje się ucieleśnieniem tej mitycznej Ziemi Świętej do której stworzenia dążyli, walcząc z władzą PZPR, intelektualiści związani z Solidarnością; światem, gdzie aparat państwa nie krępuje inicjatywy, system zachęca do bogacenia się, ale zarazem pochyla się nad każdym pokrzywdzonym ze zrozumieniem i troską; światem z broszur Platformy Obywatelskiej.
Scenarzysta nie ma wątpliwości, skąd bierze się opór przeciwko liberalnym przekształceniom i brak zgody społecznej na ustrojową transformację. Spór o wizję państwa, naturalny przecież dla sceny politycznej, w wypadku sygnalizowania przez jakikolwiek podmiot chęci ingerowania w wolny rynek, staje się od razu szatańską anomalią. Wódka rozdawana przez diabły z dopłatą, nie dość, że powoduje inflację, nad która obradować musi Rada Nadzorcza, to jeszcze wywołuje wśród mieszkańców Warszawy lustracyjną gorączkę. Dialektyka godna wczesnej Gazety Wyborczej. Okazuje się więc, że podważanie grubej kreski, niezgoda na cięcia w wydatkach socjalnych i protesty to wynik pijaństwa, oszołomienia, czasowej utraty zmysłów, czytaj, jeszcze jeden kamyczek do ogródka oszołom polski. Żeby młody widz nie miał już jakichkolwiek wątpliwości, okazuje się, że partię antyreformatorską, na której zebranie trafia Ksawery, założyły i tworzą same diabły.
Wszystko dlatego, że na szczycie hierarchii wartości promowanych w Banku nie z tej ziemi znajduje się niepodważalne i święte prawo własności. Jest to sacrum o takiej mocy, że Zło w rzeczy samej konstytuuje się tutaj poprzez podważenie tej podstawowej zasady rzeczywistości. Diabłami nie są tu, moim zdaniem, zdecydowanie mocniejsi symbolicznie, Dżyngis Chan, Adolf Hitler czy Ted Bundy, ale gangsterzy, kasiarze i wielcy niszczyciele prywatnej własności środków produkcji – komuniści. Zarówno kasiarz Leon Kura, gangster Joe, jak i major Gert popełnili, zdaniem autorów serialu, przestępstwo największe, złamali prawo własności, zajmując należące do kogoś innego dobra, podważając naturalny porządek rzeczy, gdzie nierówności majątkowe są słuszne, a próba ich przekraczania to co najmniej bezsensowna walka z naturą.
Żeby było jasne, że scenarzyści nie widzą rozwiązania komunistycznej aberracji w powrocie do przeszłości, dostaje się w Banku nie z tej ziemi również arystokracji, gdyż nie da się ukryć duch, jaki przenika ten serial, to duch sensu stricte burżuazyjny. Jedynym przedstawicielem szlachty w serialu jest pojawiający się w odcinku piątym (Diabelskie tango) major Gert, który udaje szarmanckiego filantropa, jakim zdaje się być z początku tajemniczy hrabia Czerniawski. Pieniądz, aby był środkiem nabywczym o naturze niebiańskiej, musi być zarobiony, a nie odziedziczony, dlatego koniec końców diabelska natura arystokraty zostaje obnażona, pozostawiając, w rzeczywistości serialu, jako jedyne prawomocne źródło zarobkowania działalność kapitalistyczną. Filantrop musi okazać się oszustem, bo jak powiada neoliberalny klasyk, nie ma przecież darmowych obiadków.
Także hazard to kolejna w produkcji odsłona grzechu marnotrawstwa i braku szacunku do własności. Hazardzista Józio może być jednak wyleczony ze swojego nałogu (zbawiony?) tylko dzięki kapitalizmowi i z przegranego stróża nocnego-nałogowca stać się maklerem, w którego zawodzie ryzykowanie pieniędzy ma przecież swoją uprawomocnioną pozycję. Tylko wolny rynek może umieścić Józia we właściwym miejscu, tak, aby jego choroba zamieniła się w ważną społecznie umiejętność, a grzech przeciwko własności zmienił się w cegiełkę, która dołożona zostanie do zdrowych kapitalistycznych fundamentów.
Para bezdomnych: Malboro (Bohusz Bilewski, były emigrant polityczny) i Borygo (Witold Pyrkosz, były więzień) pełnią w Banku nie z tej ziemi rolę chóru z tragedii greckiej. Gdyby ktoś jeszcze nie pojął, jaka jest myśl przewodnia produkcji, to z ich ust padają zdania, których wymowa jednoznacznie buduje wydźwięk zarówno prokapitalistyczny i proamerykański (nawet żule liczą pieniądze; u nas na bruklinie, spojrzysz na telefon, a numer sam się wykręca; jak wiesz zawsze byłem za kapitalizmem z ludzką twarzą, nawet w więzieniu siedziałem, żeby dożyć takiej chwili; warto było dożyć takiej chwili).
Tak jak Lenin głosił, że sprzątaczka może w państwie socjalistycznym być premierem, tak Dziki wskazuje, że nie ma problemu, aby bezrobotna włókniarka z Łodzi została w kapitalizmie prezeską warszawskiego banku. Co ja zrobię bez pieniędzy i mieszkania – pyta świeżo przybyła do stolicy bezrobotna – lecz zaraz oba brakujące dobra pojawiają się za sprawą dobrych duchów – aniołów biznesu, jak samo ciśnie się na usta. Prosto jest dostać teraz pracę (Ewa wchodzi do pierwszej instytucji z brzegu i od razu jest przyjęta do sprzątania), pieniądze leżą na ziemi, choć pochodzenie tych wielkich jest w rzeczy samej boskie. Kapitalizm jako taki okazuje się być tu systemem przyjaznym, dającym szansę pracowitym, uczciwym i oszczędnym. Kwintesencją społecznej wizji Dzikiego wydaje się zdanie wypowiedziane przez robotnicę Ewę do jej „opiekunów” z klasy średniej: ja tak naprawdę niewiele z tego rozumiem, ale wy wszyscy jesteście dla mnie przecież tacy dobrzy.
Na pierwszy rzut oka skrajnie wewnętrznie sprzeczna dychotomia: katolicka nauka społeczna – kapitalizm, w Banku nie z tej ziemi zostaje gładko przekroczona. Uzbrojony w wymiar transcendentalny kapitalizm uzyskuje dodatkowe oręże w walce zarówno o dyskursywną i realną, materialną dominację w polskiej rzeczywistości po roku 1989 i nie da się ukryć, robi z umysłów młodych widzów serialu kiełbasę. Nie ma więc większego znaczenia, jaką partię wybierzemy z prawicowego katalogu, skoro spokojnie mogą się one wymieniać Zytą Gilowską, jako ministrem finansów. System pozostaje bez zmian, nienaruszalny, naturalny, święty, a w tym serialu mamy boleśnie łopatologiczną tego egzemplifikację. Jak łatwo zauważyć, Waldemar Dziki ma nieco więcej na sumieniu, niż tylko wprowadzenie do polskiej popkultury Małgorzaty Foremniak.
submitted by FunkcjonariuszKulson to Polska [link] [comments]


2019.07.11 05:59 newkoszulka Spurs będzie gospodarzem Arsenalu na pierwszym w historii WSL North London Derby

Na stadionie Tottenham Hotspur w dniu 17 listopada Tottenham będzie gospodarzem mistrzostw kobiet Super League i rywali z północnego Londynu Arsenal. Poza tym, że 8 września rozegra mecz otwarcia z Chelsea na Stamford Bridge, Spurs będzie także gospodarzem Arsenalu na pierwszym w historii WSL North London Derby w Sun. fani w Koszulki Piłkarskie spodziewają się tego wydarzenia. Tottenham był zajęty przygotowaniami do życia w najwyższej klasie rozgrywkowej i w sezonie 2019/20 zadzwoni do domu Barnet FC The Hive.
Następnie Gunners udają się do Manchesteru United w poniedziałek, 16 września, przyjmują Brighton 29 września i 13 października udają się do Chelsea na londyńskie derby. Harmonogram jest dość zrównoważony, choć Spurs ma trudny okres, przyjmując Chelsea i podróżując do Manchesteru City i Liverpoolu w trzech z czterech ostatnich meczów sezonu. Gracze nosząc Koszulka Tottenham trenują. Reakcja na grę tutaj była, na pierwszy rzut oka, niemal powszechnie pozytywna, dopóki trener Baltimore Ravens John Harbaugh nie złamał szeregu z ofensywy uroków NFL w 2017 roku.
submitted by newkoszulka to u/newkoszulka [link] [comments]


2019.05.28 17:52 prawnylewak Przełamanie "imposybilizmu prawnego" - wizja Jarosława Kaczyńskiego i jedna z przyczyn obecnego sukcesu PiS

Jako prawnik chciałbym "rzucić" pewnym po-wyborczym tematem, który mnie osobiście bardzo ciekawi, a który uważam za jedną z przyczyn ogromnej popularności PiS, którą cieszy się ta partia od 2015 r., mimo licznych afer i zawirowań po drodze.
Chodzi o tzw. "imposybilizm prawny", a konkretnie - na jego przełamanie, które ma być właśnie zasługą PiSu.
Samo pojęcie jest neologizmem, niezbyt starym zresztą. Autorstwo przypisuje się Markowi Jurkowi, a popularyzację samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pochodzi gdzieś z okresu ok. 2007 r., czyli tzw. pierwszych rządów PiS 1.
W telegraficznym skrócie "imposybilizm prawny" był od początku pejoratywnym określeniem na pewne instrumenty demokratycznego państwa prawa (głównie: Trybunał Konstytucyjny i sądy powszechne, choć nie tylko), które miały w "nieuzasadniony" sposób ograniczać władzę wykonawczą i ustawodawczą przed realizowaniem swoich planów i koncepcji politycznych.
Ostatnimi czasy Jarosław Kaczyński rozszerzył pojęcie imposybilizmu właściwie na wszystkie aspekty życia publicznego. Za J. Zajadło możemy więc określić imposybilizm jako jakąś „niemożność”, „niezdolność”, „nieumiejętność” zmiany wynikającą albo z braku kompetencji albo z motywowanej politycznie złej woli 2.
PiS w ramach swojej machiny propagandowej wielokrotnie zarzucał PO tkwienie w takim właśnie marazmie imposybilizmu, które to paliwo daje moc partii rządzącej do dziś. Na nim to właśnie zbudowana jest chociażby narracja o "luce VAT-owskiej" + spec-komisja jej dotycząca czy też przypominane do złudzenia porzucenie przez PO swoich niegdyś flagowych obietnic wyborczych, jak program 3x15.
Nie da się ukryć, że okres rządów PO to raczej zarządzanie państwem, niż rządzenie. Zmian poważnych było jak na lekarstwo - a nawet jak już się pojawiały, to albo w anty-społecznym wydaniu (częściowa likwidacja OFE) albo nieudolne i wycofane (tzw. reforma Gowina dot. struktury sądów). Marazm rządów PO był moim zdaniem zdecydowaną przyczyną porażki tej partii w 2015 r. Wyborcy chcieli zmian (stąd majstersztyk hasła "dobra zmiana") i skutecznych rządów. Rządów przełamujących właśnie ten imposybilizm.
PiS w 2015 r. dostał od PO, SLD i Razem prezent w postaci samodzielnej większości + Prezydenta. I rozpoczął przełamywanie "imposybilizmu prawnego". Nie przypadkowo pierwszą poważną ofiarą tych działań był Trybunał Konstytucyjny. Plan zresztą w tym zakresie istniał już tak daleko, jak 2007 r. 3
PiS obiecał 500+. I wprowadził. PiS obiecał likwidację gimnazjów. I zlikwidował. PiS obiecał reformy wymiaru sprawiedliwości. I wprowadza je. Jakość pozostawiam na boku, ale faktem jest na dzień dzisiejszy, że przez 2-3 lata zrobiono i tak więcej ruchów, niż PO przez lat 8. PiS obiecał 13-stą emeryturę. I rozdał ją.
Przykładów takiego działania można mnożyć i mnożyć. PiS pokazał 3 rzeczy jednocześnie - że władza MOŻE realnie działać. A nadto, że władza może działać DLA "szarego człowieka". I ostatecznie, że władza może działać SZYBKO i SKUTECZNIE.
W kontrze do realizacji planów PiS stanęła opozycja, z jednym argumentem - "to się nie uda". Ileż to razy przez przypadki odmieniane było słowo "bankructwo" gdy wprowadzany był program 500+? PO w opozycji to była kontynuacja tego samego imposybilizmu co PO u władzy. Rzeczywistość brutalnie (na dzień dzisiejszy) zweryfikowała te twierdzenia.
Przeciętny obywatel nie interesuje się sytuacją w wymiarze sprawiedliwości. Nie przejmuje się losem społeczności LGBT+. Nawet tego strasznego TVP wcale tak chętnie i często nie ogląda. Natomiast patrzy czy jego głos wyborczy miał znaczenie i czy kandydat, na którego głosował działa i na dodatek działa dla niego korzystnie. Do tej pory PiS ten akurat egzamin zdaje na 5+. I choćby oblało wszystkie inne przedmioty, nie ma to znaczenia.
Ja osobiście nie jestem wyborcą PiS. To - jak się mówi - partia "nie z mojej bajki". Natomiast na PiS w tych wyborach, po raz pierwszy w swoim życiu, zagłosowała osoba bardzo mi bliska, którą bardzo cenię. Jej argumentacja (bez użycia tego pojęcia) kręciła się właśnie dookoła imposybilizmu, jak definiuje go obecnie Jarosław Kaczyński. Natomiast podała obrazowo, że w końcu widzi, że Warszawa gotuje jajecznicę, którą chętnie się dzieli, a wiadomo że przy tym kilka skorupek musi popękać.
Taka sytuacja moim zdaniem będzie się utrzymywać jak długo PiS jest wiarygodny. A będzie wiarygodny, jak długo wystarczy kasy bez ostentacyjnego sięgania do kieszeni szarego obywatela.
Jest to też bardzo ważna lekcja dla obecnej opozycji na przyszłość. PiS zmienił już na zawsze reguły gry politycznej. Nie wystarczy już obiecywać i po wygranej osiąść na laurach. Trzeba mieć konkretny program, sprzedać go marketingowo ("dobra zmiana"/"500+") i ostatecznie faktycznie wprowadzić w życie.
Na koniec przypisy:
(1) https://www.tygodnikprzeglad.pl/prawo-wedlug-pis/
(2) https://studioopinii.pl/archiwa/171587
(3) https://www.newsweek.pl/polska/trybunal-konstytucyjny-projekt-ustawy-pis-2007-rok-spor-o-tk/dmgwx0b
submitted by prawnylewak to Polska [link] [comments]


2019.03.22 14:17 Eddie_The_White_Bear Nauczycielstwo

Ostatnio było sporo dyskusji odnośnie strajków nauczycieli. Wielu zwolenników, wielu przeciwników. Chciałbym wyraźić swoją opinię, wiem jak wygląda ta praca od środka (w tym momencie sporo osób przestaje czytać i idzie pisać komentarz o tym że powinienem spierdalać bo się nie znam i bronię darmozjadów), ale mam nadzieję że będę jak najmniej stronniczy jak się da, a post będzie bardziej informacyjny.


1) Zarobki podstawowe

Tutaj mamy wielką hipokryzję. Jeśli podasz zarobki nauczycieli to podnosi się krzyk że to poniżej godności człowieka, że nikt nie powinien tyle zarabiać i za tyle zarabiać i za to nie da się utrzymać, co najwyżej z trudnością wegetować od pierwszego do pierwszego. Sytuacja się zmienia jak dodasz magiczne słowo "nauczyciele", wtedy jest krzyk że to zdecydowanie za dużo, powinni pensję obniżyć i każdy co do jednego powinien się przekwalifikować jak mu nie pasuje. Także tego.

Ogółem jak to wygląda z pensjami. Nauczyciel ma cztery "stopnie awansu" - stażysta, kontraktowy, mianowany i dyplomowany. Pomiędzy każdym stopniem awansu zawodowego musi przepracować X lat. Każdy stopień kończy się egzaminem kompetencji. Zarobki stażysty wynoszą mniej niż 1900 zł na rękę (lekko powyżej minimalnej krajowej), a pensja najwyższego stopnia to poniżej 3000 zł na rękę (nie wiem dokładnie ile, pytałem się ale teraz nie pamiętam).

2) Dodatki

Wiele się słyszy o różnych dodatkach do pensji.

Najbardziej popularny to tzw. **dodatek stażowy**. Polega on na tym, że począwszy od 4 roku pracy co roku nauczyciel dostaje dodatkowo 1% od pensji zasadniczej (czyt. bez dodatków). Dodatek stażowy rośnie co roku aż dobije do 20%.
Także zakładając dla uproszczenia zarobki zasadnicze w wysokości 2000 zł, to już po 24 latach pracy można otrzymać zawrotne 400 zł premii.

- Dodatek funkcyjny, dla nauczycieli z "funkcją", czyli np: dyrektorzy i wychowawcy klas. Zakładając po 3 klasy w każdym roczniku, dodatek funkcyjny co roku odbiera ok. 11 pracowników szkoły. Dla wychowawcy są to widełki od 2% do 20% zasadniczego wynagrodzenia. Dyrektorzy są bardziej uprzywilejowani - dodatek ma widełki od 5% do 100%, ALE widełki te w przypadku dyrektora określa samorząd miejski, np: urząd gminy.

- Dodatek wiejski - 10% pensji zasadniczej za pracę w miejscowościach poniżej 5 tys. mieszkańców.

- Dodatek motywacyjny - najbardziej kontrowersyjny. Przyznawany za "duże osiągnięcia" w pracy. Do 50% pensji zasadniczej. Ale znów dodatek ten jest przyznawany przez władze samorządowe a nie szkołę. Także wszystko zależy od kompetencji urzędników. Mogą nie przyznać go wcale, albo co roku tej samej jednej osobie która jest krewnym i znajomym królika i ma chody "na górze" ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

- Dodatek za pracę w trudnych lub uciążliwych warunkach - najrzadziej spotykany. Głównie wśród przedmiotów przyuczających do zawodu, np: zajęcia w szkołach górniczych pod ziemią czy w szkołach leśniczych w lesie. Dodatek to max 50% zasadniczej.


Na papierze jest to sporo. W praktyce większość nauczycieli dotyczy tylko stażowy i funkcyjny za wychowawstwo. Sporo pobiera też wiejski, ale raz że jest niski, dwa że... ale o tym napiszę w następnym punkcie.



3) "Niech uregulują czas pracy do 16 i wtedy wszyscy zobaczą..."

Krótko - fajna opcja, ale się nie da.

Dlaczego? Dlatego że praca nauczyciela zależy w dużej mierze od dnia albo przedmiotu.
Nauczyciel w-f nie potrzebuje sprawdzać po godzinach klasówek. Nauczyciel takiej nie wiem, chemii może je sprawdzać według klucza, ale nauczyciel na przykład językowy przy sprawdzaniu listów i rozprawek już musi do każdej pracy podejść indywidualnie. Zresztą sprawdzanie klasówek i kartkówek to najmniejszy problem.
Prawdziwą zmorą są raporty. Ministerstwo edukacji wymaga żeby każda klasówka, sprawdzian czy wydarzenie musi być oprotokołowane. Każde jedno zadanie przechodzi analizę procentową, każdy uczeń ma wyliczenia jak poradził sobie z zadaniem względem klasy, czy w przypadku egzaminów między szkolnych względem szkoły, gminy, powiatu, województwa i kraju. Do tego każde jedno zadanie musi być wyargumentowane pod który punkt podstawy programowej podpada i liczony względem tzw. staniny, czyli widełek poziomu szkoły względem kraju.
Ogółem klasówka z 10 zadaniami to około 15 do 20 stron raportu. Przy egzaminach jest tego więcej.
Także w zależności od tego co się dzieje nauczyciel nawet próbując robić wszystko w szkole raz może skończyć wszystko o 13 a raz nie wyrobić się do 21. Nie ma tak, że "16, kończę robotę", deadliny wynoszą zazwyczaj 1-2 dni.

No i kwestie sprzętowe - większość dokumentów musi być drukowana (a na pewno wszystkie klasówki). Wszystko fajnie, ale na jedną szkołę zazwyczaj jest jedna drukarka i jakieś 3 ryzy papieru przydziału. Na szkołę, nie osobę. Większość nauczycieli większość dokumentu sporządza w domu żeby nie stać godziny w kolejce do drukarki. Oczywiście za papier, tusz i zużycie sprzętu nie mają zwrotów, wszystko idzie za prywatne pieniądze.

Do tego przychodzą wywiadówki dla rodziców i rady pedagogiczne. Są to nieodpłatne obowiązkowe nadgodziny.
Rady pedagogiczne zależą od dyrekcji, mogą być raz na miesiąc i trwać godzinę a mogą być co 2 dni i trwać za każdym razem po 3-4 (i to nie jest zmyślona sytuacja bo znam osobę która tak pracuje). Także w każdej chwili dyrektor może powiedzieć "w czwartek masz przyjść o 16 na radę", która będzie trwała do 21 i nie zobaczysz z tego złamanego grosza. Co najwyżej dyscyplinarkę jak cię nie będzie.

No i ostatnia kwestia, o której wspomniałem w poprzednim punkcie - szkoły wiejskie. Do niedawna nauczyciel szkoły wiejskiej nie miał problemów, bo godzin było wystarczająco. Problem zrobił się po likwidacji gimnazjów. Do wszystkich przeciwników tych placówek - mówię jedynie o problemach kadrowych.
Bo o ile matematycy, poloniści i angliści pracują normalnie, o tyle przedmiotów których godzin jest mało, jak fizyka, chemia czy muzyka mają problem. W jednej wiejskiej szkole jest zazwyczaj jedna klasa danego rocznika (albo wcale).
Weźmy na przykład nauczyciela techniki - ma danej szkole ma zajęcia z czterema z ośmiu roczników. Po 2 godziny w tygodniu. Daje to 8 godzin lekcyjnych pracy. Na tydzień. Zdecydowanie za mało żeby wyrobić etat. Nauczyciele takich przedmiotów uczą zazwyczaj w 3-4 szkołach, nie po to żeby dorobić, ale żeby zyskać jeden pełny etat.
Zakładając teraz pracę w jednym zakładzie do 16, w której szkole ma dana osoba przebywać?


A co do osławionego "przygotowania do zajęć" - wbrew nazwie nie oznacza to przypominania sobie bazowych wiadomości które trzeba przekazać (chociaż to też). Przygotowanie do lekcji to przede wszystkim sprawdzenie z czym klasa ma największy problem i nad czym się skupić w szczególności. Ewentualne przygotowanie sprawdzianów i klasówek. Chociaż to oczywiście zależy od nauczyciela, bo są i tacy co mają wyjebane za przeproszeniem.


4) Ośmiorniczki! A nie, przepraszam, KOREPETYCJE!

Wielki krzyk o tak zwane "korepetycje". Hurr durr każdy nauczyciel daje korki na czarno, biorą wuj kasy i wtedy się starają a w szkołach nie.

Dobra... korepetycje istnieją, fakt, ale jest to domena głównie miast. Na wsiach mają zazwyczaj za przeproszeniem wyjebane na to, bo nie potrzebują wyników. I tak ich przyjmą wyżej jeśli zdadzą bo lokalne wiejskie szkoły średnie są na granicy upadku.
Co więcej - nie każdy nauczyciel=korepetycje. Chwila zastanowienia, mówisz "przedmiot na korki" myślisz...?
Fizyka, matematyka, może biologia. Języki, głównie obce. Czyli mamy jakąś połowę przedmiotów. Poza tym wiele nauczycieli korków po prostu nie daje.

Kwestia tego że na korkach uczy się lepiej - to jest normalne i nawet nie chodzi o pieniądze. Łatwiej przekazać informację jednej osobie, u której od razu widać z czym ma problemy, niż 30 osobom na raz kiedy gonią cię nierealne terminy z ministerstwa (podstawa programowa często ułożona jest "na styk", a lekcje czasem przepadają bo święta itd.)

5) Bo oni się nie nadają

Krótka piłka - są osoby które się nadają i powinny pracować w tym zawodzie i są osoby które nie powinny, trafiły tam bo do niczego się nie nadawały albo po znajomości.

Ale na pewno nie przyciągniesz specjalisty w dziedzinie za pensję kasjerki w Żabce ¯\\\_(ツ)\_/¯
Misją nie wyżyjesz.

A przy okazji kwestia sfrustrowanych starych panien - niestety są głupie przepisy że nauczyciela w wieku okołoemerytalnym nie można zwolnić jeśli przywodzi do pracy, nawet jakby odwalał największą chałę w historii kraju. Jeśli przekazuje informacje z podstawy - nie mają prawa takiego osobnika ruszyć. Ale i tak jest lepiej niż kiedyś, bo takiego osobnika nie można było zwolnić nawet po emeryturze dopóki sam nie chciał - i osiemdziesięcioletnie dziadki blokowały etaty młodym bo chciały dorobić do emerytury. Najprawdopodobniej każdy takiego osobnika spotkał i ma z nim negatywne skojarzenia które rzutują na cały ten zawód.

6) Jak się nie podoba to się przekwalifikujcie

Bardzo dojrzały argument.
Skoro już teraz w szkolnictwie jest tak źle, to zróbmy jeszcze gorzej! I dalej narzekajmy na idiocenie narodu którego można przekupić dając im 500 zł! Po co komu wykształcony naród, niech żyje chłopski rozum! Jej!

Cóż, nie.

7) Czas pracy i sposób pracy

- Przerwa NIE JEST dla nauczyciela. Te teksty rzucały tylko osoby które skończyły zajęcia/nie miały dyżurów.
Ogółem dyżury to sprawowanie opieki nad całym korytarzem, sztywno od dzwonka do dzwonka.
Masz klasę na parterze a dyżur dwa piętra wyżej. Dzwonek na przerwę jest o 8:45. Coś złego tam się stanie o 8:46 (nie zdążysz przyjść). Ty masz sprawę karną bo nie było cię na dyżurze 乁(⫑ᴥ⫒)ㄏ
To nie jest tak że "siedzą i piją herbatkę"

- Jak już jesteśmy przy herbacie. Owszem, często widzi się nauczycieli z herbatą. Lub innymi napojami. Nawilżanie strun głosowych.
Nauczyciel pracuje głównie głosem. Nie jest to typowa praca ani fizyczna ani umysłowa. Dlatego ciężko to porównać z innymi zawodami (chociaż najczęściej spotykane są porównania z dupy "niech postoją przy taśmie to zobaczo).
Głos zużywa się i męczy w innym stopniu, dlatego godziny pracy są inne niż w typowych zawodach (czyt. krótsze).
Żeby realnie porównać zawód nauczyciela to jakiegokolwiek innego trzeba wybrać osobę która też pracuje głosem - lektor, radiowiec, nawet call center.

- Stracisz głos, stracisz pracę. No nie ma możlwości nauczać bez głosu. Dlatego nauczyciele mają przywilej "urlopu dla poratowania zdrowia", zazwyczaj wydawanego na polecenie laryngologa. Trwa on rok i o ile się nie mylę można go wziąć dwa razy w życiu.

8) Wyniki są słabe a uczniowie coraz głupsi

Są trzy powody takiego stanu rzeczy - albo nauczyciele albo rodzice albo "brainlet".

Powód nauczyciela - to że uczy słabo. Nie oszukujmy się, w tym zawodzie jest pełno leni i kombinatorów. Jak w każdym zresztą. Chcą zrobić swoje minimum nawet kosztem zniechęcenia do nauki. A to że będą mieć niskie wyniki i opierdol od dyrekcji - jakoś przeżyją. Takie osoby najczęściej mają "plecy" i mogą sobie pozwolić na nicnierobienie.

Powód rodziców - kompletne zaniedbanie dziecka i jego predyspozycji i latanie do szkoły z każdą jedynką bo to oczywiście tylko wina szkoły że Brajanek dostał jedynkę. Zwalanie całego wychowania i zachęcania do edukacji tylko na szkołę nie jest dobrym rozwiązaniem. Od tego szkoła jest, ale od tego są też rodzice. A nie że "odesłaliśmy do szkoły i pierdolić już nie trzeba się nim zajmować". Szczególnie jeśli maluch trafi na belfra opisanego powyżej.

Powód "Brainlet" - to głównie wśród starszych, gdy jedyne co robisz w szkole to "hehe powkurwiajmy wredną facetkę od majzy". W każdej szkole jest dużo takich - nie zdali po kilka razy bo im niepełne podstawowe starczy albo jadą na dwójach bo lokalna zawodówka przyjęłaby nawet szympansa z niedorozwojem. No sorry. Nie każdy chce się kształcić, wystarczy że będą umieli napisać "HWDP" na murze.


9) Wakacje

Wakacje wzbudzają wiele kontrowersji. 2 miesiące urlopu! Lenie! Zabrać!
Wakacje są solą w oku wielu, ale rozbijmy je na czynniki pierwsze.

Wakacje trwają zazwyczaj od 1 lipca do 31 sierpnia. Łącznie 62 dni.
Odejmijmy od tego weekendy, gdyż jeśli pracownik nie pracuje w weekendy nie liczą mu się one do urlopu (o czym zazwyczaj ludzie zapominają gdy wytyka się wakacje nauczycielom) - zostaje nam 45 dni.
Wakacje od 1 lipca są tylko dla uczniów - pierwszy tydzień lipca dla nauczycieli jest pracujący, trzeba "zamknąć" rok pracy - odejmujemy 5 dni roboczych. Zostaje nam 40 dni.
Ostatni tydzień sierpnia też jest dla nauczycieli pracujący - trzeba "otworzyć" nowy rok i są spotkania - kolejne 5 dni.
A więc z 62 urlopu, o które ludzie się tak plują, zostaje nam raptem 35 dni.
Zważywszy na to że średnio urlop wypoczynkowy trwa ok. 20-25 dni.

Ferie zimowe - ok. 2 tygodni, 10 dni roboczych.
Ferie świąteczne - okres między 26.12 a 02.01 - - 5 dni roboczych.

Teoretycznie dodatkowe 15 dni wolnego. Tutaj wszystko zależy od szkoły, są to bowiem dni wolne od nauki dla uczniów. Dyrektor ma prawo wymagać by nauczyciele w te dni stawili się do pracy, jest to normalny dzień pracujący. Zazwyczaj jednak tego nie robią z powodów ekonomicznych - nie trzeba ogrzewać, zużywać prądu itd.

Także urlop nauczyciela trwa corocznie od 35 do 50 dni roboczych. Jest to wciąż więcej niż przeciętny urlop wypoczynkowy.
W zamian za dłuższy urlop odbierany jest przywilej wybierania sobie daty urlopu (nie oszukujmy się, lipiec i sierpień to najdroższe miesiące to wyjeżdżania gdziekolwiek) i brak przywileju tzw. urlopu na żądanie.

Nie twierdze że to lepsza czy gorsza sytuacja. Po prostu inna, każdy musi sam zdecydować w jakim trybie wolałby mieć urlop.


10) Podsumowanie

Trochę w tym poście było narzekania, ale starałem się ująć głównie suche fakty. Czy twierdzę że ta praca jest wyjątkowo trudna i ciężka? Nie, jest to praca jak każda inna - ma swoje wady i zalety. Na pewno nie jest łatwiejsza, jest tak samo ciężko jak każda inna. Owszem pełno jest osób niekompetentnych. Dużo jest też tych z misją. Czy zatem moim zdaniem należą się podwyżki - zdecydowanie tak, chociażby w związku z inflacją i zwiększonymi kosztami życia. Nie oszukujmy się, jeśli nie chcemy do końca świata być montownią Niemców przy taśmie trzeba trochę zainwestować w edukację. Nie twierdzę że wszystkiego nauczą się tak, większość geniuszy to samouki - ale ktoś musi pokazać im drogę, zachęcić do kształcenia się.
A skończy się na tym że nauczyciele którzy się nadają pójdą za radami neta i "przekwalifikują się" na sprzątaczki, w szkołach zostaną same stare raszple pod emeryturę i wykreujemy idiokratyczny naród któremu do szczęścia potrzeba jedynie socjalu, wódeczki i patostreamów w narodowej telewizji.


Tekst wrzuciłem też na wykop. Chcę porównać opinię.
submitted by Eddie_The_White_Bear to Polska [link] [comments]


2019.02.20 12:51 Arald98 Historia pewnego amerykańskiego małżeństwa

tak ogólnie to skończyłeś już szkołę masz bardzo ambitne plany co do swojej przyszłości więc wyjeżdżasz do USA studiować w portfelu tylko 400$ pierwsze co robisz to idziesz na uczelnie zapytać się o jakiś pokój dla studentów czy coś wchodzisz do uniwerka i kierujesz się w stronę dyrekcji dyrektor mówi, że nie może ci dać pokoju, bo nie masz amerykańskiego obywatelstwa jaaa pieeerdooleee jesteś załamany, na stronie uczelni przecież było napisane że będą jakieś pokoje idziesz się gdzieś przejść by pozbierać myśli idąc tak natrafiasz na ogłoszenie przyklejone na drzwiach jakiegoś mieszkania "szukam współlokatora (najlepiej faceta)! Czynsz miesięczny to tylko 170$" czujesz się jakbyś wygrał na loterii nie dość, że czynsz niski, to jeszcze pewnie będziesz mieszkać z loszką może nawet jakaś fajna będzie... niewiele myśląc zrywasz ogłoszenie i pukasz do drzwi otwiera ci je jakiś chłoptaś, na oko też student "eee, ja w sprawie tego ogłoszenia..." "Yoo stary, ta to ja pisałem" patrzysz jeszcze raz na treść ogłoszenia "szukam współlokatora (NAJLEPIEJ FACETA)..." coś ci tu nie gra "eee... ktoś eee... jeszcze z tobą mieszka?" "Yoo stary, czasami mój tata wpada w weekendy yoo, tak w ogóle to mam na imię John" spodziewałeś się jakieś loszki, ale czynsz to tylko 170$, grzechem byłoby nie skorzystać a więc mieszkasz już tak z Johnem dobre kilka miesięcy ogólnie to jest lepiej niż się spodziewałeś twój współlokator jest spoko, na dodatek to twój najlepszy kumpel tylko ma jakieś bardzo dziwne zwyczaje często ciebie dotyka (za często), czasami ciebie przytula ale zawsze mówiąc przy tym "yoo stary no homo" wchodzi bez pukania do łazienki (zwykle jak bierzesz prysznic) jakoś komplementuje twoje przyrodzenie i jakby nigdy nic sobie wychodzi kilka razy miałeś takie sytuacje, że zasypiałeś sam, a budziłeś się w swoim łóżku, a obok ciebie spał sobie John on ci tłumaczył, że to przez to, że lunatykuje John też stwierdził, że masz hemoroidy i musisz brać przynajmniej raz w miesiącu tabletkę, po której momentalnie zasypiasz, a nazajutrz masz potworny ból dupy ale prócz tych dziwactw, to John jest zajebistą mordeczką skończyłeś już 1 rok studiów trzeba to jakoś opić bierzesz ze sobą Johna i idziesz do klubu widzisz tam lochę 8/10, podchodzisz do niej i ją zagadujesz dobrze wam się rozmawia, trochę śmieszkujecie nagle do was podchodzi John i drze ryj do lochy "YOO WYPIERDALAJ OD ANONA KURWO" loszka patrzy na ciebie i twoją mordeczkę jak na zjebów i odchodzi "kurwa John, coś ty właśnie odpierdolił?!" "yoo stary idziemy do domu yoo" w domu John tłumaczy, że alkohol na niego źle działa i to się nie powtórzy chociaż dałbyś słowo, że John był wtedy trzeźwy żyjesz tak dalej z Johnem już razem 2 lata nastały czasy kryzysu Johna wyjebali z roboty, a ty musiałeś sporo płacić za studia wasze ostatnie pieniądze poszły na czteropak piwa siedzicie tak przy piwku i próbujecie wymyślić sposób by nie zbankrutować nagle John się odzywa "yoo stary, mam pomysł yoo" "no mów jaki, mi nic do łba nie przychodzi..." tutaj John kładzie ci rękę na udzie "yoo anon związki partnerskie" co on właśnie kurwa powiedział John ci tłumaczy podstępny plan, żeby podać się za parę homoseksualistów i dostać hajs od rządu problem w tym, że musicie wziąć ślub "yoo stary easy money" to jedyne co wam przyszło do głowy więc postanowione, składacie jakieś tam papiery i się pobieracie USA daje jakieś niezłe hajsiwo pedałom i tak żyjesz kolejny rok ze swoim małżonkiem Johnem (ofc jesteś hetero) dobrze wam się żyje z hajsu od rządu do czasu za miesiąc kończysz studia i już szukasz pracy ale Johna znowu wyjebali z roboty i znowu jest finansowy kryzys na dodatek jesteście w papierach zapisani jako małżeństwo pedałów i nikt was nie chce wziąć do pracy nagle znowu John wpada na pomysł "yoo stary, słyszałeś o projekcie rządu "rodzina na swoim"? "kurwa John, co ty pierdolisz" John próbuje ciebie namówić na adopcję jakiegoś dzieciaka "yoo, rząd nieźle hajsem sypnie" truje ci dupę tym pomysłem jakiś miesiąc w końcu jednak się zgadasz z Johnem znowu składacie jakieś papiery i adpotujecie 5-letniego chłopca nareszcie nadszedł dla was dobry okres czasu skończyłeś studia, masz dobrą pracę John się zajął wychowaniem gówniaka a rząd wam opłaca rachunki xD pewnego dnia siedzisz sam na ogródku pijąc browarka i myślisz o swoim życiu jakie to życie dziwne pisze scenariusze wspominasz sobie ten moment jak pierwszy raz tutaj przyjechałeś i poznałeś Johna czekaj chwilę analizujesz wszystkie dziwne zachowania John'a to, że ciebie namówił na udawane małżeństwo a potem truł ci dupę by adoptować gówniaka kurwa no nieee musisz mieć pewność rankiem idziesz do knajpki, w której kiedyś pracował John pytasz się kierownika za co go zwolnili on ci odpowiada, że John sam odszedł kurwa potem idziesz do pierwszej roboty, jaką miał John kiedy ją stracił namówił ciebie na ten cały pomysł z tym pojebanym małżeństwem tam też też kierownik mówi, że John sam z niej zrezygnował dociera do ciebie, że John jest pedałem nie wiesz jak to powiesz waszemu synkowi co gorsza wczoraj zrobiłeś badania i okazało się, że nigdy nie miałeś hemoroidów John... ty podstępny skurwysynu...
submitted by Arald98 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]


2019.01.17 22:23 bankierplus Jak wziąć pożyczkę w hapipożyczka - porady i opinie

Jak wziąć pożyczkę w hapipożyczka - porady i opinie
Hapi pożyczka to jedna z najpopularniejszych szybkich pożyczek na raty – bez zaświadczeń. Firma działa już od 2009 roku, natomiast marka Hapi pożyczki została wprowadzona w 2014 roku. Już na pierwszy rzut oka rzuca się duży plus Hapipożyczki – elastyczność w doborze kwoty pożyczki i okresu spłaty w porównaniu do konkurencyjnych firm. Dla kredytobiorcy najważniejsza jest wysokość miesięcznej raty, która nie będzie dokuczliwa. Przede wszystkim powinieneś dobrać wysokość rat, z której spłatą nie będziesz mieć problemów. Jeśli zastanawiasz się na jak długo wziąć Hapipożyczkę – wybierz najdłuższy okres spłaty. Dzięki temu na spokojnie będziesz mógł płacić raty. Jeśli jednak twoja sytuacja finansowa jest bardzo dobra, wybierz jak najkrótszy okres pożyczki aby zapłacić jak najmniej za pożyczenie.

Sprawdź szczegóły
https://bankierplus.pl/blog/hapi-pozyczki-jak-wziac-pozyczke-ratalna-z-niskim-oprocentowaniem


https://preview.redd.it/q0i5riguu1b21.jpg?width=900&format=pjpg&auto=webp&s=afee6ef89943e4f1840b90be1bed65fdaf548261
submitted by bankierplus to u/bankierplus [link] [comments]


2018.12.16 11:39 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU cz.1/2

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU

JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU
Grigorij Klimow Nota autorska - 19 listopada 2000 roku "Biblioteka Grigorija Klimowa":
Григорий Климов - Божий народ
Тут можно читать онлайн Григорий Климов - Божий народ - бесплатно полную версию книги (целиком). Жанр: Политика, издательство Советская Кубань, Пересвет, год 1999. Здесь Вы можете читать полную версию (весь текст) онлайн без регистрации и SMS на сайте LibKing.Ru (ЛибКинг) или прочесть краткое содержание, предисловие (аннотацию), описание и ознакомиться с отзывами (комментариями) о произведении.

Książka „Naród Boży” Grigorija Klimowa lub jej część JEST ZABLOKOWANA PRZEZ ROSKOMNADZOR (Rosyjska Komisja Cenzury). Żebyście Państwo nigdy nie poznali prawdy o tym, jak "was traktują" zaciekli Syjono-nazistowscy sataniści.
Zablokowanie to już się dokonało lub nastąpi w najbliższych dniach, w miarę tego, jak coraz więcej i więcej dostawców usług internetowych (providerów) będzie zmuszonych do zablokowania tej jednej Strony lub całej Witryny, jeśli nie mają możliwości technicznych, co oznacza, że ​​około 30% populacji Rosji już więcej tej Strony nie zobaczy, chyba że za pomocą anonimizera.
"Biblioteka Grigorija Klimowa": g-klimov.info
Całość książki: https://libking.ru/books/sci-/sci-politics/406928-grigoriy-klimov-bozhiy-narod.html
Spis treści
Naród Boży
• O autorze • Istota problemu 1. Co to jest kompleks władzy 2. Jak odnajdywać degeneratów? • Trzy stadia degeneracji 3. Jak Pan myśli, czy jest dużo degeneratów? 4. Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem? 5. A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami? 6. Co sądzi Pan na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego? 7. Co sądzi Pan o Jelcynie i jego drużynie? 8. Czy może w ROSJI być normalny rząd? 9. Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"? 10. A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации")? 11. A jak u Pana jest z tematem religii?
  1. Miałem na myśli religię jako przedmiot badań ... 13. Powstaje jakaś ponura beznadziejność 14. Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii? 15. Czy są dobrzy masoni? 16. Jakie jest Pańskie zdanie na temat ANTYSEMITÓW i ich walki z Żydami? 17. Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek? 18. Jakie główne zadania widzi Pan w swoich wykładach na temat WYŻSZEJ SOCJOLOGII? 19. Czy mogą zboczeńcy mieć dzieci? 20. Czy uważa Pan, że towarzysz X jest zboczeńcem?
Listy (spisy) 1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie sekcji spółdzielczej ▪ Członkowie sekcji węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
  1. Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
  2. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Oto Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Radzieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDU NKWD W TERENIE
  1. Hitler oskarżał Żydów o to, że zasadzili bolszewizm w Rosji, a teraz rozprzestrzeniają go na cały świat
  2. George Washington - "Żydzi są dżumą społeczeństwa, największymi wrogami społeczeństwa" 10. Mark Cicero: "Żydzi należą do mrocznej i odpychającej siły" 11. Lucius Seneca: "Ten naród zdołał nabyć taki wpływ, że nam, zwycięzcom, dyktuje swoje prawa" 12. Rzymski historyk Tacyt: "Żydzi uważają za skalane wszystko to, co dla nas jest święte" 13. Marius Justynian: "Żydzi zawsze byli sprawcami chrześcijańskich prześladowań" 14. Król Franków - Guntram: "Przeklęty niech będzie ten diabelski i zdradziecki naród żydowski, który żyje tylko podstępami" 15. Prorok Mahomet: "To dla mnie niezrozumiałe, dlaczego nikt do tej pory nie przepędził tego bydła, którego oddech podobny jest do śmierci
  3. Tomasz z Akwinu: "Żydom nie powinno się pozwalać na posiadanie tego, co zdobyli przez lichwę od innych"
  4. Erazm z Rotterdamu: "Jakiż rabunek i ucisk czynią Żydzi wobec biednych"
  5. Martin Luther: "Jeszcze nigdy słońce nie świeciło dla ludzi bardziej krwiożerczych i mściwych" 19. Żydzi do dzisiaj świętują Holokaust, tańcząc na ulicach i nawet upijając się 20. Giordano Bruno: "Żydzi są zadżumioną, trędowatą i niebezpieczną rasą, która zasługuje na wykorzenienie od dnia jej narodzin" 21. Papież Klemens Ósmy: "Cały świat cierpi z powodu lichwy Żydów, ich monopolu i oszustw" 22. Piotr I: "Wolę widzieć Mahometan i pogan w moim kraju, niż Żydów. Ci ostatni są kłamcami i oszustami" 23. Jean Francois Voltaire: „Żydzi są niczym innym jak tylko pogardzanym i barbarzyńskim narodem, który w okresie długiego czasu łączył obrzydliwą chciwość ze strasznym przesądami i niegasnącą nienawiścią do narodów, które ich znoszą i na których oni się bogacą” 24. Benjamin Franklin: „Jeśli my, na mocy Konstytucji, nie usuniemy Żydów ze Stanów Zjednoczonych, to oni za niecałe dwieście lat, rzucą się w dużych ilościach, zwyciężą, połkną kraj i zmienią formę naszych rządów” 25. Fryderyk Wielki: "Władcy nie powinni tracić Żydów z oczu. Powinni uniemożliwiać ich przenikanie do handlu hurtowego" 26. Cesarzowa Maria Teresa: „Nie znam żadnej innej złośliwszej zarazy wewnątrz kraju, niż ta rasa, która rujnuje naród chytrością, lichwą i pożyczaniem pieniędzy”
  6. Cesarzowa Jelizawieta Pietrowna: "Wszyscy Żydzi, mężczyźni i kobiety, niezależnie od pozycji i bogactwa, z całym ich majątkiem powinni być natychmiast usunięci poza granice"
  7. Angielski historyk Edward Gibbon: "Żydzi wykazali zwierzęcą nienawiść wobec Cesarstwa Rzymskiego, które nieustannie niszczyli przez bestialskie morderstwa i rozruchy" 29. Napoleon Bonaparte: "Oni są jak gąsienice lub szarańcza, które pożerają moją Francję" 30. Car Mikołaj I: "Główną przyczyną ruiny chłopów są Żydzi. Swoimi zdolnościami wykorzystują nieszczęsną ludność" 31. Niemieckie generał i strateg Helmuth von Moltke: „Badając kradzieże rzadko Żyd nie jest zaangażowany albo jako wspólnik, albo jako paser” 32. Franz Liszt: „Nadejdzie czas, kiedy wszystkie chrześcijańskie narody, wśród których żyją Żydzi, zadadzą pytanie, znosić ich dalej czy deportować ... czy chcemy życia lub śmierci, zdrowia czy choroby” 33. Japoński naukowiec, książe Mobuchum Okuma: "Żydzi na całym świecie niszczą patriotyzm i zdrowe podstawy państwa"
  1. "Niech nie czeka na przebaczenie Pana Boga ten, który zwróci rzecz, zgubioną przez goja (nie-Żyda)"
  2. Pasternak - Żyd i pederasta 13. Mandelsztam był chorym psychicznie 14. Statystyki amerykańskie mówią, że około 20% populacji Stanów Zjednoczonych jest chorych psychicznie 15. Biorąc pod uwagę fakt, że u Żydów psychicznie chorych jest sześć razy więcej, będziecie patrzeć na świat już innymi oczami 16. Jeżow był żonaty z Żydówką. Karzeł, potwór, kulawy. Krwawy karzełek - jak wtedy go nazywano - najstraszniejsza postać z czasów Wielkiej Czystki w latach trzydziestych 17. Praktycznie cała rewolucja francuska została dokonana przez masonerię i kosztowała Francuzów ponad milion ludzkich istnień 18. Majmonides: Żydzi muszą zerwać ze swoją przeszłością i dołączyć do kultury europejskiej 19. Rewolucyjna psychoza - to znaczy rewolucja związana z chorobami psychicznymi 20. Żydzi zostali wygnani z Anglii w 1290 roku przez króla Edwarda Pierwszego po licznych ujawnieniach zabójstwa chrześcijańskich dzieci przez Żydów w celach rytualnych 21. Sprawa Schneersona-Beilisa dotycząca rytualnego zabójstwa chłopca 22. Wszystkie nieludzkie sekty, z reguły, składają się z psychopatów 23. Polecam przeczytanie analizy książki "Shulchan Aruch"
  1. Liga "B'nai B'rith " (centrum żydowskiej masonerii) osiągnęła zakaz wystawiania sztuki Szekspira ▪ "B'nai B'rith " jest nazywana w USA żydowskim gestapo 11. Pod wpływem Kościoła Katolickiego ukształtował się wizerunek Żyda jako potomka diabła 12. Żydzi praktycznie toczą wojnę ze wszystkimi narodami ziemi, z całym światem. A potem wyją na cały świat, jak wszyscy ich nienawidzą 13. Żydowski Bóg – to karykaturą idei bóstwa 14. W żadnym kraju w Europie Żydom nie żyło się tak dobrze jak w Niemczech, ale ... 15. Żydzi w Niemczech hulali w restauracjach, wynajmowali całe sale, zachowywali się wyzywająco, podczas gdy większość ludności po niszczycielskiej I wojnie światowej żyła w biedzie i zadłużeniu 16. Żydowskie prawo religijne zabrania mieszanych małżeństw 17. Zgodnie z prawem norymberskim Żydzi nie mogli zatrudniać aryjskich pracownic domowych w wieku poniżej 45 lat 18. Można zepsuć literaturę gojów. Można zepsuć, zniekształcić, wypatrzyć ich przemysł i handel 19. Saltykow-Szczedrin: program łajdaków - Żydów
  2. "Ci, którzy mówią o sobie, że są Żydami, nie są nimi, to zgromadzenie satanistów"
  3. "Bij Żydów, ratuj Izraela!" 22. Najbardziej zajadli antysemici znajdują się zawsze wśród samych Żydów 23. Filozofia Nietzschego – to filozofia żądzy władzy i, w dużej mierze, nienawiści do człowieka, wewnętrznie jest związana z Talmudem. 24. Najbardziej zagorzałym antysemitą ze wszystkich niemieckich antysemitów był filozof Kant 25. Księga Powtórzonego Prawa – to najbardziej zła księga żydowska 26. Dlaczego Żydzi zbierają pieniądze od wszystkich i płacą tej oto paskudnicy - Bakuninej, prawnuczki anarchisty Bakunina? 27. Dzieci Theodora Herzla, założyciela syjonizmu, wyrzekły się swego ojca 28. Żydzi nie są narodem, to choroba 29. Aleksander II został zabity przez bombę, rzuconą przez Żyda Griniewickiego - Appelbauma 30. "Nie ma nic, co by mogło zbliżyć Chrześcijan do Żydów" 31. Dzisiaj wszystkie tureckie i rosyjskie łaźnie w Ameryce - to zakłady pederastyczne
  1. Całkowitym władcą Węgier był Żyd Matias Rakoczy (Rakosi)
  2. Nordau-Sjudfeld wprost nazywał wielkiego pisarza Lwa Tołstoja degeneratem najwyższego rzędu 5. Korzenie antysemityzmu ukryte są w głębi samego judaizmu i jego obecnej manifestacji - syjonizmie 6. W Greenwich Village, gdzie mieszkają lesbijki i pederaści 7. Prezydent Roosevelt był z domieszką krwi żydowskiej 8. Zamach na Aleksandra II, Cara - Wyzwoliciela, przeprowadzono dnia 13-go 9. Wszystkie te orliki byli masonami - pederastami 10. W walce o władzę jedna banda Żydów wieszała inną bandę Żydów 11. Całą prasę niemiecką Amerykanie oddali w ręce Żydów. Natomiast Żydzi zatrudnili do pracy pederastów - Niemców 12. Żydzi wnoszą rozkład do współczesnej kultury 13. Jeśli słyszysz słowo "feministka", to zwykle jest to upozorowanie, za tym zwykle kryje się lesbijstwo 14. Typową żydowską cechą jest zepsucie, rozkład, zniszczenie 15. Co sami Żydzi mówią o antysemityzmie
  3. W składzie sowieckiego rządu zarówno przy Leninie jak i Stalinie było około 80% czystych Żydów. A pozostali 20% - to byli zamaskowani pół-Żydzi lub degeneraci, żonaci z Żydówkami
  4. Siedem milionów najbardziej utalentowanych, najbardziej gospodarskich i najbardziej pracowitych chłopów rosyjskich, na których opierała się zawsze Rosja. Zlikwidowano ich wraz z rodzinami, z dziećmi 18. We wioskach pozostali tylko „kombiedy” (komitety biedoty – G.K.), lenie i pijani kalecy 19. Dwadzieścia milionów Rosjan - kwiat narodu rosyjskiego – zlikwidowano w Gułagu 20. Gelman, Rozowski, Roizman, Bakłanow i jeszcze 3000 takich samych gelmanów. Teraz – to nasi kapłani. Są wszędzie 21. Grupa oszustów w Taszkiencie została postawiona przed sądem - wszyscy Żydzi - podziemni milionerzy Taszkientu 22. "Dlaczego mam harować?" 23. U Żydów psychicznie chorych według formuły profesora Lombroso jest sześciokrotnie więcej, niż u nie-Żydów
Rozdział 11. Idealna narzeczona
Załączniki do książki • 01. Twórczość ludowa. Poemat o Żydzie. Moskwa, 1935 rok • 02. Kiriłł Bielaninow. Niebieskie świerki na Kremlu. I pili też • 03. Israel Shamir. Sprawdzenie zawszenia • 04. Odpowiedzi Głównego Rabina Izraela amerykańskim Żydom • 05. Sto praw z Shulchan Arucha • 06. L. Frey. O autentyczności protokołów Syjonu • 07. PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJOŃSKICH • 08. L. N. Gumilev. Niezgodność • 09. Boris Mironow. O żydowskim faszyzmie • 10. L.N. Gumilew. Błądzący superetos (ros. - Блуждающий суперэтнос) • 11. E. Topol. Pokochaj Rosję, Borysie Abramowiczu! 12. Solomon Lurie. Antysemityzm w starożytnym świecie • 13. Tatiana Putiatina. Lomehuza lub model umierającego społeczeństwa • Apel do czytelników i wydawców
O autorze
GRIGORIJ PIOTROWICZ KLIMOW
📷 Rosyjski pisarz, członek Związku Pisarzy Rosji. Autor bestsellera "MASZYNA TERRORU", wydanego w 12 językach w "Reader's Digest" w nakładzie ponad 17 milionów egzemplarzy. Trzy filmy według tej książki zostały nakręcone w Anglii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych w latach 1953-1954. Niemiecki film „WEG OHNE UMKEHR" („DROGA BEZ POWROTU”), został nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie w 1954 roku, zyskując tytuł „najlepszego niemieckiego filmu roku.” Angielski "THE ROAD OF NO RETURN" (DROGA BEZ POWROTU") i amerykański film "NO WAY BACK" ("NIE MA DROGI POWROTNEJ") przez długi czas nie schodziły z ekranów całego świata.
Autor książek:
Grigorij Klimow urodził się 26 września 1918 roku w mieście Nowoczerkask, w Rosji, w rodzinie lekarza. W 1941 roku ukończył z wyróżnieniem Nowoczerkaski Instytut Przemysłowy i wstąpił do Wojskowo - Dyplomatycznej Akademii w Moskwie.
W 1945 roku ukończył AKADEMIĘ i został wysłany do pracy w Berlinie jako czołowy inżynier RADZIECKIEJ ADMINISTRACJI WOJSKOWEJ.
W 1947 r. otrzymał rozkaz powrotu do STALINOWSKIEJ MOSKWY. Po długich rozmyślaniach uciekł do NIEMIEC ZACHODNICH.
W latach 1949-1950 pracował w CIA nad ściśle tajnym tematem „UPADEK SYSTEMU KOMUNISTYCZNEGO PRZY POMOCY LUDZI SPECJALNEGO TYPU. LUDZI Z KOMPLEKSEM WŁADZY (UTAJONEGO KOMPLEKSU HOMOSEKSUALIZMU LENINA)”. Nazwa zakodowana – PROJEKT HARWARDZKI. W latach 1951-55 był przewodniczącym Centralnego Związku Powojennych Emigrantów z ZSRR (TSOPE, ros. - ЦОПЭ) i redaktorem naczelnym czasopism „Wolność” i „Antykomunista” (to ostatnie w języku niemieckim).
W latach 1958-59 pracował jako konsultant w PROJEKCIE KORNELLSKIM w Nowym Jorku, gdzie również zajmowano się wszelkiego rodzaju sprytnymi badaniami psychologicznymi, związanymi z Powstaniem Węgierskim 1956 roku.
Wyniki 50 lat pracy nad tym tematem znalazły swoje odzwierciedlenie w siedmiu książkach. Ostatnie trzy książki są streszczeniem serii wykładów, przeznaczonych dla całego dowództwa KGB w przededniu PIERIESTROJKI.
Wszystkie książki zostały wydane przez Wydawnictwo SOWIETSKAJA KUBAŃ, miasto KRASNODAR, ROSJA. Całkowity nakład już przekroczył milion egzemplarzy.
Zmarł Grigorij Piotrowicz Klimow 10.12.2007 roku.
W sprawie zamówień należy skontaktować się z przedstawicielem Wydawnictwa SOWIETSKAJA KUBAŃ. MIRONOW WŁADIMIR LEONIDOWICZ przez e-mail[klimov_[email protected]](mailto:[email protected])
Możecie Państwo przesłać swoje opinie o książkach na adres e-mail: [klimov_[email protected]](mailto:[email protected])
lub napisać na adres:
GREGORY KLIMOV 48-34 91 place Elmhurst New York 11373 USA
ISTOTA PROBLEMU
CO TO JEST KOMPLEKS WŁADZY
- Grigoriju Piotrowiczu, pracuje Pan z ludźmi szczególnego rodzaju, ludźmi z kompleksem władzy – już przez 50 lat. Co to są za ludzie? Czym jest "Kompleks władzy"? Czym jest "Kompleks wodza"? Jaka jest istota tego problemu?
- Gdy bliscy krewni żenią się ze sobą, to dzieci z tych małżeństw będą degeneratami. Jest to stary, dobrze znany wszystkim fakt. Dlatego Cerkiew zabrania małżeństw między krewnymi. Aż do szóstego pokolenia. Jeśli jednak grupa przywódców religijnych będzie robić odwrotnie i będzie popierać takie małżeństwa, a nawet zakazywać małżeństw poza granicami swojej sekty, to ta sekta po 4-5 pokoleniach będzie pełna degeneratów.
Czy zna Pan jakąś sektę, która zakazuje małżeństw mieszanych i robi to już od kilku tysięcy lat? Zgadza się. Wszyscy znamy tę sektę.
Wielu degeneratów posiada niezwykłe cechy - takie jak nienasycona chęć dominowania, nienormalne, wręcz patologiczne pragnienie, aby być zawsze na wierzchu. Wielu z nich ma jawne i nienasycone pragnienie władzy. Ci degeneraci czują się „wybranymi”, „elitą” (megalomania, mania wielkości), ale równocześnie w tym samym czasie czują się „prześladowanymi” i „ściganymi” (mania prześladowcza). Bo przecież "mania wielkości" i "mania prześladowcza" są rodzonymi siostrami. Wszystko to jest elementarną prawdą. Przedszkolem.
A teraz pomówmy o tym problemie na bardziej wysokim poziomie - na poziomie wyższej socjologii (degenerologii), w dziedzinie, w której pracuję już od ponad 50 lat.
Praktycznie wszyscy przywódcy światowi mają wyraźny wrodzony kompleks władzy. Ten kompleks, z reguły, jest wynikiem stłumionego sadyzmu, który z kolei jest związany z utajonym homoseksualizmem.
Kompleks ukrytego homoseksualizmu Lenina ("Kompleks wodza") był dokładnie badany w CIA pod koniec lat 40-tych i na początku lat 50-tych. Nazwa kodowa tych ściśle tajnych badań naukowych – to Projekt Harvardzki. Tam, pracując w grupie naukowców Projektu Harvardzkiego, po raz pierwszy spotkałem się z tym tematem. Dowolna dobrze zorganizowana grupa ludzi, która ma wiedzę na ten zakazany temat, może wyszukiwać i przesuwać do władzy przyszłych liderów jako pionków w światowej grze szachowej. Jest rzeczą oczywistą, że przywódcy zwyrodniałej, zdegenerowanej sekty, którzy dobrze znają ten problem na własnej skórze i którzy praktykują w tej grze już kilka tysięcy lat, mają ogromną przewagę nad tymi, którzy grają bez wiedzy, bez przygotowania, i jeszcze w dodatku na ślepo.
Wszyscy widzieliśmy w telewizji jak 5-6 dorodnych sanitariuszy nie może sobie poradzić z jednym wątłym szaleńcem. Energia, wytwarzana przez tego szaleńca – jest najlepszą ilustracją tego, jaką naprawdę przemożną energię ma na wpół zwariowany sadystyczny zwyrodnialec, ogarnięty żądzą władzy.
Ci ludzie - są jak broń masowego rażenia. W dniu dzisiejszym wielu ludzi już zna podstawowe zasady konstrukcji bomby atomowej, ale tylko bardzo ograniczony krąg wtajemniczonych posiada wiedzę i umiejętności, niezbędne do produkcji broni jądrowej i, co jest nie mniej ważne, jest w stanie dostarczyć głowicę nuklearną do celu, wykorzystując ją do zniszczenia struktur państwowych. To samo dotyczy też wiedzy z zakresu wyższej socjologii, jednak degeneraci są bardziej skuteczni w niszczeniu krajów niż broń jądrowa. Są oni prawie tak samo skuteczni (ale w tym samym czasie tak samo niebezpieczni) jak broń biologiczna.
Degeneraci, z reguły, nienawidzą normalnych ludzi. W końcu "diabeł nie może kochać i nie kocha tych, którzy kochają". Wstrętnym zboczeńcom, zwyrodnialcomsprawia prawdziwie sadystyczną przyjemność oglądanie jak pewien na pół szalony przywódca – zboczeniec, wyniesiony przez nich do władzy w pewnym kraju, idzie na wojnę z innym na wpół szalonym sadystą – zboczeńcem, przyprowadzonego przez nich do władzy na przywódcę innego państwa, a miliony i miliony zwykłych ludzi giną przy tym dla zabawy i sadystycznej przyjemności tych przywódców zdegenerowanej sekty.
Chce mnie Pan zapytać - jak to się robi? Odbywa się to za pośrednictwem masonerii. Masoni, Illuminati, Rotary i tak dalej (imię nasze - Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony), wszystko są to kluby, gdzie degeneraci uważnie obserwują zachowanie potencjalnych kandydatów, a po potwierdzeniu obecności silnych skłonności homo-sadystycznych, zaczynają aktywnie przesuwać ich do dźwigni władzy.
- Jak znaleźć degeneratów?
- Zanim odpowiem na to pytanie, najpierw wyjaśnijmy, czym jest degeneracja.
Przede wszystkim chcę uściślić, że sam terminu degenerat używamy jako czysto medyczny termin, a nie jako słowo obraźliwe. Ci z Państwa, którzy nie mogą znieść nawet wzmianki o tym terminie (a takich spotkałem sporo w ciągu 50 lat, zwłaszcza w kręgach literackich) mogą zastąpić go słowem zboczeniec, zwyrodnialec ( w tłumaczeniu będę używał głównie terminu „zboczeniec” – A.L. ). Mówią, że pomaga. Powtarzam - w otaczającym nas świecie degeneratem może się okazać nawet cichy, dobrze wychowany profesor estetyki na lokalnym uniwersytecie.
Tak więc, degeneracja - jest to naturalny proces, który istnieje na ziemi od tysięcy już lat. Degeneracja – to integralna część cyklu życia. Narodziny, młodość, dojrzałość, starczy zachód słońca, śmierć. Na poziomie pojedynczej osoby proces ten jest dobrze znany każdemu z nas i nie trzeba go nikomu wyjaśniać. Dlatego będziemy mówić tutaj o degeneracji na poziomie klanu (rodziny).
Wielu historyków już od dawna zwróciło uwagę na fakt, że cykl życiowy klanów jest bardzo podobny do cyklu życia jednostki. Wygląda na to, że Pan Bóg (lub Matka Natura, jeśli ktoś tak chce) daje każdemu klanowi w przybliżeniu równy okres czasu dla życia na naszej grzesznej ziemi.
Natomiast kiedy dany klan przekroczył już etap dojrzałości i wszedł w złoty wiek starczego zachodu słońca, Pan Bóg (Matka Natura) daje mu pierwszy dzwonek. Ten dzwonek mówi członkom klanu o tym, że czas tego klanu tu na ziemi dobiega końca. Wyraża się to w tym, że pragnienie kontynuowania prokreacji poprzez naturalne stosunki seksualne jest odłączone.
Jeśli klan słucha głosu Boga i pozostaje bezdzietny lub przyjmuje na wychowanie przybrane dzieci, to wtedy oczekuje go złota starość. Do tego czasu klan zwykle osiąga dobrą pomyślność finansową i może już brać udział w różnych rodzajach działalności charytatywnej, takich jak: normalna sztuka, normalna nauka, normalna literatura. Członkowie tego klanu spokojnie cieszą się złotą porą starczego zachodu słońca tego rodu i w końcu odchodzą do innego świata, pozostawiając ludziom fundusze charytatywne na pamiątkę o swoich dobrych uczynkach.
Z drugiej strony, jeśli okaże się to nieposłuszny klan, tj. klan, który zbuntował się przeciwko Bogu, to jego członkowie będą ignorować głos Boga i będą starali się oszukać Pana Boga na różne sposoby.
Będą starali się oszukać Boga sztuczną inseminacją (czynioną palcem; obecnie również igłą – in vitro - A.L), fałszywymi, lipnymi małżeństwami - spać ze swoją żoną, a wyobrażać w głowie, że śpią z mężczyzną, albo z psem, albo z rodzoną matką („ёб твою мать”), lub oszukać Boga w taki oto sposób - żona, za pozwoleniem męża degenerata (lub bez jego zgody) idzie do lokalnego pubu i znajduje tam sobie na jedną noc niczego nie podejrzewającego zdrowego normalnego faceta. W narodzie wszystko to nazywa się "na cudzym ch.. wjechać do raju".
Jak widać, naród rosyjski o takich ludziach wiedział już od dawna i wyrażał swoją opinię na ich temat, na pierwszy rzut oka w mało zrozumiałych, w wielu przysłowiach.
Tak więc, członkowie tego nieposłusznego, walczącego z Bogiem klanu, z reguły zaczynają wspierać i finansować już nie normalną, a zdegenerowaną działalność charytatywną: sztukę zdegenerowaną, zdegenerowaną naukę, zdegenerowaną literaturę. Przy tym poprzez środki masowej informacji będą przekonywać wszystkich, że wszystko to, czym się oni zajmują - jest normalne i że nie ma w tym nic złego, a ten, kto nie akceptuje tego – jest człowiekiem zacofanym i wrogiem postępu światowego.
Dla takich przebiegłych lisów, Pan Bóg (Matka Natura) wkrótce daje drugi dzwonek. Do nienormalnego życia seksualnego dochodzą u nich jeszcze choroby psychiczne. Jeśli jednak i po tym klan będzie w dalszym ciągu trwał w walce z Bogiem, to rozlega się dla nich trzeci i ostatni dzwonek w postaci wad wrodzonych, takich jak charłactwo (ros. – кахексия) (uschnięta, sucha ręka - Stalin), końska stopa (Goebbels), rozszczep wargi (zajęcza warga), rozszczep podniebienia, zez i tak dalej i temu podobne. W normalnych, prymitywnych warunkach gwarantuje to odejście nieposłusznego klanu ze sceny historycznej w ciągu jednego lub dwóch pokoleń. Kto, przy zdrowych zmysłach, zechce poślubić zezowatego, sadystycznego, chromego i garbatego seksualnego zboczeńca?
Trzy stadia degeneracji
Tak więc, degeneracja ma trzy stadia:
  1. Perwersje (zboczenia) seksualne
  2. Choroby psychiczne
  3. Wady wrodzone
Teraz, gdy już jesteśmy zaznajomieni z trzema stadiami degeneracji, możemy wrócić do Pańskiego pytania, jak znaleźć degeneratów.
Znaleźć ich jest bardzo łatwo. Wystarczy tylko spojrzeć na drzewo genealogiczne danego klanu.
Jeśli drzewo genealogiczne, rodzinne jest zdrowe, jeśli ma wiele nowych gałęzi i wiele nowych, zdrowych pędów (zdrowych dzieci), to przed nami znajduje się normalny i zdrowy klan. Jeśli natomiast to drzewo genealogiczne wysycha (dużo par bezdzietnych), albo jeśli ma wiele martwych gałęzi (samobójstwa, choroby psychiczne, nienormalne dzieci), to patrzą Państwo na klan, który już wszedł w złotą fazę zachodu. Pozostaje nam teraz tylko ustalić, jakiego rodzaju jest ten zdegenerowany klan: bogobojny czy walczący z Bogiem. Jest to również łatwe do wykonania. Po prostu należy uważnie przyjrzeć się temu, co ten klan wspiera w otaczającym go życiu. Czy rozprzestrzenia on truciznę dekadencji w sztuce, nauce i literaturze, czy też walczy z tym ze wszystkich sił i popiera normalną sztukę, normalną naukę i normalną literaturę.
– Jak Pan myśli, czy jest dużo degeneratów?
- Statystyki dotyczące trzeciego (3) stadium degeneracji (wady wrodzone) i statystyki dotyczące drugiego (2) stadium degeneracji (choroby psychiczne) znajdują się w otwartej prasie. Możecie Państwo znaleźć je sami. Natomiast statystyk pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne) - tak łatwo znaleźć nie można.
Weźmy dane opublikowane w USA przez doktora Wittelsa i doktora Kinseya. Dr Wittels w swojej pracy "Życie seksualne kobiet amerykańskich" podaje nam następujące statystyki:
Kobiety niezamężne:
20% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi kobietami; 51% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi kobietami aż do orgazmu włącznie.
Kobiety zamężne:
15% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi kobietami; 32% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi kobietami aż do orgazmu włącznie.
A jak te sprawy wyglądają u mężczyzn? Dr Kinsey podaje nam następujące statystyki:
4% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi mężczyznami 33% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi mężczyznami aż do orgazmu włącznie
Inne prace naukowe dostarczają nam nieco innego rozrzutu danych, ale większość z nich mieści się w przedziale 33-50%. Tak więc - co trzeci (co drugi) człowiek trafia do pierwszego stadium degeneracji.
Kiedy te dane zostały przeanalizowane według kryteriów zawodowych, to otrzymano dość interesujący obraz:
- 5% - chłopi (farmerzy); - 10% - robotnicy (w fabrykach); - 50% - intelektualiści; - 75% - pracownicy literatury i sztuki; - 90% - pracownicy środków masowego przekazu.
Ta statystyka daje nam nowe spojrzenie na dawną ideę o walce klas (o walce klasowej). Jednak walki klasowej nie bogatych z biednymi, a degeneratów z normalnymi ludźmi.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.11.05 09:18 damian314159 Pytanie dot. Synagogi Nożyków

Witam. Jak na to wskazuje tytuł pytanie dotyczy synagogi Nożyków w centrum Warszawy. W poprzednim tygodniu byłem z kolegą w Warszawie na kilka godzin w celach turystycznych, ogólnie interesuje się kulturą żydowską i chętnie chciałem zobaczyć jak wygląda przedwojenna synagoga. Czy to miejsce jest otwarte dla zwiedzających czy też nie bo jak tam się zjawiliśmy i przeszliśmy naokoło, to cały czas obserwował nas pan z ochrony który wyskoczył z wnętrza jak strzała po zobaczeniu nas. Dopiero po fakcie zorientowaliśmy się że jest to teren prywatny (na teren wszedliśmy od tyłu gdzie znaków o terenie prywatnym nie ma) ale z drugiej strony na przodzie są znaki zapraszające ludzi do zwiedzania no i jest też tam sklep. Jakimiś niechlujami albo dresami nie jesteśmy a się poczuliśmy jakbyśmy nie byli tam mile widziani. PS Był to mój pierwszy raz w Warszawie i ogółem muszę powiedzieć że bardzo piękne miasto. Na pewno jeszcze was odwiedzę na dłuższy okres.
submitted by damian314159 to Polska [link] [comments]


2018.08.30 09:22 Gazetawarszawska Żydzi rozpoczęli zamach na Polskę.


OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 26 JANUARY 2018
+++
Laudetur Iesus Christus
Nie można już chyba mieć żadnych wątpliwości co do tego, że znajdujemy się w początkowej, jednakże zaawansowanej i śmiertelnie niebezpiecznej formie żydowskiego zamachu na Polskę. Zamach-agresja ma charakter hybrydowy.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/214-zydzi-rozpoczeli-zamach-na-polske
Zamach ten ma charakter nie tylko agresji zewnętrznej czy zamachu wewnętrznego, ale czegoś, co jest czymś niejako wykraczającym poza utarte pojęcia – jest to zamach stanu. Ale jest to „zamach stanu” szczególny, który odbywa się nie tylko ze strony grupy formalnej czy rozpoznawalnej opozycji uderzającej w rząd, ale ma swe źródło także w swej własnej partii rządzącej w PIS. PO do spółki z częścią PiS, ze wsparciem żydostwa polskojęzycznego i prusko-anglosaskiego prowadzi zamach stanu, który uderzy nie tylko we własny rząd, ale i we własną partię, a głównym beneficjentem tej niewypowiedzianej wojny jest ew. będzie ośrodek obcy - żydzi. Tak to wygląda.
Nominalne władze nie robią niczego, aby się temu przeciwstawić. Ale nie tylko chodzi o tę „niemoc”, lecz także prowokacyjnie pozostawiono liczne ogniska zapalane, których się nie gasi, ale jeszcze nawet roznieca nowe.
Jesteśmy i przerażeni, i zniesmaczeni tym potwornym nierządem, jaki panuje tak w Pałacu Prezydenta, jak i w rządzie Beaty Szydło.
Ten nierząd, bałagan i chaos, karygodne zezwolenie na bezkarne podżeganie do ataków na Polskę, otwarte szarogęsienie się w Polsce obcych władz i organizacji, eksponowane w mediach widoki wystraszonych rządowych tchórzy, gotowych na ugody z naszymi śmiertelnymi wrogami, ukazuje i Narodowi, i wrogom obraz polskich władz i partii PIS już nie jako państwa, ale jego upadku. Obraz obecnej Polski to widok koszmaru obozu cygańskiego, koczującego gdzieś pod jakimś mostem, prowadzącym do złudnie obiecanej błyszczącej metropolii, której demokratyczny powab jest celem naszych brudnych cygańskich taborów, gdzie my brudni niegodni cyganie gotowi jesteśmy poświęcić wszystko za prawo dotarcia do tej metropolii i jej świecidełek.
Ale na tym analogie się kończą, bo w cygańskim koczowisku jest wiele zalet, których obecna Polska nie posiada. W taborze jest nie tylko wesoło, ale jest i władza, i jest honor króla cyganów. Nawet w tej patologii cygańskiej jest jakiś porządek. Jeżeli cygan kradnie, rabuje czy prostytuuje swoją cygankę, to tylko dlatego, że to on tak chce, a nie dlatego, że ktoś z zewnątrz wtargnął na to cygańskie koczowisko i coś cyganowi każe. Cyganowi nikt niczego kazać nie może. Cyganowi żaden obcy niczego kazać nie może! A Cyganka, jeśli się prostytuuje, to i tak tylko do pewnej granicy, bawiąc się w sex w krzakach lub lesie, bo np. polega to na tym, że prosi klienta o to, aby ten najpierw zdjął spodnie. A jak on już je zdejmie, to ona też się rozbiera, ale czyni to w biegu, zalotnie ucieka przed smakoszem jej wdzięków, i tak rozochocony kandydat na sex musi gonić cygankę, ale nie tyle gonić, ile oddalić się od portfela, który został we wstępnie zdjętych spodniach. I tak szybko, jak tylko ukryty cygan złapie za ten bezpański portfel, to gwiżdże on na palcach i cyganka wie, że to koniec zalotów. A natychmiast rozumie to i kandydat na sex, bo obok cyganki pojawiają się rośli cyganie, którzy z nożami w ręku gotowi są bronić już nie tyle cygańską prostytutkę, ile ofiarę niedoszłego gwałtu. I tak nie ma ani sexu, ani portfela, co kandydat na zaloty musi zaakceptować, bo lepiej odejść bez portfela, ale zachować jaja na miejscu.
Niestety, polskim władzom, kierownictwu PIS jest daleko do tego cygańskiego, taborowego ideału prawa i sprawiedliwości. Co gorzej, rzuca się w oczy bezwstydne „wystawianie” Polski i tych reform przez władze PIS, jak i władze państwa na pastwę najprzeróżniejszy międzynarodowych czynników, osób i organizacji, autorytetów moralnych i intelektualnych – elit ludzi „lepszych” niż Polacy. Patrzymy na to i na usta cisną się nam słowa: zdrada, sabotaż, umyślne zaniechanie i podobne.
Władzom mało było niepotrzebnego awanturnictwa z ustawą o TK, i teraz dalej wystawiają Polskę na ataki z powodu ustawy medialnej. A przecież już dotarło do wszystkich to, że w Sejmie była to zła kolejność z reformami, bo należało zacząć od uwolnienia mediów z rąk żydokomuny, a dopiero potem zabierać tej żydokomunie drugi cymes, jakim jest TK. Pisaliśmy o tym w „Wałęsa: obalenie obecnej władzy siłą” http://gazetawarszawska.com/zamach/2823-walesa-obalenie-obecnej-wladzy-sila A zmiany wprowadzać błyskawicznie tak, aby nie było czasu na wzięcie Polski „na języki”, no i już z własnymi mediami, bo odebranymi tej obecnej swołoczy, która wciąż karmi nas manipulacjami lub kłamstwami.
To wszystko z oczywistego powodu:
Ta antypolska histeria propagandowa, jest bezprecedensową w historii Europy. A widoczna masowa propaganda nie jest próżnym strzelaniem w powietrze, ale jest preludium do gwałtownych zmian rządu i prezydenta w Polsce. Medialnie exponowane wystąpienia różnych komisarzy, czołowych polityków różnej maści i proweniencji są niebywałe, mają charakter otwartego łamania prawa polskiego i międzynarodowego, szantażu. Jako takie właśnie są szeroko sygnalizowanym przygotowaniem usprawiedliwienia do gwałtu na Polsce, który nastąpi.
Jak wiemy, po długotrwałym namyśle, Pan Prezydent namyślił się i „po namyśle” podpisał ustawę o TK. Wiadomo, że gdyby nie społeczny nacisk, to by się ugiął i poszedł na jakiś kompromis. Obecnie zaś, kiedy Polska jest obrzucana błotem, Pan Prezydent jeździ na nartach, podano również, że 18 stycznia planuje odwiedzić Brukselę i można się domyślać, że ustawy medialnej nie podpisze przed tym terminem.
Pytamy: o co tu chodzi z tą zwłoką ws. mediów?
Polacy chcą mieć dostęp do „swoich” mediów, a nie mediów żydokomuny. Chodzi może o ścięcie głowowy Lisowi, Kraśko i paru podobnym, ale to przecież niczego tu nie zmieni. Naród chce suwerennego prawa do obsadzania stanowisk i narodowego, polskiego kształtu programów medialnych. Dlaczego zatem Andrzej Duda nie podpisuje nowego prawa? I dlaczego ze strony czołowych działaczy PIS nie ma w tej sprawie żadnych wypowiedzi, a jedynie zmusza się całe społeczeństwo do wysłuchiwania tych międzynarodowych połajanek różnorakich politruków europejskich? A co najważniejsze, media w dalszym ciągu źle funkcjonują, nie spełniają swej roli – a Duda jest na wakacjach, jemu pilno nie jest.
O co tu chodzi? Zauważmy, że w szeregach hunwejbinów napadających na zmiany w ustawie o TK i mediów jest zauważalna arcynadreprezentacja żydowska. Tego jeszcze nigdy nie było, aby w starciu, na wszystkich kanałach, we wszystkich programach, szli ramię w ramię prawie sami żydzi. A oni, owszem, potrafią zdominować różne programy czy panele telewizyjne w 100% czystości rasowej, ale nigdy nie wychodzą na pierwszy front ostrej walki, jak to teraz widać. Zwykle wysyłali gojów, a oni pozostawali w mniejszości – ale tu jest inaczej: to żydzi stanowią 90% reprezentacji pierwszych szeregów ataku na reformy PIS.
Tak dzieje się z dwóch powodów: sytuacja obecna jest dla żydów tak dramatyczna, że nie nadążają już wysyłać do przodu swoich szabesgojów, instruując ich w tym, co mają mówić, bo to w końcu operacja czasochłonna i dlatego sami muszą wybełkotać to, co słuszne. Powód drugi jest już większego kalibru: to co się dzieje w Polsce, to powtórzenie dawnego konfliktu partyjnego z lat 50-tych, tj. tzw. konfliktu puławian z natolińczykami.
Szersze, dość obiektywne nakreślenie tego problemu podajemy na linku:
http://gazetawarszawska.com/judaizm-islam/2986-witold-jedlicki-chamy-i-zydy
i przechodzimy do rzeczy.
Otóż obecny konflikt między PIS a PO, a raczej pomiędzy obozem narodowym a obozem zdrady, przebiega według linii rasowej, tzn. linia podziału przebiega pomiędzy Polakami, którzy chcą ratunku dla Polski, a żydami, którzy chcą ją zniszczyć. Oczywiście - jak wszędzie - podział ten nie jest absolutny, ale w obecnej sytuacji jest bliski takiemu.
Tak tamten historyczny podział, jak i ten obecny różnią się jednak zasadniczo co swego doraźnego pochodzenia, inspiracji powstania i celów. Różnice są duże i trzeba je brać pod uwagę, bo w tej walce, która nadchodzi, będzie użyte zaplecze obu stron – sojusze, czy inspiracje misji dziejowych o charakterze cywilizacyjnym.
O ile konflikt między Polakami a żydami w okresie „stalinizmu” nie był niczym nowym, bo sięgał w Polsce XIX wieku, a bliżej nam czasowo poprzez walki z carami, gdzie każda polska przegrana doprowadzała do zsyłek Polaków i przejmowania ich majątków za bezcen przez żydów, to ten stalinowski terror żydów w Polsce powojennej wyglądał nieco inaczej. Chodzi tu o stosunek do osadnictwa żydowskiego w Ziemi Świętej, który wprowadził nową jakość.
Jak wiemy osadnictwo żydowskie w Palestynie rozpoczęło się już pod koniec XIX wieku, aby przybrać na sile w latach 30-tych ubiegłego wieku - z pomocą hitlerowską - i w latach 40- i 50-tych za pomocą bolszewików i Stanów Zjednoczonych. Sowiety popierały oficjalnie emigracje żydów do Izraela przez okres „stalinowski” i różnorakie „pogromy” na żydach (np. „pogrom kielecki”) były właśnie taką zachętą motywacyjną dla żydów, aby jechać do Izraela i tam budować państwo żydowskie.
Tak było, i to warto mierzyć w naszej obecnej wojnie z żydami, wtedy i w długim okresie po stalinizmie nasze starcia z żydami odbywały się na tle silnego stabilizatora geopolitycznego, jakim był ZSRR, który łatwo sterował wydarzeniami w Polsce. A Izrael, choć od samego początku był wszechpotężny siłą swojej diaspory na Zachodzie, nie wywierał żadnego wpływu na wydarzenia w Polsce, a jeżeli już, to w postaci takich właśnie „pogromów”, którymi zasilał żydowskie zasiedlenie Izraela. To znaczy, Izrael był zainteresowany wyławianiem żydów z Polski, czyli de facto działał na naszą korzyść i to z tego powodu cieszył się cichą sympatią środowisk narodowych. Było to ucieleśnieniem starych marzeń polskich o wysiedleniu żydów z Polski i wysłaniu ich na Madagaskar.
Samo powołanie Izraela (syjonizm) miało powody religijne lub cywilizacyjne, a nie „narodowe”. Izrael powstał po to, aby zbudować tam świątynię, w której będzie osadzony mesjos, który tam będzie królował i topił we krwi narody gojów. Praktyczne było również i to, że żydowscy zbrodniarze z całego świata otrzymywali i otrzymują tam swoją ochronę prawną - azyl. Można tam było osadzić wiele przestępczych instytucji, które nie podlegają jakimkolwiek kontrolom międzynarodowym, na czele z gromadzeniem tam broni masowej zagłady w postaci ładunków nuklearnych i broni bio-chemicznej, której izraelskie zasoby są oceniane na wystarczające do zniszczenia każdego kraju, wręcz życia na ziemi. Jednak rozwój logistyczny świata udostępnił ludzkości wiele nowych środków technicznych i zmienił drastycznie proporcje naszych warunków bytowania, a i sam „Izrael” stał się obecnie mniej niezbędny żydom do życia na jego łonie.
Okazało się, że można być „Izraelczykiem”, a równocześnie mieszkać sobie wygodnie w Monachium. Paryżu czy Warszawie, na odległość „budować” Izrael, a nawet go bronić. Ta wygoda w budowaniu świątyni jerozolimskiej, sądu światowego nie uchybia jakości wysiłków. A to w konfrontacji z coraz bardziej wzrastającą wstydliwą prawdą o Izraelu jest ważne. Otóż okazało się, że samodzielny państwowy byt żydowski bez gojów jest żydom szkodliwy i prowadzi ich społeczności do upadku. Po zachowaniach licznych przybyszów z Izraela – szczególnie żydowskiej młodzieży – widać wyraźnie to, że Izrael nie ma przyszłości w swym bycie, bo odpada od kultury Zachodu i przesiada się na mentalność ludów koczowniczych tamtego regionu. A widać to nie tylko po półdzikich izraelskich turystach, ale i wymianie przemysłowej czy kulturowej sensu stricte. Jest też drugi czynnik prestiżowy: żydzi w Izraelu stają się narodem i pierwiastek żydowski w nich zamiera – a to u dość dużej procentowo grupy społecznej i oni chcą żyć jak ludzie: bez wojen i nienawiści do innych. A to dla żydów jest nie do zniesienia.
Problem śmieszności planów budowy Izraela przez żydów był oczywisty dla polskiego Stronnictwa Narodowego już w latach 50-tych i ostrzegano, że zagadnienie żydowskie w Polsce tylko pozornie zanika. Ostrzegano, że jak za zaklęciem czarodziejskiej różdżki nieszczęście żydowskie w Polsce wybuchnie na nowo, bo żydzi rozczarowani samymi sobą będą chcieli wrócić do gojów, aby móc na nich pasożytować tak jak od zawsze, no i co najważniejsze, być żydami, bo w Izraelu wśród żydów żydem być jest trudno – gdyż podstawowym atrybutem żyda jest goj.
I tak – nagle, ale nie nieoczekiwanie - w tej obecnej wojnie żydów i chamów mamy nasz wynędzniały, zdziesiątkowany polski front, stojący naprzeciw władzy żydowskiej tak silnej, jak nigdy dotąd. Widać łatwo, że czynnik żydowski w Polsce nie ulega zanikowi, ale dramatycznie wzrasta i jest wspierany tak przez Izrael, jak i inne państwa i narody zniewolone żydowskim terrorem w świecie. A ZSRR już nie ma, Kościoła Świętego (w jego widzialnej postaci) już nie ma, biskupów już nie ma, zostaliśmy sami! A co najwyżej mamy Merkel, która jest gorsza niż Hitler. Co prawda ostał nam się Łukaszenka, ale jak tylko Putin podąży śladami Kadafiego, to i Łukaszenki zabraknie i jedno co dobre, co nam się przytrafi, to jedynie sen o dobrych czasach Breżniewa.
My Naród stajemy obecnie do naprawy Państwa, jego stosunków prawnych, gospodarczych czy polityki międzynarodowej. Stajemy z gołymi rękami wobec uzbrojonego po zęby żydowskiego wampira, zasilanego przez kapitał wszystkich państw kuli ziemskiej – i to bez cienia przesady. Bo lichwa i wolny druk dolara amerykańskiego wysysa krew ze wszystkich narodów i finansuje agresję światowego żydostwa, które niewątpliwie - w Polsce właśnie - ma swój najważniejszy projekt XXI wieku – zbudować Izrael w Europie czyli Judeopolonię. A ten projekt, co piszemy od dawana, to przeniesienie Izraela z Palestyny do Polski. Nie jest to przeniesienie połączone z likwidacją Izraela, bo on musi pozostać, ale nastąpi roszada ludności polskiej z żydowską. Żydzi przyjadą do Polski i przejmą polskie dobra, nazwiska, a nawet i jakąś część naszego etosu, a polskie szabesgoje w dyskrecji będą osiedlane w Izraelu, a to celem pilnowania tam żydowskiego majątku. Pierwsze wymierne zwiastuny tego już są: polskie samoloty myśliwskie latają w Izraelu i polskie służby ochrony wyjeżdżają do Izraela, aby tam bronić żydów przed napaściami ze strony Palestyńczyków. I na odwrót polska policja, wojsko oraz służby ochrony są już przesiąknięte żydowską kadrą dowódczą z Izraela w takim stopniu, że różne dokumenty „polskie” są sporządzone po hebrajsku. Zamordowanie przez żydów członków delegacji do Katynia nie jest ostatnim czy najmocniejszym aktem obecności żydowskiej w polskiej armii, nie można wykluczyć tego, że polskie myśliwce dokonają prowokacyjnego zestrzelenia rosyjskich samolotów, które będą oskarżone o naruszenie polskiej strefy powietrznej. Z tym trzeba się liczyć, z czymś, co przypomina prowokację turecką w Syrii. A tu w Polsce może to otworzyć „front” wschodni, co odwróci uwagę Polaków od spraw inwazji żydowskiej czy niemieckiej.
My, Polacy Dnia Święta Trzech Króli, stajemy wobec żydów z gołymi rękami, a dodatkowo musimy pamiętać o tym, że styczeń to tradycyjnie już początek różnorakich aktów żydowskiej agresji przeciw Polsce. http://gazetawarszawska.com/judaizm-islam/482-zydowska-radosc-holocaustu
17 stycznia następuje otwarcie żydowskiego karnawału shoach, a nieco pózniej jest rocznica dnia wyzwolenia Oświęcimia. W tym roku zbiega się to z XX już „Dniami Judaizmu”, gdzie w ramach tego potwornego spadku po Wojtyle nasze katolickie świątynie oddają bluźnierczo cześć kultowi żyda. Wcześniej – bo 12 stycznia - ta żydowska instytucja TK da znak do akcji przeciw Polsce, co będzie zgrane z sądem kahalnym w Brukseli 18 - 19 stycznia. No i gwoździem programu może być orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie ważności wyborów do Sejmu w dniu 19 stycznia. To wszystko w wojennej retoryce politruków krajów unijnych Europy, podżeganych przez nomenklaturę polskich delegatur we wszelakich organizacjach międzynarodowych, których żydowskiego personelu urzędniczego nie wycofano również przez brak pospiechu lub błahość problemu.
📷
Polska policja ochroniarzem żydowskich najeźdźców
Już od poniedziałku 11 stycznia Petru i jego chamki będą mobilizować KOD do demonstracji, która może być zebrana na przemarsz w sobotę 16 stycznia. A wiemy i to, że niezastąpiony we wszystkich katastrofach Antoni Macierewicz szykuje kolejne otwarcie tajnych teczek, czyli zmobilizuje przeciw Polsce głównego sojusznika żydów – front ubecki. A więc chętnych do demonstracji będzie wielu.
Na tym tle do Polski zaczną napływać tysiące żydowskich pielgrzymów, którzy pod militarnymi rygorami, z militarnym insygniami i lekką bronią będą paradować po polskich ulicach w atmosferze ochroniarzy urządzających czyste (hitlerowskie) łapanki na nieposłusznych Polaków, którzy nie będą chcieli zaakceptować żydowskiego stanu wyjątkowego na ulicach polskich miast.
+
Jak poddają wiadomości, szef MSZ kompromituje nie tylko rząd w sprawie zasiłków dla Polaków w W.Brytanii, ale i składa deklarację o „otwartości Polski” na najazd muzułmański.
Na moment pisania Naczelnik Kaczyński obraduje z Orbanem i gada nie wiadomo o czym. Naturalnie jest szansa na to, że cała Grupa Wyszehradzka wyrazi solidarność z polskim planami zmian i Trybunał Konstytucyjny wraz sądem Najwyższym nie posuną się do drastycznych kroków, a kahał Brukselski rozejdzie się po kościach. Bo faktycznie kahał brukselski strachliwy jest, a jego główna siła polega nie na odwadze własnej, ale na tchórzostwie innych – zaś groźby pod adresem Brukseli to jedyny środek na pokój.
Jest jednak absolutnie pewne to, że najazd żydowski na Polskę nie ustanie, czy też zmieni swój kierunek i uderzy na Ukrainę czy Hiszpanię. Oni nigdy nie odstąpią od Polski tak długo, jak Polska będzie im się jawiła jako ranne zwierzę mierzące się już tylko z czasem wykrwawienia.
Polska to bogaty, piękny kraj, zasobny w minerały, płodny w urodzajną ziemię, o bardzo dobrym położeniu strategicznym w Europie, gdzie samo siedzenie na rogatkach i pobieranie myta od przejezdnych jest niewyobrażalnym bogactwem.
Polska z rządem i prezydentem lub parlamentem nie potrafiącymi lub niechcącymi rządzić po polsku i zdecydowanie, a wręcz przeciwnie, wykrawającymi polską energię w kolejne rozczarowanie i zniechęcenie, nie są na miarę ani naszych ambicji, ani tym bardziej na miarę niezbędnych potrzeb dziejowych.
Trzeba wybrać nowe władze!
Polacy muszą otworzyć swoją własną partię narodową, która wejdzie do następnego Sejmu, a wybory mogą być już na wiosnę.
Należy organizować się w formacje polityczne i militarne, nie ma na co czekać.
📷
Podnieś rękę Boże dziecię, błogosław krainę miłą — z gwiazdą w dłoniach Anioł leci i srebrzystym sieje pyłem. Melodyjnym zawołaniem opowiada nam nowinę, że się Polska ciałem stanie, a pragnienie — wielkim czynem! Blask przez okna się przelewa w polskich domów mroczne wnętrza Anioł dzwonnym głosem śpiewa triumfalną pieśń zwycięstwa: „Wam cierpiącym, wam znękani, już się zbliża odpoczynek, bo się Polska ciałem stanie, a pragnienie — wielkim czynem!” Moc radosna w serca wnika, pręży członki odrętwiałe — choinkowych świec płomyki jak pochodnie rozgorzały. „Dzięki Tobie, Jezu Panie, pochwalona bądź Dziecino!” Więc się Polska ciałem stanie, a pragnienie — wielkim czynem. Boże Dziecię, rąk wzniesieniem niszczycielski ugaś pożar, by się pokój zazielenił od gór szczytów, aż do morza! Nie żałujmy krwi przelanej, skoro plonem jej — wawrzyny! Niech się Polska ciałem stanie, a pragnienie — wielkim czynem![ [1]](http://www.bibliotekapiosenki.pl/Podnies_reke_Boze_Dziecie#ps1), [\[2\]](http://www.bibliotekapiosenki.pl/Podnies_reke_Boze_Dziecie#ps2)
W UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO 2016
Krzysztof Cierpisz
+++
cor20180127
https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz/tzwmarszzywych
http://gazetawarszawska.com/judaizm-islam/2914-antypolski-charakter-marszow-zywych-tlumaczenie-na-jez-polski
http://gazetawarszawska.com/pugnae/1697-szewach-weiss-bo-my-bedziemy-budowac-razem-mosty-na-lepsza-przyszlosc
http://gazetawarszawska.com/pugnae/2992-zawiadomienie-o-przestepstwie-oswiecim
http://gazetawarszawska.com/zamach/481-agresja-zydowska-przeciw-polsce
http://gazetawarszawska.com/pugnae/718-kalkonoswiecimskiego
http://gazetawarszawska.eu/2014/05/03/polska-policja-ochroniarzem-zydowskich-terrorystow/
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.14 17:54 Gazetawarszawska Jan Paweł II ojcem chrzestnym obecnych żydowskich zbrodni w Polsce. cz.1

Jan Paweł II ojcem chrzestnym obecnych żydowskich zbrodni w Polsce. cz.1
JUDAISM & ISLAM 05 MARCH 2018
+++
Laudetur Iesus Christus
Wydarzenia, które w Oświęcimiu 27 stycznia 2018 zapoczątkowała przedstawicielka żydowskich sił okupacyjnych w Polsce Anna Azari, wstrząsnęły Polską i Polakami do głębi.
Do takiego poziomu zbydlęcenia i głupoty, jakie publicznie uwidoczniła ambasador Żydaera Azari, nie posunęłaby się nawet Luna Brystigirowa, która znana była przecież z seksualnego znęcania się nad więźniami na Rakowieckiej, a co nawet doprowadzało do zgonów z powodu powikłań od obrażeń wywołanych przez tę żydowską sukę na genitaliach polskich więźniów.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/531-jan-pawel-ii-ojcem-chrzestnym-obecnej-zydowskiej-zbrodni-w-polsce-cz1
https://preview.redd.it/02id8or9z2g11.jpg?width=640&format=pjpg&auto=webp&s=d2660bd3e421bc88d75ed18d93a9d3db32b5ec06
Jak mogło do tego dojść, że Azari mogła tak się zachować w Oświęcimiu, a w dodatku - w zamian - nie otrzymała szlifów persona non grata umajonych fizycznym kopniakiem w tyłek, a to w pierwsze pięć minut po wygaśnięciu immunitetu? Ale otrzymała dodatkową ochronę, czas telewizyjny i pięciodniowy stan wyjątkowy w Stolicy, w rejonie ambasady Żydaera?!
Do tego doszła ta dodatkowa hańba wszystkich najwyższych osób w państwie, które to deklamując na pamięć wyuczonej formuły zaczęły powtarzać, że polskich obozów koncentracyjnych nie było, ale były przypadki odosobnionych aktów antysemityzmu, a nawet „kolaboracji z nazistami”. Dzień czy pięć dni temu Morawiecki powtórzył to samo i zapowiedział, że te indywidualne przypadki polskich zbrodni przeciw żydom muszą być policzone. Potem każdy, kto tylko ważny w Polsce powtarzał gorliwie, były przypadki, gdzie Polscy zachowywali się haniebnie… haniebnie….podle……haniebnie ……haniebnie……. i tak bez końca..….bez końca!
+
Skąd to się wszystko wzięło i jak do tego doszło?
Jak jest możliwe to, że Polacy uprawiają taką bezwstydną politykę autodestrukcji, czołgania się przed żydami czy ciągle przepraszają świat cały za „nasze liczne grzechy” wobec żydów? Skąd ta autodestrukcyjna mentalność dająca przestrzeń dla tej samobójczej polityki wstydu?
Odpowiedzią na to pytanie jest sprawcza rola osoby Jana Pawła II, prywatnie Karola Wojtyły i jego destrukcyjna rola w Kościele, i przestępcza karno-prawnie w Polsce.
Jan Pawel II podczas swego b. długiego pontyfikatu dokonał ogromnych zniszczeń w całym Kościele, a co szczególnie lokalnie odbiło się tak na naszej religijności jak i zbiorowej psychice - na naszej polskiej zbiorowej psychice, a nawet na naszej zdolności postrzegania rzeczywistości i emocjonalności społecznej. A właśnie szczególnie w Polsce, szczególnie w Oświęcimiu, mistycznie - gdzie żydówka Azari bezprzykładnie znieważyła to męczeńskie miejsce umęczonych narodów – a gdzie, jako wyrafinowany prestidigitator i nieświadomy (spontaniczny) naturszczyk zła, Jan Paweł II wypędzając zakonnice z ich domu - dopuścił się świętokradztwa w Kościele i złamania polskiego, świeckiego prawa karnego – za co to drugie powinien być ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości.
Ale, tak zresztą jak Wojtyła zaszkodził Polakom, tak samo przecież zaszkodził katolikom w całym Kościele, z tą jednak zasadniczą różnicą, że żaden naród w świecie nie był tak zniszczony w czasie II W. św. jak Polacy i nigdzie nie wystąpiła tak ogromna przerwa kulturowa między pokoleniami, utrata 12 milionów istnień z trzydziestu sześciu przed wojną, która po wojnie ułatwiła żydom to zbiorowe manipulowanie nami. Czyli żaden naród w Europie - skutkiem ludobójstwa wojennego drugiej wojny światowej - nie był tak łatwym łupem żydowskiej zbrodniczości – tak fizycznej jak i mentalnej, jak umęczeni Polacy.
Skutkiem tego, my Naród, Polacy – w sensie kulturowym, politycznym, administracyjnym czy państwowym - jesteśmy narodem, który w latach czterdziestych XX w. spadł jakby z Księżyca i tak od zera niemal zaczął tu nad Wisłą budować swoje pierwsze zręby państwowości i administracji. A to mając wkoło narody i społeczeństwa mniej zmęczone lub wręcz w stanie nienaruszonym, o stabilnym emocjonalnym zapleczu państwowym czy geograficznym.
W samym sercu zaś tego krateru, do którego wpadła ta nowo narodzona polska społeczność, wszczepiono już na samym początku straszny nowotwór cywilizacyjno–religijny tj. żydów, od wieków całych pasionych na krwi narodów tego świata. A którzy to żydzi zniszczyli wszystko to, przez co - jako szarańcza piekieł - przeszli: wyniszczyli Egipt, zamordowali Chrystusa w Palestynie, zburzyli ekonomicznie Cesarstwo Rzymskie, w całej Europie utworzyli gigantyczny system dystrybucji niewolników, wywołali dwie wojny światowe, po wojnie urządzili masową aborcję u białych kobiet, a teraz – po zaplanowanym przez nich zburzeniu Warszawy w 1945 r. (wg. Mein Kampf Hitlera) – wypędzają Polaków z odbudowanych z ruin domów i światowym terrorem chcą dokonać rabunku na Polsce, a to licząc wykup od terroru w wysokości 65 miliardów dolarów, a to z nowym wykupem licząc 300 miliardów dolarów, a to tylko choćby jako rekompensatę za traumę, bo potem mają przyjść nowe wymagania – bo najpierw palec, a potem reszta. Właśnie „reszta”, liczy się ta reszta, bo żydom nigdy nie chodziło o pieniądze czy bogactwa, jak to myślą sobie proste goje, a własną boskość, do której prowadzi jakubowa drabina żydowskiej władzy nad gojami i stąd te wymagania, dąsy, smutne miny, a nawet łzy w oczach – żydzi chcą do nieba!
Tak zatem my, którzy spadliśmy z księżyca, na przełomie 22 lipca 1944 / stycznia 1945 aż do października 1956 byliśmy przyjmowani u bram PRL przez żydowskich nadzorców, filozofów, ekonomistów, wampirów, pedofili czy wodzów, a za tymi bramami piekło było tylko coraz większe. Mimo tej przerażającej przewagi tych żydowskich ludożerców w naszej Ojczyźnie, wytrenowanych w gettach jako szmalcownicy na własnych rodzinach, w obozach koncentracyjnych jako kapo, w Sowietach jako egzekutorzy katyńscy, a jeszcze wcześniej – arcy zręcznych spadkobierców lichwiarzy i poborców myta królewskiego już XIV wieku w Polsce, wytrenowanych antypolskich dywersantów wojen tatarskich, potopu szwedzkiego, rozbiorów, jakoś przetrwaliśmy dumnie jako Polacy i żadna żydowska suka nie mogłaby tak się zachować u Gomułki, jak Azari u Dudy.
To straszna prawda! Fakt niezaprzeczalny, że w PRL, my, nawet pijani i znikczemnieni w barakach robotniczych Nowej Huty, a to budach odbudowy Warszawy, a to ogłupieni w kolejkach po modne dżinsy z importu, żadnego żyda nigdy nie przepraszaliśmy i żywi nie oddawaliśmy nigdy żadnemu wampirowi żadnego miejsca naszej PRL-owskiej przestrzeni.
My naród młody czy młodociany, mimo aborcji, wielki strat przesiedleń, obłąkańczych projektów urbanizacyjnych, bezustannie podnosiliśmy poziom naszego polskiego ducha w stosunku do żydowskich gości. To aż w takim stopniu, że wydawało się nam, że po trochu, żydzi staną się już jedynie historycznym zapisem naszych dziejów, że to już tylko drobny odprysk niegroźnego folkloru, który odchodzi. Bo tak to wyglądało: część wyjechała do Żydaera, część uciekła do bogatszych krajów, a ta część, która pozostała w Polsce, pod zmienionymi nazwiskami rozpływała się w naszym żywiole.
I tak było do roku 1978, kiedy to 16 października ogłoszono szokującą wiadomość, że konklawe w Rzymie wybrało nowym papieżem biskupa z Krakowa - Karola Wojtyłę.
Faktycznie, my młode, zabiegane, studiujące, czy stojące w kolejkach po kiełbasę lub telewizor społeczeństwo ludzi młodych, niedbałych o szczegóły, nie słyszeliśmy wcale lub prawie wcale o tym tam Wojtyle, kardynale z Krakowa.
Potem jednak, w pierwszych dniach po ogłoszeniu tej wielkiej wiadomości, dotarła do nas świadomość, że nieznany w Polsce polski kardynał był już wcześniej szeroko znany i wysoce ceniony na Zachodzie jako: „młody”, „światły” i energiczny kardynał, ksiądz, pisarz, poeta i intelektualista – czyli wiosna Kościoła. A nam się spodobało i uwierzyliśmy w to wszystko, w te poematy, homilie, komplementy i gesty, że to wszystko wyjdzie nam tylko na dobre.
Tak jak zostaliśmy tym zaskoczeni, tak podprogowa propaganda ateistyczna państwa, jakim był PRL, zaczęła urabiać Wojtyłę jako jednego z nas, a nawet promotora naszych wolnościowych marzeń i antysocjalistycznych studenckich gadulstw, toczących się skrycie po różnych kawiarniach, klubach i akademikach. I my głęboko zakompleksieni, młodsi, niechciani bracia demokracji zachodniej uwierzyliśmy w tego Polaka, który został papieżem, daliśmy mu spontanicznie i bez żądnej rezerwy mandat na wiele ważnych spraw.
O ile rządzący Polską Gierek oficjalnie wyraził satysfakcję z wyboru Polaka na papieża - co „budowało pozycję Polski w świecie”, to zaplecze partyjne wszelkich szczebli wyrażało niepokój faktem takiego wyboru.
Młodym ludziom trzeba tu przypomnieć, że Gierek doszedł do władzy po krwawym puczu przeciwko Gomułce w grudniu 1970 roku i po przejęciu władzy, natychmiast rozpoczął „demokratyzację” PZPR i reformę gospodarki państwowej.
"Demokratyzacja" ta polegała na tym, że beton i antysemici zostali odsunięci od władzy, a z powrotem wpuszczono żydów na centralne stołki w partii i państwie, a reformy polegały na likwidacji polskiej przedsiębiorczości, bo preferencjami na zakupy superdrogich licencji produkcyjnych na Zachodzie wyłączono polskie i tak słabe przedsiębiorstwa z praw o współgospodarzeniu zasobami narodowymi.
Po kilku latach okazało się, że nieefektywność takiego rozwoju gospodarczego zaczyna przynosić negatywne rezultaty, co dało konieczność podwyżek cen żywności, a czemu – spontanicznie – rzekomo - mieli sprzeciwić się robotnicy w Radomiu 1976.
Ferment powstania "Solidarności" w 1980 i pontyfikat Wojtyły w 1978 zbiegły się razem z wejściem ZSRR do Afganistanu w 1979 i późniejszym nowym prezydentem Regan`em w 1981. Zbieżność tych dat nie mogła być przypadkowa i była sterowana.
ZSRR wplątało się w awanturę w Afganistanie decyzją Biura politycznego KPZR, pod nieobecność w KC Breżniewa i Kosygina, którzy akurat się rozchorowali i przebywali w szpitalu, a którzy wielokrotnie wcześniej wyrażali sprzeciw wobec takiej ingerencji. Później – ale daleko po fakcie - okazało się, że u Regana zdiagnozowano Alzheimera już w trakcie jego pierwszej kampanii wyborczej. Czyli Regan był zwykłym pajacem, którego chorobę wykorzystano tyle po mistrzowsku, co i cynicznie.
Wszystko poszło zatem jak po maśle, Polska drastycznie zadłużona decyzjami wielkich zakupów, które były tak przemyślane, jak wymysły gospodarcze obecnego Morawieckiego. W USA Regan nie panował umysłowo nad zrozumieniem tekstu, który objętościowo przekraczał treść jednej kartki formatu A-4, a w Afganistanie ZSRR spotkał się nieoczekiwanie z amerykańskimi samosterującymi rakietami ziemia-powietrze, które jako najnowszy cud techniki kosiły z dziecinną łatwością sowieckie helikoptery, a które były podstawową i niemal jedyną liczącą się bronią w tamtym górzystym terenie.
Tak więc zaplanowany upadek sytemu – a faktycznie państwa, bo system, etyka były bez znaczenia - w Polsce i w Sowietach były tylko kwestią czasu, a gwałtowna demencja Regan`a była bardzo w tym wszystkim pomocna, bo decyzjami o wojnach amerykańskich w świecie decydowali doradcy wojskowi niższego szczebla sterowani dalej przez swoich ukrytych mentorów, a on w razie czego był dobrym kozłem ofiarnym.
Sama prowokacja powstania, rozkwit i upadek "Solidarności" odbywały się w akompaniamencie politycznych wypowiedzi przelicznych doradców, którzy mieli pochodzenie żydowskie. Chociaż już w tym okresie dobrze działał retorsyjny zarzut o „ślepy antysemityzm” wobec tych, którzy „wszędzie widzieli żydów”, nawet i pod stołem, to jednak te kuronie i geremki miały raczej przyjazne przyjęcie społeczne.
Później stan wojenny dał żydom i filosemitom całkowitą przewagę moralną nad innymi nieżydowskimi związkowcami, bo stan wojenny swoją masową manipulacją objawiał żydów jako bojowców o Polskę, a nawet i o wiarę. A równie masowa propaganda BBC, Radia Wolna Europa, Głosu Ameryki urabiała w naszej świadomości żydów jako Polaków, a nierzadko żydów jako dużo lepszych Polaków niż sami Polacy. Było bardzo łatwo zauważalne to, że centrum dowodzenia "Solidarnością" stanu wojennego, opozycją polityczną przesuwa się z Warszawy do Krakowa. A tam centrum dowodzenia były Tygodnik Powszechny, Więź i inne podobne im struktury żydowskie, maskujące się jako polskie lub katolickie, które coraz częściej podpierały się etosem „Ojca Świętego”, który choć jest daleko w Rzymie, ale wszystko dobrze widzi i rozumie, i „tak chce”, albo „tak nie chce” – chce dla Polski najlepiej, a papieżowi sprzeciwiać się nie wolno.
Jakikolwiek argument oporu wobec nawały żydostwa i filosemityzmu spotykał się ze zgrozą w postaci obrazy promieniującej dobroci papieża.
I dodatkowo, jakiekolwiek personalne środowiska oporu w postaci autentycznych, niezależnych od żydów grup polskich, zostały szybko zlikwidowane przez Jaruzelskiego, bo ci Polacy, działacze, antysemici autentyczni, lub potencjalni, zostali jako sieroty systemu łatwo wypchnięci na Zachód, a mniej ugodowi, którzy zostali w Polsce i przeszkadzali w zmianach, zostali wymordowani w licznych skrytobójstwach. A i jednymi, i drugimi dobry papież brzydził się, a czego nikt nie skrywał.
Jeszcze przedtem, 28 maja 1981 zmarł schorowany Prymas Wyszyński, który nawet jako schorowany był zaporą dla wywrotowych zachowań Jana Pawła II i żydowskiego środowiska w Krakowie. Pustka, jaką pozostawił po sobie Wyszyński, dobrze komponowała się z późniejszą nawałą żydostwa, która już nie krępowana obecnością Prymasa przyspieszyła swój bieg z dniem ogłoszenia stanu wojennego.
Właściwie jeszcze przed stanem wojennym, bo zaraz po śmierci Prymasa Wyszyńskiego, zaczęły pojawić się niebezpieczne sygnały o zachowaniu Jana Pawła II. A zaskakujący wybór Glempa, który przez postępowców był uważany za kontynuatora linii Prymasa Tysiąclecia, dość szybko okazał się złym wyborem, bo po paru latach imitacji Wyszyńskiego Glemp ujawnił swój brak zdecydowania, brak odpowiedzialności za Kościół i zwykłe tchórzostwo niegodne księcia Kościoła.
Sam zaś Jan Paweł II, uwolniony od wzroku Wyszyńskiego, zaczął wykazywać niebezpieczne filosemickie trendy wyborów personalnych i odpowiednio obsadzał zwalniane stanowiska w hierarchii w Polsce, bez żadnych już przeszkód z niczyjej strony, co rok po roku systematycznie, trwale zmieniało proporcje rasowe w Episkopacie na korzyść żydów. Wszystko to miało swoje różne fazy i faktycznie nie nastąpiły żadne reakcje ze strony zaskoczonych antysemitów, katolików, endeków, bogoojczyźnianych papistów i innych, poza jednym: Jędrzejem Giertychem z Londynu. Wśród potencjalnych antyliberalnych oporników, narodowców nastąpiło może jakieś zdziwnie, ale też szybko skrywane wstydliwym spuszczeniem wzroku, potem przy następnych nierozumianych decyzjach czy zachowaniach papieża pojawiały się słabe, szybko tłumione skargi. Dyskusja czy spór, potem zaś wielki spór i wielki rozłam w naszej narodowej społeczności, ujawnił się u zmierzchu pontyfikatu, a faktycznie dopiero po śmierci Jana Pawła II, ale to już jako narodowy rozłam, pękniecie wrzodu, a nie rzeczowe starcie na argumenty.
Ale konflikty były, już stan wojenny zderzył się z nadaniem żydowi Miłoszowi Nagrody Nobla, który to wybór wprawił polską inteligencję emigracyjną w zniesmaczenie, a Jana Pawła II w euforię niegodną głowy Kościoła. Miłosz, żyd i komunista, nienawidzący Polaków, napisał dodatkowo sztandarową książkę „Dolina Issy”, która miała cechy bluźniercze i to był jeden z motywów przydzielania mu nagrody. Nie przeszkadzało to jednak Wojtyle w zaproszeniu Miłosza do Watykanu. I na początku tej papieskiej pedagogiki nauczania Polaków posłuszeństwa żydom, ich wywyższania, nikt nie rzekł słowa przeciw Wojtyle.
I tak już poczynając od Miłosza po 1981 roku, mury Watykanu coraz bardziej wypełniały się wrzawą żydowskich entuzjazmów, których to Jan Pawel II seryjnie zapraszał na pogawędki, śniadania i obiady, a nawet sesje reklamowe, żydowskich publicystów, gdzie papież żenująco usłużnie pomagał w reklamie żydowskich książek i wydawnictw, a wszystko po to, by tak sobie pogaworzyć z żydami o żydach, no i dać im zarobić oraz wywyższyć przed Polakami, od których ten papież wyraźnie stronił.
I tak Polacy bardzo szybko zorientowali się, że są Polakami drugiej kategorii w kwestii kontaktów osobistych papieża z „ludem”, bo Polakami pierwszej kategorii byli żydzi. Jan Paweł II owszem zajmował się Polską i polskimi problemami, tak w trakcie stanu wojennego, jak i po nim, ale "polską" stroną spotkań z nim byli prawie wyłącznie żydzi z Polski lub emigracji, a jeśli jakiś Polak chciałby coś wtrącić, to mniej lub bardziej dyskretnie był wycofywany do tyłu, aby nie urazić wrażliwości żydowskiej czy mądrości papieża, który i tak wszystko wiedział najlepiej o tym, co dotyczyło Polski.
Nawet działacze "Solidarności", którzy najbardziej przeżywali procesy polityczne toczące się za plecami społeczeństwa, nie uzewnętrzniali swojego krytycyzmu wobec postępowania Jana Pawła II.
W szerokim wachlarzu tłumów żydowskich na Watykanie papież w wyraźny sposób opierał się na paru zaledwie osobach – żydach - w kontaktach decyzyjnych, a dotyczących spraw polskich i zagranicznych. Jego łącznikiem światowym był żyd Jerzy Kluger, a głównym agentem na Polskę był Jerzy Turowicz. Kluger był agenturą światową i prawdopodobnie był on zamieszany w farsę zamachu na papieża na Placu św. Piotra, kiedy Ali oddał do niego jeden celny strzał z małokalibrowego pistoletu. Kluger, do spółki z wcześniej wprowadzonym do Watykanu Józefem Lichtenem (Lichtensztul), kontrolował Jana Pawła II aż do czasu Okrągłego Stołu i przedkładał papieżowi żądania żydowskie, które Jan Paweł II gorliwie spełniał. To nawet w takim stopniu, że jako pierwszy papież w historii przyjmował żydów na audiencji i tytułował ich jako „przedstawicieli judaizmu”, co było otwartym zaakceptowaniem antychrystianizmu żydowskiego, jako strony w stosunku do Kościoła Świętego. Tak do żydów nigdy nie zwracał się przedtem żaden papież. Przy okazji takich spotkań, już na początku lat osiemdziesiątych, zapewniał ich, że z „nauczania” i dokumentów Kościoła były pousuwane wszystkie „antysemityzmy”. Powiedział też po tym „teraz już nic nie stoi na przeszkodzie dialogowi między nami”.
O ile zachowanie papieża coraz bardziej modernistyczne i wywrotowe nie wywoływało zastrzeżeń na Zachodzie u protestantów czy żydów, to w środowiskach polskich - tak w Polsce jaki i na uchodźctwie - zachowanie Jana Pawła II było coraz częstszym przedmiotem kontrowersji, które jednak nigdy nie były uzewnętrznione na jakimś otwartym polskim forum.
Można nawet powiedzieć, że Wojtyła jako papież stał się przedmiotem i sporów, i podziałów wśród najbardziej propapieskich środowisk polskich. To nawet w takim stopniu doprowadził do bardzo głębokich waśni wśród Stronnictwa Narodowego na zachodzie, ale miało to charakter skrytych sporów, gdzie nawet nieoficjalnie imię Wojtyły jako szkodnika nie zastało wyartykułowane. Ku całemu nieszczęściu, fala pomówień, gniewu, plotek, nienawiści czy pogardy przetoczyła się przez środowiska narodowe, gdzie faktycznie Jan Paweł II był tego powodem, ale tego problemu nikt nigdy nie nazwał po imieniu.
Znakiem przelania czary goryczy, w środowisku polskiej tradycji lojalności bezwarunkowej wobec Jana Pawła II, był list Jędrzeja Giertycha z 1984 roku:
Jędrzej Giertych: LIST DO OJCA ŚWIĘTEGO
http://gazetawarszawska.eu/2012/05/31/jedrzej-giertych-list-do-ojca-swietego/
http://gazetawarszawska.net/antykosciol/625-jedrzej-giertych-list-do-ojca-swietego
Powodem napisania tego listu był szok środowisk narodowych na emigracji, wywołany zachowaniem Papieża Jana Pawła II w Szwajcarii, gdzie papież wyliczając polityków niepodległościowych przemilczał nazwisko Romana Dmowskiego.
Był to wielki afront Wojtyły tak wobec naszej historii, jak i naszej wymierającej inteligencji katolickiej, która jako najwierniejsza stała przy Kościele i Papieżu. Warto sobie ten list przeczytać i wydrukować, aby go zachować dla potomnych, bo nie jest takie pewne to, czy nasze wydawnictwo gazetawarszawska.com dłużej pociągnie, gdyż jest celem różnych akcji terrorystycznych medialnych ze wszystkich stron i wszytko może się wydarzyć.
Był to okres, kiedy po uwolnieniu z więzów cenzury i monopolu prasy, zaczęto publikować masowo pisma Dmowskiego, który nagle - przedtem zakazany i faktycznie nieznany, nawet zakazany warstwom inteligencji - wyszedł z mroków zapomnienia i potępienia, i czarując czytelników klarownością wspaniałego języka publicystyki politycznej na najwyższym poziomie, natychmiast stał się wręcz idolem młodzieży narodowej, a jego „Kościół, Naród i Państwo" oraz "Myśli Nowoczesnego Polaka" stały się pozycjami sztandarowymi nawet do rozmów przy kieliszku.
W tej atmosferze utożsamiania się młodzieży polskiej z Dmowskim, fakt przemilczania przez papieża osoby tego ważnego polskiego patrioty i działacza politycznego sprawił, że duża część Polaków poczuła się głęboko dotknięta takim nietaktem. Ale i nawet wtedy milczano, poza jednym, wyżej wspomnianym Jędrzejem Giertychem, który gorzko zarzucił Janowi Pawłowi II niesprawiedliwość i preferowanie żydów kosztem Polaków. Czytanie tego listu wtedy było gorzkim przeżyciem dla wielu z nas.
Jednakże to głupie, niechrześcijańskie, żenujące i faktycznie grubiańskie zachowanie Jana Pawła II wobec ducha naszej kultury czy pieczołowitości naszej pamięci było niczym w stosunku do tego, co tenże papież uczynił przeciwko nie tylko Kościołowi, ale i Polsce w dniu 13 kwietnia 1986 roku w Rzymie.
Dzień ten dał kamień węgielny obecnie postępującej nawałnicy zagłady Polaków w Polsce. A nie było to żadne wydarzenie bezpośrednio związane z Polską, lecz które pośrednio stało się zaczynem tego strasznego żydowskiego zła zalewającego naszą Ojczyznę.
W dniu 13 kwietnia 1986 – prawie 32 lata temu – Jan Paweł II rozkręcając dalej tę karuzelę bluźnierstw, apostazji i żydowskiego rozpasania poszedł do synagogi w Rzymie, aby tam kłaniać się żydom. Nazwał ich "jakby starszymi braćmi” – terminem do tej pory wyłącznie polskim, bo zamkniętym w bluźnierstwach Adama Mickiewicza. I podpierając się lichymi, jednostronnymi, filosemickimi argumentami potępił poprzednie nauczania Kościoła Świętego, a więc faktycznie ekskomunikował samego siebie, bo wyłączył się z szeregu 263 papieży - wszystkich swoich poprzedników.
O ile wizyta odbiła się głębokim szokiem w całym świecie, zszokowani tradycjonalni katolicy z oburzeniem gorzko komentowali tych „starszych braci”, a kiedy otrzymywali wyjaśnienie genezy tych słów jako pochodzących od Mickiewicza, to zaraz, po nitce do kłębka, dochodzili aż do Bławackiej, jej podglądów i czasopisma "Lucyfer", które wydawała. O ile fala goryczy i skandalu przetoczyła się przez cały katolicki Zachód, to w Polsce, chyba już nawykłej do filosemickich zachowań Wojtyły, pozostało to tak jakby bez echa, a jeżeli już, to pisano o tym szerzej tak jakby w duchu pozytywnego bratania się z żydami.
Jednak skutki tamtej wizyty rykoszetem uderzyły głównie w Polskę i to niemal natychmiast po tym wydarzeniu.
Owoce wizyty w synagodze z dania 13 kwietnia 1986 dały o sobie znać w Polsce jeszcze tego samego miesiąca. Dosłownie kilka dni po zbrataniu się Wojtyły z rabinem w Rzymie żydowscy terroryści przyjechali do Polski i przypuścili pierwszy atak terrorystyczny na Klasztor Karmelitanek na Żwirowisku w Oświęcimiu, obrzucając budynek kamieniami i próbując włamać się do klasztoru. A nie tylko to! Żydzi zaczęli grozić zakonnicom podłożeniem pod drzwi klasztoru ładunków wybuchowych, o ile siostry nie wyniosą się z niego i to szybko. Bo według nich katolicki klasztor uraża żydowską wrażliwość na ich cierpienia związane z obozem w okresie okupacji hitlerowskiej.
Kalendarium konfliktu oświęcimskiego:
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/178-kalendarium-konfliktu-oswiecimskiego
Ta obecna katastrofa, widmo zagłady naszej Ojczyzny znalazło swój zaczyn w nieodpowiedzialnym, a nawet infantylnym zachowaniu papieża Jana Pawła II, poprzednio biskupa krakowskiego.
Wszystko to, co wydarzyło się trzydzieści lat temu i te wydarzenia 27 stycznia bieżącego roku w Oświęcimiu i przypuszczalnie szatańskie błogosławieństwo Szydło przez rabina http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/273-apostazja-szydlo-i-konwersja-na-judaizm prawdopodobnie nie są przypadkowe ani są oderwane od siebie. Bez wątpienia sięgają one głęboko w przeszłość i to nie tylko polską.
Wojtyła już od dziecka może nawet był związany ze środowiskiem żydowskim, a może nawet już wtedy planowano go „wychować” i użyć do odpowiedniej roboty. A przecież nie on jeden, w Watykanie urzęduje żyd z Żydarera,
An article in Haaretz (Israeli Jew turned Catholic priest named head of papal co”) describes one David Maria Jaeger who “converted” from Judaism to Catholicism and will now become a member of the highest court in the Vatican. The word ‘converted’ is in quotes because it’s apparent that Jaeger has in no sense ceased being a Jew. Jaeger was born in Tel Aviv and had a Jewish religious education before assuming his high position in the Church.
którego najpierw wetknięto jako studenta seminarium w USA, a obecnie jest głównym rewizorem w Watykanie i był zamieszany w zamach przeciwko Papieżowi Benedyktowi XVI
http://gazetawarszawska.eu/2012/02/17/kevin-macdonald/
http://gazetawarszawska.eu/2013/11/02/27296/
http://gazetawarszawska.eu/2013/11/02/wynoszenie-rozbojnicze-wojtyly-wianem-holokausterow/
http://gazetawarszawska.eu/2013/10/12/izraelczycy-zorganizuja-w-auschwitz-najwieksza-w-historii-zagraniczna-sesje-knesetu/
http://gazetawarszawska.eu/2013/09HYPERLINK "http://gazetawarszawska.eu/2013/09/30/knesset-hold-session-auschwitz/"/30/knesset-hold-session-auschwitz/
http://gazetawarszawska.eu/2013/05/26/papiez-bendykt-xvi-wyrzucony-z-watykaHYPERLINK "http://gazetawarszawska.eu/2013/05/26/papiez-bendykt-xvi-wyrzucony-z-watykanu-bo-planowal-opublikowac-brak-dowdow-na-holocaust/"nu-bo-planowal-opublikowac-brak-dowdow-na-holocaust/
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/1007-ratzinger-was-going-to-open-vatican-archives-thus-becoming-a-threat-to-oligarchical-power-gordon-duff
(a co z tzw. raportem Pileckiego i działaniami Karskiego w USA?
Nie dotarło to do Watykanu, jak podobno jakaś wersja raportu była i jest w archiwach rządu em. w Londynie? -red.)
http://gazetawarszawska.eu/2013/04/26/kolejna-bariera-zydowskiej-bezczelnosci-przekroczona/
http://gazetawarszawska.eu/2013/04/08/agresja-zydowska-przeciw-polsce/
http://gazetawarszawska.euHYPERLINK "http://gazetawarszawska.eu/2012/02/17/kevin-macdonald/"/2012/02/17/kevin-macdonald/
https://www.haaretz.com/1.5018881
Karol Wojtyła ma bardzo niejasne pochodzenie, a śmierć matki i śmierć brata pasuje właśnie do wybrania go przez jakieś żydowsko iluminackie sekty na przyszłego wybitnego człowieka o zasięg światowym. Takim przypadkiem był ponoć również Barak Obama.
Wszystko wskazuje na to, że Karol Wojtyła już jako młody człowiek był jakoś usidlony i podlegał kontroli. Kluczem do zrozumie jego losów jest żyd Jerzy Turowicz. Turowicz był jakimś mentorem Wojtyły i to w okresie od okupacji aż po swoje ostanie dni.
Turowicz urodził się w 1912 roku i przed wojną odgrywał wysoce dwuznaczną rolę: publikował w czasopismach zbliżonych do Stronnictwa Narodowego, a równocześnie był członkiem organizacji żydowskiej BUND.
http://gazetawarszawska.eu/2014/06/22/konferencja-pedofilska-zydy-w-owczej-skorze-2/
https://gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/26-zamach-warszawski/118-smolensk-2015-piec-lat-zydoklamstw
cdn.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
05-03-2018
+++
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.03 19:17 Gazetawarszawska Ostrzeżenie przed prowokacją żydowską podczas Święta Niepodległości.

OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE
03 AUGUST 2018
+++
Laudetur Iesus Christus
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1633-ostrzezenie-przed-prowokacja-zydowska-podczas-swieta-niepodleglosci
Ostrzeżenie przed prowokacją żydowską podczas Święta Niepodległości.
Nadchodzący 11 listopada 2016, a nawet następne dwa dni świętowania przynoszą ze sobą określone, zwiększone ryzyko prowokacji żydowskich wymierzonych w Polaków.
Zmiany zachodzące w Polsce, mimo masowych akcji wypędzeń Polaków z Polski, mimo masowych akcji z zażydzeń wszelkich już sfer życia kulturalnego, politycznego, a mówiąc o Kościele rzymsko-katolickim, który istnieje w Polsce już jako instytucja materialna a nie duchowa, wywołają w żydach głębokie zaniepokojenie. Duch inspiracji katolickiej i narodowej na nowo wstępuje w resztki Narodu i tak ożywiony Naród zdolny jest do pokonania każdego wroga. Żydzi to dobrze wiedzą.
Nienawiść żydów do Polski i niepodległości są faktem historycznym zapomnianym jednak w tym kołchozie zażydzania wszystkiego co polskie i piętnowania wszystkiego żydzizmem: kościoła, rzeźby, muzyki czy literatury.
Polacy tego jednak nie widzą i nie potrafią tego problemu wyartykułować. Stąd haniebne judaistyczne formy Panteonu na Łączce, haniebne potraktowanie pamięci dzieci Ulmow w Markowej, czy satanistyczna ornamentyka jako już standard estetyczny we wszystkich katolickich świątyniach w Polsce, a czego swoistą kulminacją było niedawne zbezczeszczenie Monstrancji podczas ostatniego spędu na Jasnej Górze, w którym główny egzorcysta x. Glas żydowskie zbrodnie komunizmu w Polsce uznał za polskie. A co jest teologicznie zakazane i jako fałsz przed Bogiem uznane za ciężki grzech.
Polacy tego nie widzą, więc i nie artykułują i niejako są swoiście antysemitami bez żydów. Bez żydów nie dlatego, że ich nie ma, ale dlatego, że naród zatracił zdolność do ich zauważania, piętnowania i niezbędnego dla chrześcijanina rugowania żyda z własnej przestrzeni. Polacy tego nie widzą i w swej naiwności starają się żyć niejako obok żyda, ale „po polsku i katolicku” co jest przecież antysemityzmem. Widać to wyraźnie w adwencie, gdzie społeczeństwo jest zdziwione i zaskoczone iluminacjami chanuki, która wyniszcza Święto Bożego Narodzenia – a te diabelskie iluminacje kosztują w Warszawie miliony. Święty Mikołaj jest już skutecznie zabity, a teraz kolej na zabicie Dzieciątka Jezus będącego jeszcze w Żłobku, a więc Hanna Gronkiewicz-Waltz nawet od Heroda jest szybsza.
Żyd jest wrogiem Pana Jezusa Chrystusa i jako taki jest przeszkodą w zbawieniu Narodu, który zamiast Chrystusa ma w sercu żyda. Ta prosta prawda jest bezsporna nawet dla tych antychrystów w Episkopacie. Ta oczywista oczywistość może być zanegowana jedynie przez milczenie – zamilczenie na śmierć! Zamilczenie Boga i Narodu. I ta prosta prawda jest źródłem cenzury, agresji w sztuce, czy zakazu marszu jako wolnej expersji narodowej.
A w Polsce żydzi mają ku temu warunki idealne. Polacy pozwalają żydom, na mieszanie się z nimi na wszystkich właściwe poziomach życia społecznego w Polsce i nie ma już dziedziny w naszej wspólnocie, która byłaby wolna od żyda. Pomaga to żydom w łatwym sianiu dywersji w naszym społeczeństwie, gdzie oni sami przebrani za Polaków dopuszczają się najprzewrotniejszych prowokacji po to tylko, aby to Polaka pomówić o zło lub głupotę.
Żydowska akcja dywersyjna na Facebook`u ujawniła wszystkim prostą rzeczywistość ukazującą prawdę mówiącą o tym, że jak tylko żyd ma władzę to ma też rację, rację uniwersalną we wszystkim.
Faktycznie to ujawnienie wycinania stron aktywistów marszu Niepodległości na FB było jakimś aktem głupoty lub nieuwagi, bo żydowski terror i cenzura na tych gigantycznych portalach jest chlebem powszednim, a bez tej akcji pozostawał mniej zauważalny. I niewątpliwe jako cicho postępujący byłby dużo skuteczniejszą formą raka zjadającą nasz zniewolony organizm. FB i podobne po cichu wycinają linki do różnych niebezpiecznych stron np. do http://zamach.eu/ lub Gazetawarszawska.com – jest ciche zalecenie praktykowane nawet na małych prywatnych forach.
I to, że FB to ujawnił, czy też przez nieuwagę odsłonił, wskazywać może na to, że portal ten całkowicie zgłupiał w swej bezczelności, albo też wszedł na znacznie wyższy poziom rozwoju: tworzenia wirtualnej rzeczywistości, która miesza się z rzeczywistością rzeczywistą. I ma być już niewiadome, co jest w realu, a co w urojeniu. A co szczególnie ważne, aby w tym wymieszaniu iluzyjnym dodatkowo stworzyć ośrodki fasadowe podające się za nie takie jakimi faktycznie są. Tworzy się określone stany emocjonalne, które umożliwiają proste sterowanie myślami i ocenami wydarzeń. Np. propaganda nt. filmu Wołyń całkowicie przysłoniła rozsądnym i opanowanym nawet ludziom prostą konkluzję, że ten film jest antypolskim paszkwilem, spreparowanym przez żydów. A odbyło się to na bazie dobrze przygotowanej atmosfery teatralnej, w której brał udział nie tylko twórca filmu, ale cały szereg polityków, którzy swymi zachowaniami wobec banderowców wytworzyli atmosferę utrudniając rzeczową ocenę Wołynia.
W końcu, u żydów zawsze tak było, że ich organizacje szkoły, synagogi, czy ośrodki „kulturowe” nagle w jednej nocy przekształcały się w organizacje terrorystyczne, ludobójcze. Tak było 17 września 1939 roku, gdzie nagle „dobrzy żydzi” popadali - zdumiałym liberalnym, lub niewykształconym ludziom - w amok mordowania Polaków i nie dotyczyło to środowisk paramilitarnych sensu strickte, ale „spolszczonych” środowisk żydowskich rzekomo zasymilowanych z Polską kulturą i społeczeństwem.
17 września rankiem dobrzy żydzi objawili się polskim sąsiadom miast i wsi jako gorliwi kaci komunistycznego terroru, z lubością zanurzający swe ręce we krwi bezbronnych rezerwistów WP, czy szturchający bolszewickimi karabinami całe rodziny polskich kmieci pędzonych do wagonów bydlęcych, które swój pierwszy przystanek miały już na pustkowiach Kazachstanu. Żydowscy koledzy od kopania piłki na podwórku - przez jedną noc uzbrojeni w bolszewickie mauzery - śmiejący się cyniczne do polskich Janków proszących o wypuszczenie ich z powrotem na wolność, „Icek puść nas, przecież my są sąsiedzi, ty trzymasz z bolszewikami?” – tak było. Żydowskie koleżanki różnych ośrodków kultury, szkół czy pensjonatów, które nagle przestały być dobrymi przyjaciółkami zaskoczonych Polek, a stały się zimnymi wyrafinowanymi bestiami a´la Brystygierowa.
Rozumni Polacy pamiętają i wyciągnęli wnioski z tego, jak zachowywali się żydzi przechowywani i karmieni jedzeniem z kartek podczas okupacji, gdzie tak szybko jak pojawili się pierwsi towarzysze na stanowiskach rządu PKWN, to wszyscy ci biedni żydzi porzucili swoich wybawców, przyjaciół i znajomych, aby gorliwie budować socjalizm. A nie kończyło się to jedynie na pochodach pierwszomajowych, ale na morderstwach i katowniach. Gdzie często katami ofiar byli uratowani przez te ofiary żydzi – tak było dosłownie pod względem personalnym, nie jest to jakieś uogólnienie, alegoria. Tak było rzeczywiście w tysiącach przypadków – była to reguła, że żyd uratowany przez polskiego wybawcę katował go w mordowni, a nawet go mordował z całą rodziną.
Ale nie tylko wtedy.
Kiedy my już wszystko zapomnieliśmy i świat socjalizmu PRL – Gierka zjednoczył Polaków z żydami - faktycznie nierozpoznawalnymi, bo „spolszczonymi”, - to okres powstania Solidarności, już kilka tygodni po jej zarejestrowaniu, ukazał nam zdziwionym: Żydów i gojów. A jak już doszło dalej do stanu wojennego to podział miał charakter otwartej nienawiści, a nawet starć fizycznych.
Szybko okazjo się, że żydzi z Solidarności byli specjalnie traktowani przez SB, i podobne organizacje PRL-wskie, a Polacy gdzie tylko można dostawali czerwone kartki i to bez najmniejszego pardonu.
Przyniosło to masowe emigracje najlepszych warstw naszego narodu, ludzi ideowych wykształconych i żywotnych.
Później nastąpiła druga fala emigracji - okresu przystąpienia do EU, gdzie kolejny już raz spuszczono krew z milinów Polaków, a IIIRP stała się wręcz miejscem sciągania żydów do Polski z całego świata, kiedy właśnie to Polacy musieli z niej wyjeżdżać. Ten proces odwrotności widać nie tylko w gospodarce, czy w kościołach, ale nawet na cmentarzach: polskie groby są po 25 latach bezpardonowo likwidowane, a żydowskie groby odbudowywane poprzez nawet archeologiczne poszukiwania starych macew i ustawiania w miejscach od dziesiątków lat nieistniejących cmentarzy od dawna bez takiego statusu. Żydzi w Polsce wzrastają nawet na cmentarzach, których nie ma, a Polacy są wyniszczani jako organizm żywy - to jest Polska 2016!
Ale w tej atmosferze zabijania Polski, zaorywania śladów naszej pamięci w naszej Ojczynie, nastąpiło coś nieoczekiwanego w proporcjach sił polskich i żydowskich: zmiana warunków pola walki – Internet. Internet, czyli wolny głos jednostki wyrywającej się z tłumu zniewolonego motłochu, a jest to nieprzewidziane i niebezpieczne żydom, którzy nie tylko kneblują narody, ale co istotne, podszywają się - w różnych mistyfikacjach - pod te narody, aby mówić w ich imieniu.
Ostanie 10 -15 lat to postępująca klęska wizerunku żydowskiego etosu w środkach masowego przekazu - Internecie. Internet całego świata – nie tylko w Polsce - to jedno wielkie antysemitysko. Ten antysemityzm Internetu jest absolutnie żywiołowy, oddolny i przekraczający wszelkie granice terytorialne i kulturowe.
Dla żydów Jest to zjawisko niezrozumiałe, bo nie tak miało być: Facebook, Youtube, Twitter, Google plus, to organizacje żydowskiej inwigilacji i terroru. Miały one służyć ostatecznemu już zniewoleniu narodów, a tu nagle ten miecz okazał się obosieczny. Tak nagle i wbrew wszelkim planom.
Niemniej jednak te wielkie portale społecznościowe to miejsca nie tylko walki słowa przeciw zniewoleniu i kłamstwu, ale też dobrze zaplanowane narzędzie terroru i nawet likwidacji niewygodnych forumowiczów.
I niekoniecznie o Facebooki tu chodzi. Nawet taki liliput jak Salon 24 wdał się w grę smoleńską i był kotłem blogerów informacji środowisk blogowo-smoleńskich, którzy przez dłuższy czas byli ściągani przez służby do tych for dyskusyjnych, gdzie najlepszym z nich było środowisko FYM.
Kiedy jednak nadszedł czas, to FYM, jak i administracja S24, podjęli wspólną akcję zamknięcia kont i rozpędzenia wszystkich tam skupionych dyskutantów.
Akacja ta, pierwotnie była faktycznym, planowanym zarzuceniem sieci na osoby fizyczne, ujawniajcie poprzez parę lat swoje dane ID, oraz ewentualną, niebezpieczną dla władz w Warszawie, wiedzę o określonych faktach nt. zamachu na Delegację do Katynia.
Po tym spektakularnym zamknięciu konta FYM Blogerzy ci w dużej części już nigdy nie wrócili do tego portalu, kiedy to środowisko FYM otworzyło ponownie swoje fora. I nie dlatego, że blogerzey ci poczuli się oszukani – obrazili się.
Mamy przesłanki do snucia przypuszczeń, że ci blogerzy, którzy już więcej nie wrócili, zostali w dość dużej części wymordowani przez służby mające dostęp do danych osobowych Salon 24.
Samo zaś zamknięcie konta FYM było sprytnym zabiegiem obejścia nakazu prawnego nakazującego obowiązek przechowywyana danych o internautach, który to okres może wynosić parę lat. Tamto zamknięcie pomogło zamknąć stare konto i przerwać ciągłość z nowym. Minęło już od 10 kwietnia 2016 roku 6 lat i te dane, które zostały złożone na S24, a na pierwotnie zlikwidowanym blogu FYM mogą być skasowane, co uniemożliwia połączenie – skojarzenie związków - śladów zaginionego blogera z jego publikacjami na Salonie.
Znamy bezpośrednio może nawet trzy przypadki korespondentów blogu FYM, którzy z chwilą wyłączenia tego blogu przepadli bez wieści.
A i Smoleńsk, i FYM i Salon to jakaś logistyczna bagatela w porównaniu z Facebook ´iem.
Trzeba mieć bezustannie na uwadze to, że Internet ujawniający niekontrolowaną siłę spontanicznych oddolnych organizacji internetowych, zaniepokoił bardzo poważnie wielkie centra żydowskie w świecie, które nie przywykły do zaniedbywania czegokolwiek.
To szczególnie obecnie w Polsce, gdzie sytuacja w Ojczyźnie znowu nabrzmiała do poziomu wielkiego napięcia, nastąpiła mobilizacja narodowa na tym etapie naszej walki, gdy znów podstawiono fałszywych patriotów PIS, jako alternatywę dla kosmopolityzmu PO
Dywersyjna, nieudolna odpowiedz PIS na tę presję społeczną, rzuca się wszystkim w oczy. PIS gorączkowo chce przejść do opozycji lub celowo umniejszyć swą władzę, a ponownie aby jawić się Polakom jako ten, który chce, ale nie może, bo mu nie dają. I w tym celu tworzy liczne tematy zastępcze i rozdmuchuje opozycję sztucznie kreując problemy TK, aborcji... PIS toleruje przestępcze środowiska KOD, czy Palikota- Petru – posiadających faktyczny immunitet na swą antypaństwową działalność, bo to kreacja bezpośrednich animatorów samego Jarosława, a więc są te KOD ´y i Petry drugą stroną tej samej monety.
Facebook dzisiaj może nie tylko służyć Mossadowi i CIA jako sieć informacyjna, ale może odegrać rolę znacznie bardziej czynną, bo kreatywną nawet. Może kreować „Polaków” oraz ich zachowania a to tak, aby to potem skutecznie i głośno przed światem zwalczać.
FB to idealny środek dla prowokatorów, a nawet właśnie idealne środowisko do tworzenia „faktów medialnych”, które mogą być narzędziem a to prowokacji, a to siania fałszywych informacji na poziomie fałszywych flag, typu zamachy w Paryżu Charlie Hebdo albo w Nicei.
A powodów do obaw, że coś podobnego może się wydarzyć w Polsce jest wiele, a sam Marsz Niepodległości jest prowadzony przez osobników wysoce niewłaściwych.
Sama trasa przejścia marszu od śródmieścia na peryferie i to na Pragę ..„ na Pragie panie na Pragie, …zmiennik na mnie czeka”… jest wśród warszawiaków źle postrzegana. Dodatkowo – logistycznie - uczestnicy są przepędzani przez most, a i faktycznie pod osłoną nocy.
Jest to faktycznie scenariusz Wildsteina i żydów z Gazety Polskiej http://gazetawarszawska.com/pugnae/517-bezczelnosc-zydowska-zyd-bedzie-prowadzil-marsz , którzy po marszu w Śródmieściu 2011 przepędzili go z Centrum Warszawy na te nieciekawe przedmieścia, bo Warszawa to „Nasze miasto” – Warszawa ma być żydowska.
Do redakcji drogą poczty wewnętrznej przychodzi na ten temat dość sporo uwag, które możliwe też są i wysyłane do organizatorów marszu.
A nasze skromne kontakty z organizatorami - poprzez Twitter - w tej sprawie nie są zbyt ciekawe, a nawet nasuwające nam określone podejrzenia sugerujące, że przemarsz z centrum ma właśnie charakter ideologiczno-logistyczny zaplanowany przez wrogów Polski.
W końcu wszystkie marsze w świecie, które różne grupy czy społeczności prowadzą mają charakter triumfalny i wiodą do jakiego celu w sensie symbolu. I tak samo tu w Warszawie. Warszawa jest szczególnym miastem symbolem dla Polaków, i nie jest ona tylko stolicą, gdzie załatwia się interesy ze skorumpowanymi urzędnikami centralnymi, czy jeździ do roboty.
Warszawa jest miastem Narodu, symbolem upadku, ale i podniesienia się, miastem wypędzania mieszkańców na rubieże tego świata, ale miastem walki o powrót i zmartwychwstanie. Warszawa to miasto Niezwyciężone i symbolika wyjścia, opuszczenia miasta przez marsz jest faktycznie zbrodnicza wobec faktycznego etosu Stolicy.
I wiemy.
Car wypędzał Warszawiaków: była to kara za powstania, Niemcy wypędzili Warszawiaków za Powstanie Warszawskie, żydzi PRL`u wypędzali rodowitych Warszawiaków, a to na Śląsk, a to na Ziemie Zachodnie, a były to kary za wrogie postawy lub podobne. Tak! o wpędzeniach Warszawiaków ze Stolicy teraz nikt nie pamięta! Trwało to przez dziesięciolecia. W wersji brutalnej okres ten rozciągał się do roku 1956, a w wersji biurokratycznej do lat 80-tych. I pamiętać: Warszawa z ogromnym brakiem mieszkań miała liczne pustostany, które trzymane były jako rezerwa dla żydów z ZSRR, którzy przez ten cały okres powojenny sączyli się do Polski i w Warszawie zawsze znalazło się dla nich gotowe gniazdko. Takim żydem jest przecież Święcicki, którego żydowska matka przybyła z ZSRR i potem jako żydówka dała przywileje mieszkaniowe w Warszawie dla swego całego miotu.
Z wielu powodów to wyprowadzanie Marszu z Warszawy wywołuje w nas nie tylko niesmak, ale i gniew. Zauważmy, kiedy Marsz jest wypędzany z Warszawy jak Polacy za Cara, jak za Hitlera, jak za żyda Bermana, to swołocz Antify, KOD, u i innych zostaje w Centrum i tam będzie się panoszyć prze te dni.
Polacy z całej Polski, Warszawiacy zostaną symbolicznie – a co ma charakter duchowo-antropologiczny – wypędzani i rozproszeni w czeluściach praskich ulic z budkami z piwem i podobne. Jest to haniebne! Goście Marszu na przedpokojach Stolicy!
+
Jest to niestety świadectwo całego elementu szemranego, który przejmuje czołowe pozycje, wśród „narodowców”, „ONR-u”, „prawicy” etc. Jest to przemyślany proces sterowany odgórnie przez żydów i trwa to od lat. Np. „Stronnictwo Narodowe” od lat 90-tych jest przejęte przez element antynarodowy, nazwa SN jest zarezerwowana sądownie i ci „endecy” pilnują, aby nic się nie wydarzyło. Pomyślmy, jakie to przebiegłe, tyle złego dzieje się w Polsce, a „Endecy” siedzą cicho!
To wszystko razem jest bardzo niebezpiecznie i w ostatnich dniach kumuluje się w jakiś koszmar, horror, sytuacje nieprzewidywalną. Efekt zaś nieoczekiwanej kontrrewolucji wyborów w USA potęguje ryzyko odruchu bezwarunkowego u tej zagrożonej bestii, która boi się utraty kontroli nad Polską, a gwałtowne zamieszki przelew krwi jest dla niej dobrym pretekstem do pacyfikacji dzikich Polaków.
Pamiętamy dwa lata temu jak w trakcie marszu czoła pochodu – na wysokości Muzeum Wojska Polskiego” zamaskowani chuligani wypadali do przodu, robili burdy i z powrotem wskakiwali w szeregi kolumny marszu. Tamtymi awanturnikami byli ludzie sterowani przez kierownictwo marszu. A czy w tym roku ten Marsz jest organizowany przez innych? – to są ci sami!
Jakoś tak dziwnie się składa, że w tym roku mamy wysyp organizacji tradycji „polskiej ekstermy”, ale są to niestety fałszywcy: fałszywi ONR owcy, fałszywi narodowcy, fałszywi Endecy.
Ludzie zauważają to coraz wyraźniej, że są to fasadowe organizacje osobników nie mających nic wspólnego, ani z narodowcami, ani z ONR`em. Ten ostatni zaś to jakieś oszalałe kuriozum, które propaguje w świecie ideowych sabotażystów, albo idiotów jako „ONR-owców”, którzy w trakcie IIWS pomagali żydom. W ten sposób fałszują oni historię i narzucają młodym ludziom niewłaściwe wzorce. Młody Polak ma wierzyć, że ONR przedwojenny był przyjazny żydom i np. propagował jidysz, a jak nastała okupacja, to ONR-wiec narażał życie swoich dzieci i ciężarnej żony po to, aby uratować żyda. Który później - tak uratowany - jak tylko zobaczył czerwonoarmistę to od razu był gotowy z listą polskich burżujów, których należy rozstrzelać, a ich rodziny zesłać na Sybir. I takie właśnie umysłowe horrory propagują ci obecni „ONR-owcy”.
Tych wszystkich zobaczymy na pochodach i oby tylko na tym niesmacznym widoku się skończyło. Może bowiem dojść do tego, że pod znakami ONR, Falangi, SN etc. pojawi się ta szumowina, która dopomoże dokonać różnorakich prowokacji, a które Facebook przerobi na wielkie zbrodnie polskich faszystów, antysemitów i ksenofobów, podpalających miasto i szarpiących żydów za brody.
Niewątpliwie coś się szykuje, PIS będzie świętował poza Warszawą – ucieknie wzorem bandyty i dezertera Piłsudskiego, który też uciekł z Warszawy, Duda Chanukowy chyba też długo nie zabawi, wyjedzie do jakiejś wioski.
Nasza Ukochana Stolica będzie wystawiana na pastwę Kijowskich, Zandbergów, Palikotów Petru i podobnych.
Jak trzeba będzie to pojawią się majdaniarze ze wschodu i żydolewacy z Niemiec. Będą wszczynać burdy, dokonają podpaleń, a nie jest wykluczone, że zaatakują tyły Marszu po jednej stronie mostu, a przy zamkniętym zejściu z tego mostu na Pradze. Może dojść do masakry.
Musimy być uważni i wszystko filmować i materiały anonimowo ładować do sieci.
To ostani taki marsz.
+++
Marsz 2017 ma iść gwiaździście do Centrum pod Grób Nieznanego Żołnierza. Po drodze marsz od wschodu, od zachodu, północy i południa:
Przejdą koło Sejmu i tam zostawią swe straże,
Przejdą koło Pałacu Prezydenta i tam zostawią swe straże,
Przejdą koło Katedry Świętego Jana i tam zostawią swe straże,
Przejdą koło Urzędu Rady Ministrów i tam zostawią swe straże,
Przejdą koło Sądu Najwyższego i tam zostawią swe straże,
I o godzinie 12.00 Marsz Narodu odczyta Deklarację Wolności i wyłącznej Suwerenności narodów Lechickich w Polsce, Lechii.
- Od Ziemi Smoleńskiej, po ziemie Berlińskie, których nigdy nie zrzekliśmy się.
I Marsz ogłosi urzędnikom państwowym, że albo będąc sprawować wolę Narodu, albo zostaną surowo ukarani za zdradę. A straże stojące pod siedzibami władz, Katedry i Sądu pokażą doraźnie, że droga od trybunału do kary może być krótka.
To muszą te Dudy, Nycze, Szydły i inne podrzutki zrozumieć.
Marsz 2017 musi zdobyć Centrum i tam zapanować, a tolerancji dla obcych nie będzie!
In Christo
(-)Krzysztof Cierpisz
11-11-2016
+++
cor jezyk godz 16.10
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.05.07 23:08 jaqqu7 [Spoiler] Darling in the FranXX epizod 16 - podsumowanie

Halo? Moderacja Wykopu? Wszędzie mnie nie zbanujecie!

W ogóle, co za ponury żart, że człowiek próbuje się z nimi skontaktować przez trzy miesiące w sprawie tagu anime, a oni potrafią w jeden dzień wlepić mi bana cały jeden księżyc. Banda hipokrytów. Do zbanowania za każdą głupotę to pierwsi, ale żeby odpowiedzieć użytkownikom na ich pytania, będą ignorować cały czas.
 
Poprzedni epizod zakończyliśmy na finałowej bitwie o ochronę Plantacji 13 oraz zdobycie szturmem z rąk cyber-kaiju, obiektu zwanego Wielką Szczeliną. Udało się także w końcu spotkać Zero Two z Hiro, który przetransportowany przez Ichigo, przy dużej dawce wsparcia od Goro - dostał się do będącej w trybie berserka Strelizi i przebił się przez mentalne bariery swojej partnerki, aby wydobyć ją ze stanu, w jakim ostatnio tkwiła. Już pogodzeni, zaczynający własną historię od (nowego) początku ruszają, jako awangarda, do ostatecznego przełamującego szturmu. Wiąże się to m.in. z bardzo efektowną przemianą mecha na wersję szkarłatną, a i Ichigo pogodziła się, że spadła na samo dno friendzone i nigdy się z niego nie wygrzebie. Choćby nie wiadomo jak mocno próbowała. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że pary Dziewiątek są odwrócone względem tego jak w kokpicie ułożone pary są zazwyczaj... no i jeszcze pojawiła się wielka cyber łapa z wnętrza ziemi.
 
Odcinek zaczynamy jednak od ładnej klamry kompozycyjnej dla ostatnich wydarzeń, gdzie książka z legendą o potworzycy i księciu ponownie odbija się echem w historii, tym razem jednak w bardziej pozytywnym znaczeniu. Mamy także pogląd na całe to pobojowisko i co zostało z Plantacji 13, a właściwie to sam jej rdzeń z kopułą mieszkalną naszej ekipy głównych bohaterów. Co więcej tuż przed openingiem mamy obraz jak Zero Two sobie pilnikiem reguluje rogi. Używając przy tym oczywiście tego zbitego lusterka, które jeszcze w całości dostała od MC-kuna. Nawiasem, to podobnie ze swoim porożem radził sobie Hellboy – tyle, że tamten używał szlifierki, bo i rozmiar większy. Z tej drobnej scenki już widać, że nasza różowowołosa bohaterka dzięki ostatnim wydarzeniom stała się nieco łagodniejsza. Widać wspomnienia i odzyskanie swojego prawdziwego „najdroższego” – sprawiło, iż mogła zostawić wszelkie maski oraz mentalne mury, jakie wokół siebie zgromadziła. Okres jej poszukiwań oraz poświęceń innych się zakończył (przynajmniej na razie).
 
Nie spodziewałem się natomiast tego, że dostaniemy mocno zmodyfikowaną czołówkę – kolorystyka z czerwieni zmienia się w błękity, a i sama piosenka zmienia ton. Na początku widać np., że te olbrzymie dłonie, które już wcześniej widzieliśmy pod koniec poprzedniego odcinka, tutaj dość delikatnie z uczuciem otulają Zero Two. Dodatkowo piloci z Plantacji 13 są bardziej ukazani, jako grupa niż pojedyncze pary (chociaż i te tutaj również występują), gdzie wspólnie próbują dosięgnąć czegoś nieuchwytnego. Wydaje mi się tutaj, że chodzi o uczucie, jakie jest między Zero Two a Hiro, że miało być to aspiracją każdego z pozostałych bohaterów do tego, aby samemu również to poczuć. Wzmacnia to jeszcze fakt, że mechy są ukazane, jako ptaki – te znów od początku anime stanowią mocne podwaliny pod całe lore, przecież od narracji od nich zaczynał się cały Darling in the FranXX, a właściwie o samotności, a tutaj mamy obraz jak wspólnie szybują w przestworzach. Ta sielanka przerwana jest przez wizję, prawdopodobnie, kolejnej hybrydy. Przybrała ona quasi pajęczą postać i ma pojedynczy róg na czole, w przeciwieństwie do dwóch Zero Two. Czyżby blue oni? Numer 000 lub 001? Jakiś kolejny ukrywany eksperyment cyber papieży? Niepokojący jest też powtarzający się motyw znikającej naszej różowowłosej. Czeka ją na koniec ostateczne poświęcenie? Mam nadzieję, że nie odwalą czegoś w stylu ślubu z TTGL – tam o mały włos nie wyrzuciłem biurka i komputera za okno.
 
Tymczasem u Cyber Papajów: okazuje się, że na ostatnią bitwę poświęcono aż sześćdziesiąt procent zasobów ludzkich, jakimi dysponowali. Jednak udało im się zdobyć i zabezpieczyć Wielką Szczelinę do ich dalszych planów – przede wszystkim budowa czegoś, co nazywają Hringhorni idzie wg. nich zgodnie z planem, a co za tym, mają oba elementy im potrzebne w rękach. Swoją drogą, ta tajemnicza struktura wygląda na niepokojąco organiczną, a parę elementów przypomina wyciągnięte w górę ręce. Po tym jednak zostawiamy to i wracamy do naszej ekipy, która od miesiąca jest zostawiona bez rozkazów w zrujnowanej Plantacji 13. Narrację chyba tutaj prowadził Futoshi. Wygląda na to, że przez zniszczenia ich zasoby mocno się ograniczyły, a z wieloma rzeczami muszą radzić sobie sami, gdzie wcześniej do nich one nie należały jak np. pranie robili im tajemniczy „opiekunowie”. No i Hiro wraz z Mitsuru są w zdecydowanie lepszych stosunkach odkąd ten drugi wziął na klatę wszystkie swoje zawody związane z protagonistą i nauczył się z nimi żyć. Fajnie widzieć też, że Zero Two wróciła do swojej weselszej formy, za którą tyle osób ją polubiło. No i samo jedzenie przypomina w końcu wojskowe racje, a nie stołówkę dla wyższej klasy społecznej. Generalnie sceny w domu służyły za oczyszczenie ostatków ciężkiego klimatu, które jeszcze zalegały gdzieś po kątach.
 
Cały czas mnie zastanawia, jaką właściwie agendę ma Dr. FranXX – nie jest to na pewno pozytywna postać, ale wygląda na to, że jego osobiste cele nie są do końca zbieżne z tymi Cyber Papieży. Co planuje dla ekipy z Plantacji 13? Kolejne testy? A może wszystko, co chciał osiągnąć jest na swoim miejscu i teraz czeka na odpowiednią chwilę, aby wykonać ruch? Poza Papajami, którzy oczywiście mają swój evil keikakku (keikakku means plan #pdk), to jednak on jest większa enigmą. Póki co jednak zostawiamy ten fragment i skupiamy się na relacji Mitsuru i Kokoro. Ten pierwszy artykułuje wreszcie swoje wątpliwości, co do swojej „vendetty” przeciwko Hiro za złamaną przysięgę i widząc, że nie zrobił tego do końca z własnej woli, sam czuje się nieco winny przez to jak go tyle lat oskarżał. Kokoro znów jak zwykle spokojnie go wysłuchuje i próbuje być jak najlepszym oparciem emocjonalnym. Przemianę tę symbolizuje zmiana fryzury na taką, która bardziej przypomina tą z lat dziecięcych Mitsuru – powrót do tej bardziej niewinnej strony. Znów powtarza się motyw startu od nowa. Mamy też chwilkę spędzania czasu sam na sam Zero Two z MC, gdzie przechadzają się między jeszcze pokrytymi kwiatami, drzewami wiśni japońskiej. Pamiętacie scenę z początku anime? Kolejne do niego odniesienie. Also trochę miejsca dla fanservice też się znalazło… chociaż przerywanego przez pnące się na maszcie „flagi śmierci”. We włosach Miku pojawiają się ślady białych kosmków. Widać pilotowanie FranXX powoduje drastyczne skracanie życia. Nie poświęcono zagadnieniu na razie dużo czasu i po tym jeszcze parę momentów czystego SOL i interakcji między bohaterami. Jednak ostatecznie stres oczekiwania na jakiekolwiek informacje także daje o sobie znać.
Na koniec jeszcze bardzo ładna scena, gdzie Zero Two z pamięci odtwarza strona po stronie tę baśń o Księciu i Potwornej Księżniczce. W trzewiach Wielkiej Szczeliny jednak coś się przebudziło i wzywa naszą potworzycę do siebie. A i nowy ending jest bardzo przyjemny.
submitted by jaqqu7 to anime_dyskusje [link] [comments]


2018.04.20 23:16 jaqqu7 [Spoiler] Hisone to Maso-tan odcinek 1 - podsumowanie

Początkowo zaczynamy od typowej scenki rodzajowej z japońskiego liceum (z kontekstu wydaje mi się, że to właśnie szkoła średnia) i już mi się podoba styl anime. Bardzo lubię tego typu design, bo umożliwia animatorom bardzo ekspresyjny i energetyczny ruch przez małą liczbę elementów, które trzeba animować na postaciach. W ruchu bardziej skomplikowane projekty tylko imho zresztą i tak przeszkadzają, odwracając uwagę od tego co powinno się liczyć w tym medium wizualnym. Podoba mi się także, że kontury są pociągnięte mocną kreską - nieco to kontrastuje z bardziej pastelowymi i rozmytymi tłami, ale mimo wszystko na swój sposób się to dość ładnie uzupełnia oraz pasuje do siebie. Dużo też się dzieje na drugim i trzecim planie - jest sporo ruchu, elementów, czy postaci przemieszczających się etc. To się ceni.
 
Jednak ja się tutaj rozpływam nad oprawą wizualną, a tymczasem mamy pierwszy rzut oka na naszą bohaterkę, która nie bardzo wie co zrobić ze swoim życiem - domyślam się, że to okres końca liceum i podejmowania dalszych decyzji co do kariery zawodowej lub kontynuacji nauki. Jak możecie się spodziewać, mamy tutaj klasyczny przykład protagonisty, który nie bardzo wie co dalej ze sobą zrobić. Tak więc MC (nie znamy jeszcze nawet jej imienia) - pod wpływem przelatujących nad szkołą myśliwców... w przypływie tego losowego porywu serca, decyduje się na wstąpienie do sił powietrznych. Well, that escalated quickly. Oj wyczuwam ostrą propagandę pro Japan Self Defence Force, ciekawe czy wkład w anime miał rząd Japonii pod względem finansowym - szczególnie biorąc pod uwagę ich ostatnie posunięcia legislacyjne w kierunku budowy większych sił zbrojnych. Niemniej jednak, to tylko taka mała moja myśl na uboczu. W następnej scenie widzimy wyjeżdżające myśliwce z hangarów, te są sprytnie ukrytymi pod cell-shadingiem modelami CGI, ale nie narzekam, bo są ładnie wkomponowane i tylko przyglądając się naprawdę z bliska widać, iż nie są one narysowane w klasyczny sposób. Zresztą tak samo jak piloci siedzący już w kokpicie, ubrani w pełny rynsztunek - styl graficzny anime pozwala jednak na to, że naprawdę to nie wytrąca ani nie przeszkadza, bo mogą to sztuczkami nieźle w komponować, a do tego są wykonane schludnie i starannie oraz z wyraźnymi szczegółami, przez co jeszcze łatwiej je zaakceptować. No i są animowane w liczbie klatek, która nie obraża ani rozumu, ani godności człowieka.
 
Ja tutaj jednak znów popadam w jakieś obszerne dygresje, a bohaterka jest już członkiem Sił Powietrznych, choć wygląda, że póki co pracownikiem bardziej naziemnym. Dostaje jednak szansę na wykazanie się, bo oto trafia do niej nowy przydział. Ok, czuję że to będzie naprawdę randomowa i dość komediowa seria - w poszukiwaniu Hangaru nr 8, gdzie czeka na nią nowe zadanie spotyka dziwną staruszkę, która obdarowuje protagonistkę owocowym napojem oraz wskazuje drogę do jej celu, choć ten nie jest uwzględniony na oficjalnych mapach bazy wojskowej. Sam hangar jest wtopiony w pobliskie wzgórze i przypomina bardziej opuszczoną jaskinię niż militarną instalację. Jako, że miejsce to wydaje się być dość creepy, to MC pociesza się oglądając na telefonie śmieszne kotki. Ok, nie mam pytań. Jednak zwierzaczki na ekranie odwracają jej uwagę od tego, iż z basenu za jej plecami coś się właśnie dużego wynurza. A jeszcze mała uwaga na marginesie - nasza bohaterka nazywa się Hisone, w sumie to właśnie sprawdziłem, bo zwracając znów uwagę na tytuł pomyślałem, że może być w nim ono ukryte, nawet jeżeli nie znam japońskiego, to lata oglądania anime mnie na pewne struktury gramatyczne uczuliły. Natomiast wracając do tajemniczego basenu - z niego wynurzył się smok (lol) i zjadł główną bohaterkę (lol). Dziękuję za uwagę, to już koniec seansu. W sumie dość krótkie to anime było, ale no cóż - uśmiercania MC po kilku minutach na pewno nikt się nie spodziewał.
 
Dobra koniec z sucharami. Tak naprawdę się nie kończy (szok, nie?) i zamiast tego mamy narrację o tym jak japońskie społeczeństwo od wieków próbowało żyć w zgodzie oraz współpracy ze smokami, a właściwie jak je tutaj nazywają: "Organicznymi Transformującymi się Lataczami". Ogólnie jak zwykle narzekam na ekspozycję, to tutaj jest ona wykonana w stylu obrazkowej książeczki dla dzieci i ogólnie poprowadzona jak materiał edukacyjny dla młodszego widza. Co w sumie jest całkiem słodkie. Bardzo mi się też spodobało jak wpleciono to sprytnym zabiegiem montażowym oraz narracyjnym we właściwą akcję - okazuje się bowiem, że to jest skrócona historia Japonii, która od antycznych czasów stara się ukryć przed światem fakt, że posiadają oni smoki. Narratorem tego jest natomiast oficer, a odbiorcą nasza Hisone - do tego jej reakcja na to jest bezcenna. Jedna z lepszych min typu: "Co kurwa?" w ostatnich latach. Zresztą jak się okazuje, była zjedzona a następnie dosłownie "wyrzygana" przez mistyczną bestię. Co więcej - fakt, że bardziej przejęła się byciem częścią kwasów trawiennych smoka, niż istotą jego istnienia jest bardzo cenny dla sztabu i oznacza, że może być kompatybilna do współpracy z przerośniętym waranem z Komodo. Tym samym zostaje pilotem smoka. Przepraszam, czy ja nie pomyliłem seansów, czy to jest "How to train your dragon"? Nie? Ok. Aha - nawet odcinek ma nazwę "To szaleństwo" i w sumie idealnie oddaje klimat tego co się dzieje na ekranie.
 
Tak teraz przyglądając się tłom, to już wiem, gdzie podobne widziałem ostatnio - bardzo mi one przypominają te z Kobayashi Chi no Maid Dragon, nomen omen, też serii o mitycznych stworzeniach latająco-zioniących. Ciekawe, czy za backgroundy nie odpowiada czasem to samo studio je tworzące, bo te są bardzo często do tego typu wyspecjalizowanych ekip outsourcingowane przez niemal każdego w branży. Wracajmy jednak do historii. W świetle słońca, oraz z krzątającą się wokół ekipą obsługującą bestię, hangar wygląda już nieco przyjaźniej i przytulniej, a nasza bohaterka włożyła nawet mundur z wzorem maskującym. Biorąc pod uwagę, że jej dotychczasowe ubranie się przesiąknięte sokami trawiennymi - raczej było to do przewidzenia. Aha - a więc nasza "Organiczna Jednostka Latająca" wybiera sobie osobiście pilotów poprzez skonsumowanie ich, bo jak się okazuje, to jej procesy trawienne (a właściwie ciepło przez nie generowane) powoduje, iż energia z nich powstała umożliwia im lot. Sensu i logiki nie stwierdzono, ale i tak mi się podoba. W ten sposób też MC jest nominowana przez smoka do tego, że jest wystarczająco smakowita do tego aby mogła zostać pilotem. Oprócz tego rozwiązuje to wszelkie problemy z utrzymaniem bestii w formie, bo brak kogoś, kto mógłby z nim współpracować oznacza: jego uziemienie oraz problemy w utrzymaniu w optymalnej formie fizycznej.
 
Tak też w glorii i chwale, przy fanfarach - ze swojego wodnego leża wynurza się majestatyczny smok. No dobra, może nie tak całkiem majestatyczny, bo jego mordka jest dość pocieszna, a on sam zachowuje się jak przerośnięty pies, czy inny kot. Podoba mi się to też jak nasza bohaterka jest przerażona kontaktem pierwszego stopnia, a pozostali czekają zafascynowani i pełni ekscytacji, czy rzeczywiście smok ją zaakceptuje. Zaczynamy jednak od obwąchania zdobyczy... by po sekundzie znów ją pożreć i wyrzygać. Ogólnie nikt też nie zwraca na jej obiekcje uwagi (w końcu wojsko, wykonuj rozkazy i nie narzekaj), a do tego w nowych barakach spotyka dziewczynę, która przy pierwszym spotkaniu zachowuje się jak klasyczny szkolny rozrabiaka z jakiegokolwiek anime, która jest także kandydatem na smoczego pilota, a do tego zapowiada, że będzie prześladować bohaterkę ile się tylko da. I... o cholera, oni mają nawet filmy instruktażowe jak bezpiecznie zostać wyrzyganym przez smoka, aby niczego sobie nie połamać. Chociaż w niecodziennych sytuacjach może opuścić jednostkę, hmm wyjściem awaryjnym? Plus - nasz magiczny towarzysz broni ma zbroję, na którą składają się elementy myśliwca. Mają one stanowić kamuflaż i ukryć fakt jego istnienia przed okiem publicznym oraz zagranicznym. Pewnie w razie problemów da się wcisnąć też bajkę o balonie metrologicznym. Hisone dostaje kask i rozkaz bycia zjedzoną w celach treningu, otóż nasz smok ma możliwość użycia swojej zbroi i przetransformowania się w myśliwiec. Also - podoba mi się to, że póki co nie ma żadnych indykatorów, aby smok miał zdolność mowy. Bardzo fajno.
 
Zanim jednak dochodzi do wprowadzenia bohaterki w przełyk naszego gada, ta w końcu się przełamuje i prosi o wstrzymanie akcji, bo jest dosłownie obsrana ze strachu i wstępując do Sił Powietrznych nie pisała się na intymne kontakty z mitycznymi stworzeniami. W celu swojej obrony wyciąga regulamin wojska oraz kodeks pracy. Po czym ucieka i chowa się gdzieś w okolicy, a na jej poszukiwania rusza główny technik. Gdy ją znajduje, ta jest bliska płaczu i nie wie jak zareagować na to co się właśnie wydarzyło, a on spokojnie wyjmuje... e-papieros i zaczyna wapować. Hej, czyżby to pierwszy wapujący bohater w anime? Do tego okazuje się, że Hisone ma problem z byciem kompletnie nietaktowną i nieporadną w kontaktach międzyludzkich. Po tym na chwilę ją zostawiamy by poznać resztę ekipy będącej rdzeniem programu wykorzystania bojowego smoków i szybko wracamy, gdy ta decyduje się opuścić tę część jednostki. Jednak zanim to się dzieje, jeszcze raz odwiedza hangar, gdzie zawiedziony obrotem spraw smok przechodzi przegląd techniczny, a tam podsłuchuje przemowę wcześniej poznanego technika, który porównuje bestię do Hisone, mówiąc że są do siebie mentalnie podobni. Tak też protagonistka nieco przełamuje strach, zakłada hełm i powoli, ostrożnie próbuje się do gada zbliżyć - fizyczne i emocjonalnie. A ten ją po prostu zjada i próbuje odlecieć przy okazji masakrując wrota hangaru i kilka okolicznych budynków. Muzyka w tej scenie jest bardzo przyjemna i kojąca swoją drogą.
 
Hisone więc ląduje w smoczym żołądku, poza hełmem nie mając reszty ochronnego stroju, a wokół sobie cieknął kwasy trawienne. Tak też spogląda śmierci w oczy m.in. dziękując rodzicom za edukację i dobre wychowanie oraz żałując, że nie może ostatni raz pogłaskać swojego śmiesznego kotka. Tymczasem okazuje się, że smokiem steruje się poprzez odpowiednie naciskanie, mizianie etc. odpowiednich elementów wnętrzności, co dokładnie ma wytłumaczone przez kontrolę naziemną postawioną na nogi przez tą nieoczekiwaną sytuację awaryjną. Also - sakuga intensifies. Gdy odpala pełne możliwości swojego hełmu, który oferuje jej widok z poza smoka, w pełnej rozszerzonej rzeczywistości - zaczyna dziać się magia. Scena lotu to jest pierdolony majstersztyk animacji. Absolutnie cudowna. I jeszcze ta transformacja z latającego gada w myśliwiec <3
 
Aha - a więc ulubioną przekąską smoka są telefony komórkowe, a w szczególności te z klapką. Ok.
Podsumowując - wciąż nie bardzo ogarniam co właśnie obejrzałem ani co się właśnie odjebało na ekranie, ale bardzo mi się to spodobało.
submitted by jaqqu7 to anime_dyskusje [link] [comments]


2017.11.21 12:43 SoleWanderer Lepsza praca albo faszyzm. Czas na zachodnie standardy na rynku pracy

Istnieją suche dane, które są kluczem do wyjaśnienia polskiej rzeczywistości i wszystkiego, co nas w niej drażni - od wyników wyborów po kino Patryka Vegi. Oto one. Zawód. Opowieść o pracy w Polsce. To o nas Kamil Fejfer Czerwone i Czarne, Warszawa
To nie jest kraj dla pracowników Rafał Woś W.A.B., Warszawa
Wbrew złotym zasadom sztuki edytorskiej zacznę ten tekst właśnie od suchych liczb. Będę pisał o książkach, które pozwalają lepiej zrozumieć ich doniosłość – ale jeśli już złapałem uwagę czytelnika, to chcę przede wszystkim, żeby je poznał i zapamiętał.
Udział płac w PKB wynosi w Polsce 47 proc., przy średniej europejskiej 56 proc. Przez ostatnie 20 lat spadł o 10,8 pkt proc., podczas gdy w Europie – średnio o 1 pkt. Gorzej pod tym względem jest tylko w Rumunii.
Te liczby są kluczowe dla zrozumienia dzisiejszej Polski. Są niczym jakiś objaśniający wszystko symbol z powieści Dana Browna, taki „kod Balcerowicza”.
Kiedy ministrowie z rządu Tuska z dumą prezentowali Polskę jako „zieloną wyspę”, która obroniła się przed recesją i ma dodatni wzrost PKB, nawet u ich sympatyka musiał się wtedy pojawić chociaż cień takiej oto wątpliwości: „Dlaczego ja nie odczuwam tego wzrostu?”.
Powyższe liczby to wyjaśniają. Wzrost PKB nie oznacza, że wszystkim się poprawia. W Polsce śmietankę z tego wzrostu zebrali tylko nieliczni – głównie pracodawcy.
Polskie firmy cierpią dziś często na nadpłynność. Mają za dużo pieniędzy, z którymi same nie wiedzą, co mają zrobić (stąd np. skupowanie własnych akcji). Opcja w rodzaju: „a może by dać z tej okazji pracownikom podwyżki”, nie jest brana pod uwagę. „To był dobry rok, dajmy z tej okazji pracownikom więcej, niż mają zagwarantowane umową” – żaden prezes korporacji nigdy nie wypowiedział takich słów inaczej niż żartem.
Powyższe liczby są kluczem do wyjaśnienia polskiej rzeczywistości – i wszystkiego, co nas w niej drażni, od wyników wyborów po kino Patryka Vegi. PiS ma prostą, demagogiczną odpowiedź: „Nie odczuwasz wzrostu, bo elity cię okradają”. Reżyserzy typu Vegi kręcą jej fabularyzowaną wersję.
Zakładam, że oczekujecie czegoś więcej niż polityczna demagogia i kinematograficzna grafomania. Polecam więc dwie książki, które pozwalają zrozumieć fenomen tych liczb.
Uzupełniają się, bo Woś opisuje to jak publicysta – skupiając się na ogólnych mechanizmach. Książka Fejfera zaś to dziesięć reportaży pokazujących działanie tych mechanizmów na przykładzie losu konkretnych ludzi.
Rynek pracownika, czyli biały kruk
Woś nanosi relację praca – kapitał na szerszą panoramę obejmującą kilka stuleci i kilka kontynentów. Twierdzi, że te relacje nigdy nie były symetryczne.
Pracodawcy przeważnie mają negocjacyjną przewagę nad pracownikami wyrażającą się frazą, którą chyba wszyscy usłyszeliśmy choć raz w życiu: „Mam na twoje miejsce dziesięciu chętnych”. Sytuacje, w których te relacje ulegają odwróceniu i mamy tzw. rynek pracownika, zdarzają się rzadko, zwykle dotyczą tylko wybranych branż – i nigdy nie trwa to dłużej niż jedno pokolenie.
Szczególnie ciekawym przypadkiem takiej sytuacji była Europa Zachodnia w XIV wieku. Za sprawą epidemii zwanej czarną śmiercią zaczęło dramatycznie brakować rąk do pracy we wszystkich branżach. Zmusiło to do wprowadzania innowacji zmniejszających zapotrzebowanie na ludzką pracę. W rolnictwie zaczęto intensywnie zastępować ją pracą zwierząt, w wytwórstwie zwiększano jej wydajność przez organizowanie manufaktur, co dało początek przemysłowi.
Za historykami ekonomii Nico Voigtländerem i Hansem-Joachimem Vothem Woś twierdzi, że to właśnie dlatego czarna śmierć przyczyniła się do narodzin gospodarki rynkowej. I faktycznie, jeśli spojrzymy na mapę świata w XIV wieku, zobaczymy, że nic nie zapowiada jej narodzin akurat na zachodzie Europy. Wtedy jeszcze nie jest to najbardziej rozwinięty gospodarczo region świata. Zachód przypomina wówczas świat z „Gry o tron” – jest pogrążony w wyniszczających wojnach i feudalnym rozdrobnieniu. A tymczasem Chiny przeżywają złotą erę dynastii Ming, z kolei w Polsce (którą zaraza w większości ominęła) zaczyna się jagiellońska prosperity.
Według Votha i Voigtländera spustoszenia dokonane przez zarazę wymusiły lepsze traktowanie pracowników, co z czasem doprowadziło do narodzin kapitalizmu.
Zwykle historycy (z Marksem włącznie) przedstawiali to odwrotnie: że przejście od feudalizmu do kapitalizmu przyniosło zwiększenie zarobków.
Kolejne stulecia to próby przywrócenia feudalnych stosunków pracy ze strony pracodawców – i mniej lub bardziej skuteczny opór pracowników. Woś przypomina, że tzw. wolny rynek rzadko bywał wolny dla pracowników – w XIX wieku (a gdzieniegdzie i w XX wieku) w USA i Wielkiej Brytanii istniały przepisy pozwalające doprowadzić w kajdanach pracownika, któremu przyszły do głowy takie wywrotowe pomysły jak szukanie lepszego pracodawcy, nie mówiąc już o strajku.
Bezprecedensowy dobrobyt, którym cieszyli się mieszkańcy Europy Zachodniej i USA po II wojnie światowej, wynikał również z wielu przypadków, które wzmocniły pozycję przetargową pracowników. Woś proponuje odwrócenie tradycyjnej narracji – to nie jest tak, że na Zachodzie zarabiali więcej od nas, bo mieli bardziej rozwiniętą gospodarkę. Odwrotnie. To dzięki temu, że tamtejszych pracowników lepiej wynagradzano, mogli oni tworzyć popyt wewnętrzny napędzający gospodarkę.
Rok 1989: żeby „żyć jak na Zachodzie”
Niemcy wschodnie i zachodnie wyszły z wojny w porównywalnym stopniu zrujnowane. A jednak różnice w poziomie życia między sektorami okupacyjnymi widoczne są od samego początku.
Mieszkańcom Niemiec zachodnich nie odebrano prawa do strajku, do niezależnych związków zawodowych, do swobodnej zmiany pracodawcy. Mieszkańcom Niemiec wschodnich wszelkie strajki wybito z głowy przemocą i zapędzono ich do pracy quasi-przymusowej, jak nas wszystkich, w całym bloku wschodnim.
Kiedy Polacy obalali komunizm w 1989 roku, robili to nie z miłości do kapitalizmu jako instytucji, tylko z prostego pragnienia, żeby „żyć jak na Zachodzie”. Rozumieliśmy, że polska gospodarka jest dalece w tyle, więc rozumieliśmy też, iż niezbędny jest okres zaciskania pasa w imię wzrostu gospodarczego.
Źle rozumieliśmy – twierdzi Woś. „Zaciskanie pasa” polegało na rozmontowywaniu ochrony pracownika – na ubezwłasnowolnianiu inspekcji pracy, pacyfikowaniu związków zawodowych, demontażu kodeksu pracy.
Za każdym razem, gdy wzrost gospodarczy dostawał w Polsce zadyszki – co nawet nie oznaczało od razu recesji, tylko po prostu nieco wolniejsze tempo przyrostu – pracodawcy wołali: „Dajcie nam więcej uprawnień”. I dostawali je od kolejnych rządów, bo tu nie ma większych różnic między partiami głównego nurtu.
Im dłużej to będzie trwać, tym większe będą społeczne nierówności. Pracodawcy będą się bogacić, zarobki pracowników stać w miejscu (a ich procentowy udział w PKB dalej spadać).
Nie ma sensu tego dalej utrzymywać – twierdzi Woś. Przecież większość modernizacyjnych aspiracji z lat 90. już zrealizowano: jesteśmy w UE i NATO, kraj oplotła sieć nowoczesnych dróg, pendolino coraz szybciej pomyka po modernizowanych torach, prawie każda gmina ma aquapark, a prawie każdy powiat – międzynarodowe lotnisko.
Czas na zachodnie standardy na rynku pracy. To niekoniecznie od razu musi oznaczać zachodnie zarobki – ale chociaż niech oznacza zachodni udział płac w PKB. Już samo to przyniosłoby skokowy wzrost zamożności większości Polaków, bo średnio wyszłaby z tego podwyżka o jedną piątą.
Jak marnujemy własną klasę średnią
I rozwiązałoby to problemy większości bohaterów Fejfera. Jego książka to zbiór reportaży o młodych ludziach, którym nie powiódł się start na rynku pracy.
I nie chodzi o to, że wylądowali pod mostem. O większości powiedzielibyśmy wręcz na pierwszy rzut oka, że im się powiodło – znają języki, podróżują, znaleźli swoje miejsce w nowoczesnych korporacyjnych biurowcach.
Tyle tylko, że mają tam frustrujące, jałowe, kiepsko płatne zajęcia, często na umowach śmieciowych. Pracują w call center za dwa pięćset na rękę albo układają tabelki w Excelu za dwa sto.
Nie rozwijają się, tylko przeciwnie – zwijają, bo kolejny rok jest zazwyczaj gorszy od poprzedniego. Albo im obcinają zarobki, albo dokładają obowiązków. Albo jedno i drugie. Charakterystycznym wyjątkiem jest bohaterka ostatniego reportażu, zatytułowanego „Branża”. Porzuciła karierę w korporacji na rzecz najstarszego zawodu świata. I jako jedyna z tej dziesiątki jest zadowolona ze swojej sytuacji.
Kiedyś z tymi ludźmi wiązano nadzieje na modernizację Polski. To oni, „młodzi, wykształceni z wielkich miast”, zwani żartobliwie lemingami, mieli zbudować nowoczesną klasę średnią i ostatecznie przypieczętować tym nasze europejskie aspiracje.
Nie cieszą ich symboliczne sukcesy modernizacji, bo nie stać ich ani na jeżdżenie pendolino, ani na mieszkanie w tych dzielnicach, do których dojeżdża metro. Zamiast stabilizować demokrację, wahają się między absencją a głosowaniem na polityków skrajnych. Jeden z bohaterów książki otarł się wręcz o neofaszyzm.
Pytani przez Fejfera, czego właściwie chcą od życia, nie domagają się kokosów. Wystarczyłoby poczucie stabilizacji, jakie daje umowa o pracę – urlop, zwolnienie lekarskie, fundusz socjalny.
Zadowoliłoby ich więc odzyskanie tego, co stracili w wyniku działań na rzecz „uelastyczniania” rynku pracy podejmowanych przez kolejne rządy III Rzeczypospolitej. Oraz wyrównanie udziału płac w PKB do średniego unijnego poziomu.
Po przeczytaniu tych dwóch książek można dojść do wniosku, że uzdrowienie chorej polskiej pracy to kwestia, od której zależy przetrwanie demokracji w naszym kraju. Weźmy bowiem losy demokracji węgierskiej: zabiło ją przecież m.in. to, że partie opozycyjne utraciły serca węgierskiego odpowiednika polskich lemingów – a Viktor Orbán potrafił sprawnie wlać się ze swoim populizmem w powstałą w ten sposób próżnię.
Kto ją zajmie w Polsce – to nadal pytanie otwarte.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2017.11.10 19:37 SoleWanderer Polski proboszcz marzy o teokracji

http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22625458,norman-daies-polski-proboszcz-marzy-o-teokracji.html
Prof. Norman Davies – ur. w 1939 r., wybitny historyk brytyjski i polski. Jako jeden z pierwszych badaczy zachodnich studiował w Polsce i pisał o historii Polski. Wydał m.in. książki: „Boże igrzysko. Historia Polski”, „Europa. Rozprawa historyka z historią”, „Mikrokosmos” (historia Wrocławia), „Powstanie ’44” (historia powstania warszawskiego), „Szlak nadziei” (o armii Andersa). Właśnie opublikował u nas książkę „Na krańce świata” (z podróży dookoła globu). Jest obywatelem brytyjskim i polskim, kawalerem Orderu Orła Białego
Maciej Stasiński: Pańska ostatnia książka „Na krańce świata” sprawia wrażenie summy pana wiedzy i doświadczeń. Ma się wrażenie, że wychodząc od nich, chciał pan opisać historię świata, jadąc dookoła niego.
Prof. Norman Davies: Bo ja wiem, czy summa? Raczej nowy początek. To próba obserwacji nowych krajów, każdy z nich był dla mnie nieznany. Chciałem sprawdzić, czy mam anteny do odbioru dziejów tych krajów. Cytuję tam poemat Tennysona o ostatniej podróży Odysa. Coś w tym jest. Może to taka ostatnia przygoda?
W końcu ja przez pół wieku pisałem o Europie. Byłem chyba pionierem pisania o tej drugiej Europie, po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. To była moja misja życiowa. Tym razem chciałem od Europy i europejskich spraw odpocząć. Ta podróż i książka są ćwiczeniem z uczenia się i odkrywania. Przy tym użyłem zgromadzonej wiedzy historycznej do zrozumienia nowych krajów i tematów, często dla nas wręcz egzotycznych. Mam nadzieję, że dla czytelników to będzie otwarcie innej perspektywy. Wie pan, jak się siedzi na Tahiti, to Europa leży bardzo daleko i jest strasznie mało znacząca.
Byłem dopiero co na spotkaniu z czytelnikami we wspaniałym Kutnie, tematem była poprzednia moja książka, o armii Andersa. Spytali mnie: „O czym pan teraz pisze?”. Mówię, że o mojej podróży dookoła świata i że nie będzie tam nic o Polsce. Dostałem brawa. To ciekawe, bo ja akurat uważam, że Polacy za dużo myślą o sobie i o swojej historii. Ja sam też czułem potrzebę oderwania się od niej. Nie było to celem mojej podróży, ale taką rolę ona odegrała.
W książce burzy pan wyobrażenia o imperializmie Europejczyków i potoczny w wielu krajach ogląd dziejów z punktu widzenia ofiary europejskiego czy amerykańskiego imperializmu. Pokazuje pan, że imperializmów było wiele i że podbój, zniewolenie, panowanie nad innym narodami zostały najpierw wypróbowane w samej Europie. Ale także, że te pozaeuropejskie światy wcale nie były wcześniej oazami pokoju i wolności. Panowały w nich te same mechanizmy podboju, niewolenia i wyzysku.
– Tak jest. To jest moja teza. Oczywiście, że Europejczycy padali ofiarą swoich imperializmów. Na Wyspach Brytyjskich kolejno Kornwalijczycy, Irlandczycy czy Szkoci byli ofiarami imperializmu angielskiego.
W czasie podróży dookoła świata powtarzałem te tezy na wykładach. Nie bito mi jednak mocnych braw. Grzecznie słuchano, ale nie było to tak dobrze przyjmowane, jak się spodziewałem. W Malezji młoda pani krzyczała na mnie, że bronię imperializmu europejskiego, a w Nowej Zelandii – wręcz przeciwnie – zaatakował mnie ktoś, twierdząc, że kwestionuję osiągnięcia zachodniej cywilizacji. Dobrze, że poruszyłem ten temat, ale nie trafiłem do publiczności, tak jak chciałem.
Czy więcej się pan w tej podróży nauczył nowych rzeczy, czy raczej pańska wiedza i erudycja się potwierdziły? A może zostały zanegowane?
– Myślałem, że jestem w pewnym stopniu erudytą, a okazało się, że mało wiem. Dowiadywałem się niebywałych rzeczy. Trochę wiedziałem o historii języków, zwłaszcza europejskich. Sir William Jones, też Walijczyk, jak ja, który był sędzią w Kalkucie w XVIII wieku, znał walijski, angielski, grekę i łacinę, a pracując w Bengalu, zaczął się uczyć bengalskiego. To on odkrył pokrewieństwo języków hindi i sanskrytu, z językami europejskimi. Od niego zaczęło się badanie języków indoeuropejskich. A na plaży w Polinezji dowiedziałem się, że jest wielka rodzina języków austronezyjskich, jest ich 3 tys. Mówią nimi mieszkańcy wysp rozproszonych od Madagaskaru po pacyficzną Polinezję. Odkryto ich wspólne korzenie w drugiej połowie XX wieku. To tylko jeden przykład mojej oszałamiającej niewiedzy.
Gdzie indziej moja wiedza się potwierdziła. W Azerbejdżanie przekonałem się, że 2 tys. lat temu nie było ani Azerbejdżanu, ani Azerów. Nie było też, rzecz jasna, islamu ani muzułmanów. Była za to Albania Kaukaska – wschodni limes imperium rzymskiego. Jest tam wyryta w kamieniu inskrypcja Rzymianina, który tam dotarł w II wieku. Zresztą wtedy nie było też na Wyspach żadnych Anglików, byli jacyś Walijczycy, Celtowie. To mnie utwierdziło w opinii, że koncepcja tzw. rdzennych ziem jest nowożytną fikcją i fałszem naszej epoki.
Kiedy w latach 60. przyjechałem do Polski, oficjalna polityka historyczna PRL-u była taka, że Polska wróciła na swoje odwieczne, rdzenne ziemie słowiańskie i polskie. To oczywiście w odniesieniu do tzw. ziem odzyskanych miało ostrze antyniemieckie. O Celtach nikt wtedy nie mówił.
Ambasadorem USA w Warszawie był wówczas Richard Davies, nazywał się tak jak mój ojciec i był walijskojęzycznym Amerykaninem, fanatykiem archeologii celtyckiej. Zaprzyjaźniłem się z nim i on zabierał mnie na wycieczki po Polsce. Kiedyś przyszedł urzędnik z MSZ i pyta: „No, panie ambasadorze, dokąd dzisiaj pojedziemy?”.
A Davies na to: „Zobaczymy kamienne kręgi celtyckie na Dolnym Śląsku”. Ten gość z MSZ mówi: „Co? Nie ma niczego takiego”. „Ależ są” – mówił ambasador. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, że ideologicznie można przerabiać nawet prehistorię.
I to jest jeden z tematów mojej książki. Miałem z moim londyńskim wydawcą różnicę zdań o tytuł. On chciał dać „Native Lands”. A ja się uparłem, że nie, bo nie ma czegoś takiego jak rdzenne ziemie. To fikcja. Każdy naród ma skłonność do twierdzenia, że tu mieszkał i panował od zawsze, że to jego odwieczne siedziby, a reszta to obcy, więc won! Ta wiedza mi bardzo pomogła, byłem dobrze przygotowany.
Ten powrót do rdzenności, nacjonalizmu, swojskości czy „naszości” widać wszędzie w Europie. A przecież po II wojnie światowej właśnie świadomość, że nacjonalizmy i totalitaryzmy wpędziły Europę w dwie wojny ludobójcze i że trzeba przekroczyć ramy narodowe i budować wspólnotę europejską, stała się ogromnym osiągnięciem cywilizacyjnym. Dlaczego Europa się kruszy?
– Nie mam wątpliwości, że to reakcja obronna na globalizację. Sporo ludzi woli wrócić do swoich małych ojczyzn i wspólnot. To strach przed utratą tożsamości, poczucia bezpieczeństwa. W każdym takim ruchu kryje się nostalgia za utraconym czasem czy rajem. Ale to wszędzie mity i fantazje.
W Polsce ideologię Blut und Boden [krew i ziemia], niemiecką przecież, przejęli narodowa demokracja i Roman Dmowski. Piłsudski i sanacja przez 20 lat walczyli przeciw tej ideologii. Polska przedwojenna była przecież wielonarodowa i wielowyznaniowa.
Poza Polakami mieszkali tu Żydzi, Białorusini, Ukraińcy, Niemcy, Litwini. Armia Andersa była odzwierciedleniem tamtej Polski. Po wojnie ideologię nacjonalistyczną przejęli polscy komuniści. Zresztą Stalin też to zrobił i był wielkorosyjskim nacjonalistą, nie bronił Gruzinów i innych narodów, przeciwnie. I ten rosyjski nacjonalizm najlepiej trzyma się dziś właśnie w Rosji Putina. Twierdzi on, że Krym to odwieczna rosyjska ziemia. Nonsens. W Wielkiej Brytanii brexit to także odruch angielskiego nacjonalizmu, który twierdzi, że ktoś Anglikom odbiera ich pewność siebie, pozycję na Wyspach, jacyś Szkoci, Europejczycy.
W Polsce PiS przejawia oczywistą nostalgię za PRL-em. Ci ludzie mówią, że są bardzo antykomunistyczni, ale w gruncie rzeczy chcą mieć swój PRL, swoje politbiuro oraz partię rządzącą kontrolującą całe państwo. Ma być silna władza, porządek, można znowu pluć na Niemców. Przecież „Rota” tak każe: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”. Kaczyński w butach Gomułki.
Kaczyński przez 25 lat zbierał żywioły rozczarowanych ustrojem liberalnym. Wie, że tylko Polską opanowaną przez takie żywioły może rządzić, bo inna go wypluje. Ale dlaczego ta nacjonalistyczna matryca jest wśród ludzi tak żywa, że idzie za nią jedna trzecia dorosłych Polaków?
– M.in. dlatego, że popiera ją Kościół katolicki. Zgadza się, że Kaczyński zbierał tych wszystkich nieszczęśliwych, ale przecież najbardziej nieszczęśliwy był i jest kler albo jego większość. W Krakowie słyszałem przerażające kazania: „Żyjemy w bezbożnych czasach, liberałowie są jak komuniści, niszczą naród”, i inne takie absurdy. Lenin to liberał!? Stalin liberalniejszy?! Wierni cały czas łykają taką truciznę. Przegapiliśmy te zjawiska.
W czasach „Solidarności” Kościół czekał na nadejście teokracji. Wierzył, że jak upadnie komunizm, to on wkroczy do swojego królestwa, gdzie proboszcz będzie pił herbatę z sekretarzem czy ministrem, a państwo będzie za pan brat z Kościołem. Zamiast tego dostał państwo świeckie, przynajmniej formalnie, potem prezydentem został Aleksander Kwaśniewski. I przyszła bezbożna Unia Europejska – wbrew nadziejom Kościoła na teokrację.
Ale papież Jan Paweł II miał w tej sprawie całkiem inne zdanie. – Jasne, ale on hamował polski Kościół tylko tak długo, jak mógł, czyli dopóki żył. A kiedy odszedł, od razu odezwała się cała ta reakcyjna ideologia. I PiS krzyczał, że robi politykę zgodną z naukami papieża. To nonsens.
Znak, w którym od zawsze wydaję swoje książki, „Tygodnik Powszechny” – to jest ten Kościół liberalny i otwarty, który został potępiony. Przecież papież Franciszek też jest potępiany w Polsce. Jakby katolicyzm nie był ze swej istoty uniwersalny, czyli powszechny, tylko narodowy!
A dlaczego idą za tym młodzi ludzie?
– Kościół ma duże wpływy także wśród młodych. W szkołach jest mnóstwo lekcji religii. Kościół podsyca nastrój, że ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, poczucie zagrożenia ze strony obcych. Młodzież ma wybór: wyjechać lub posłusznie zostać. Chyba wyjeżdżają ci odważniejsi i lepiej wykształceni, a zostają ci bojaźliwi. W Wielkiej Brytanii mam kontakty z młodymi Polakami, którzy wcale nie chcą wracać do Polski, bo im się ta atmosfera nie podoba. Zaczepiła mnie niedawno w autobusie młoda Polka, która mnie poznała. Zaprosiliśmy ją. Przyszła ze swoim partnerem, Ugandyjczykiem. Opowiadała, że nie może wrócić z nim do Polski.
Polska po wojnie została sztucznie wyprana z etnicznego bogactwa nie przez swą decyzję, tylko przez historyczny los. Przed wojną Polacy byli w Polsce większością, ale każdy miał sąsiada – jak nie Żyda, to Niemca, jak nie Ukraińca, to Białorusina.
Po wojnie młodzi Polacy nie nauczyli się, co to jest współżycie wielu kultur, wyznań, ras. Mój syn Christian jest w Polsce i lubi tu być, ale to jedno uważa za dziwne. On się wychował w warunkach, w których pluralizm rasowy i wyznaniowy jest normą. Tak samo jest we Francji czy Niemczech. Młodzi Polacy rzadko to znają, nie mają takich kolegów w szkole czy na osiedlu. W 5--tysięcznym Kutnie jest pewnie bardzo mało obcokrajowców. Dla młodych Polaków oni są obcy, groźni. Na takiej glebie kwitnie ideologia PiS-u.
Rodzina mojej żony pochodzi ze Lwowa, po wojnie „przesiedlonego” na zachód. O Wrocławiu, w którym osiedliło się wielu Kresowiaków, napisałem książkę. Ci ludzie przeszli w czasie wojny i po wojnie prawdziwą „pralkę”, wymieszanie ziem i ludzi: Lwów i Wilno, Wrocław czy Szczecin. Co Szczecin miał wspólnego z Polską? I gdzieś kryje się strach, że to wszystko może zostać odebrane i trzeba bronić języka, ziemi, Kościoła.
Ale skąd u młodych kult tych prostych anachronicznych prawd: Bóg, Honor, Ojczyzna, powstanie, „żołnierze wyklęci” itd.? Przecież to mity i wiek XIX.
– Wie pan, niektóre prymitywne ludy wyspiarskie na Pacyfiku po zetknięciu się z przybyszami z Europy popadają w tzw. kulty cargo, wierzenia w nadejście nowego porządku. Gdzieś czczą Nixona, gdzie indziej w Afryce kapłan przekonuje ludność do masowego uboju bydła, po którym nastanie szczęśliwość itp. Taka wiara w nowy początek występuje też gdzie indziej. Brexitowcy w Wielkiej Brytanii wierzą, że kiedy Wielka Brytania odejdzie z Europy, to się odrodzi.
Czasem jesteśmy bezradni wobec tego, co się dzieje. Jak wytłumaczyć Donalda Trumpa? Wiadomo, że takie typy istnieją, ale żeby ktoś taki wygrał wybory i został prezydentem pierwszego państwa wolnego świata!? To dla nas za dużo. Brak nam zasobów intelektualnych, żeby to zrozumieć. Dlatego sięgamy do antropologii, do kuriozów psychologii zbiorowej, żeby pojąć takie zjawisko.
Czy Kaczyński wiedział więcej? To raczej instynkt. On wyczuł, że jest jakaś społeczna nisza, i wszedł w nią.
11 listopada to rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Za rok setna. Mam poczucie wielkiego fałszu, kiedy celebruje się tę datę dzisiaj, w sytuacji gdy wielbiące ją władze wyprowadzają Polskę z Europy na jakieś dzikie pola. Polska w Europie albo nigdzie, tak myślę. Co pana zdaniem dla Polaków powinna oznaczać ta rocznica?
– Ja obchodziłem ją przez wiele lat, kiedy w Polsce była zakazana. Wykładałem o niepodległości Polski raz do roku od Chicago po Adelajdę i w całej Wielkiej Brytanii. To było potrzebne, bo wtedy w Polsce były tylko 1 Maja i rocznica rewolucji październikowej. Dziś niepodległość jest, ale kontekst się zmienia. Narodziny państwa polskiego są ważne, ale trzeba pamiętać, jak krótko ono trwało. Nie tylko to, jak się zaczęło, ale też to, jak się skończyło zaledwie 21 lat później.
Nie ma co zbyt mocno trąbić o niepodległości, suwerenności i prawie do samostanowienia, jak często wielu robiło w Europie. Bezmyślne mówienie wciąż o sobie do niczego dobrego nie prowadzi. Nie ma co uderzać w tony triumfalne. Historia II Rzeczypospolitej była tragiczna. Niekoniecznie z winy Polaków, ale też nie bez niej. Polska niepodległa nie była bez skazy. Trzeba mówić o rocznicy niepodległości, ale chodzi o ton i dobry gust. Należy zawsze pamiętać o ciemnych stronach.
Zwłaszcza dziś ten triumfalizm jest bez sensu. Polska stała się niemal czarnym ludem w Europie.
– To może przesada, choć w tym kierunku zmierzają zdarzenia. Możliwe jednak, że rząd PiS-u nie potrwa długo albo będzie się zmieniał. Historia jest pełna niespodzianek. Opowiadanie o mocarstwowości Polski to oznaka słabości. Mówi pan: Polska samotna, w Europie albo nigdzie. Gdzieś będzie. Tylko gdzie?
Mówię o Polsce z pewnym skrępowaniem, bo mój pierwszy kraj zaraz może być wyspą dryfującą po oceanie. Wielka Brytania jest może nawet bardziej podzielona niż Polska, nie tylko między rząd i opozycję, skłócona jest też partia rządząca. Premier May jest niewolnicą tych podziałów.
Rząd próbuje przeprowadzić brexit bez parlamentu, ale to wbrew tradycji brytyjskiej. Parlament jest ostatnią suwerenną instancją. Rząd próbuje też rządzić bez konsultacji ze Szkocją, Walią i Irlandią Płn. Jeśli do brexitu dojdzie, pewne jest nowe referendum w Szkocji, nastąpi separacja i koniec Zjednoczonego Królestwa. Ten rozpad zaczął się w 1922 r., kiedy oddzieliła się Republika Irlandzka. Potem II wojna kraj zjednoczyła, ale po wojnie siły odśrodkowe narastały.
Może jednak do brexitu nie dojdzie, może w ostatniej chwili w obliczu katastrofy nastąpi bunt i parlament to zatrzyma. Ale brexit i rozpad Zjednoczonego Królestwa nadal są możliwe. Wtedy będzie trzęsienie ziemi. I skutki odczują wszyscy. Jak odpadnie taki płatnik do budżetu Unii, to poczują to ci, którzy biorą więcej. Zjednoczone Królestwo może się stać zaginionym królestwem, napisałem o takich książkę. Unia też może się takim stać. Może nawet trwa wyścig, kto pierwszy zniknie. To wszystko jest groźne, ale nie wiemy, czy śmiertelne. Stary historyk wie, że nic nie jest wieczne. Nawet Związek Sowiecki wyglądał mocno dzień przed śmiercią.
Polski rząd niszczy Muzeum II Wojny, którego kolegium programowemu pan przewodził.
– Jestem dumny z tego, co zrobiliśmy przez osiem lat. Świetna załoga, doskonały dyrektor. Pokazaliśmy znakomitą panoramę II wojny. Nie brak mocnych akcentów polskich, ale przecież to była wojna światowa, a nie wojna Polski przeciw reszcie świata. Trzeba pokazywać bohaterstwo, ale też jego brak. Równowaga na wystawie jest dobrze zachowana. Jednak dla ludzi, którzy chcą mówić tylko o Polsce, to oczywiście nie jest dobra wystawa.
Rząd nie znosi głównego przesłania wystawy, antywojennego i antynacjonalistycznego.
– Chcą wystawy ideologicznej i selektywnej dla posłusznej publiczności. Ale ekspozycja jest ogromna. Nie wiem, czy dadzą radę ją zmienić krok po kroku, jak próbują. Na razie nie podburzają przeciw niej gniewu ludu, jak bywało w PRL-u. Wierzę, że Polacy to buntownicy i tolerują takie rzeczy tylko do czasu.
Czy obecna recydywa nacjonalizmu w Europie i Polsce to ostatnie podrygi anachronicznej XIX-wiecznej wsobnej ideologii, czy raczej fala reakcji, która na długo pogrąży nas w smucie?
– Jestem zdania, że niestety raczej to drugie. To wygląda na bardzo głęboką reakcję na zmiany w świecie. Na utratę poczucia bezpieczeństwa, tożsamości, pewności. Europa miała wojnę co pokolenie. Teraz ma najdłuższy od XIX wieku okres pokoju. Panuje jakiś dyskomfort, „ból” pokoju. Nagromadzenie złych emocji nie wiadomo skąd. Kiedy jest bezrobocie i nędza, to zawsze rodzą się skutki polityczne. Ale tym razem tego nie ma. Zwłaszcza w Polsce. Ta nowa choroba powstała, kiedy wszystko szło raczej dobrze. Przecież tych zjawisk nie było w latach 90. XX wieku, kiedy nastąpiła całkowita zmiana ustroju. Wtedy wszystko obyło się bez wstrząsów. To, co się dzieje, jest nieracjonalne i nie tak oczywiste, jak wcześniej bywało.
Jako prekursor piśmiennictwa historycznego sklejającego dzieje Europy, do niedawna podzielonej wedle pańskiego bon motu „East the beast, West the best”, ma pan poczucie spełnionej misji?
– To niekończące się zadanie, ale, owszem, mam poczucie, że moja praca dała efekty. Piszę o Europie od 50 lat i widzę, że nawiązania do moich książek, cytaty z nich są liczne, żywe i aktualne. Wywarły wpływ na myślenie o Europie. Historia kontynentu na Zachodzie przed publikacją w 1996 r. mojej „Historii Europy” w Oxford University Press wyglądała zupełnie inaczej. Ona nadal się sprzedaje i się nie starzeje.
Ale nie mogę iść spać. Stereotypy o Europie Wschodniej mają długie nogi i wracają wciąż w nowych formach. Nie chodzi tylko o relacje Wschód – Zachód, ale także Północ – Południe. W ogóle chodzi o włączanie wszystkich wątków i obszarów, o historię inkluzywną, a nie selektywną. Nie można wybierać krajów wygodnych czy pasujących do tez jak wisienek. Historyka obowiązuje ogarnianie całości. To ideał, jednak trzeba go ścigać.
Ma pan satysfakcję, że pana szkoła trwa? Młodsi od pana poszli w pana ślady i uczyli się języków, żeby sięgać do źródeł i pisać o Europie Wschodniej: Timothy Garton Ash, Tony Judt, Timothy Snyder, wcześniej Daniel Beauvois.
– Oczywiście. Byłem egzaminatorem na obronie świetnego doktoratu Timothy’ego Snydera. Beauvois i ja jesteśmy nestorami tej szkoły. Ale mam kolegów i kontynuatorów. To mnie cieszy.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2017.01.08 14:03 Poland4thePoles [kupost]Dlaczego nie PiS

Na pierwszy rzut oka, można zdefiniować PiS jako partię radykalnie katolicko-narodową, ze sporą dozą konserwatyzmu, ale też i chadeckiej sprawiedliwości społecznej. Spora część wyborców i pewnie niemała część członków tego ugrupowania (w tym, jak się mi wydaje prezydent Andrzej Duda) przyklaśnie tej opinii. Ale PiS trudno jest uznać za zwykłą partię, co pokazuje rok ich rządów.
Po pierwsze, podstawowym celem PiS jest wykazanie braku legitymacji III RP. Nie wiem, czy do końca rozumiecie to, o czym mówię - PiS istnieje dlatego, że od 28 lat państwo, w którym żyjemy jest Spiskiem. To dlatego wybory są wg. PiS i Radia Maryja fałszowane, rządzi wszechwładny Układ - bo liberalne elementy "Solidarności" zawarły kompromis z PZPR.
Dalej. Odnowa moralna czyli sanacja. Kaczyński urodził się po II Wojnie Światowej w rodzinie inteligenckiej, AK. Żarty żartami, ale etos "przedwojnia" w Żoliborskiej rodzinie trzymał się mocno. Moje pokolenie tego już na szczęście nie pamięta, ale w paździerzowatym PRL "przedwojenny" był synonimem jakości i wytrzymałości. Pokolenia którym sanacja prała mózgi zdążyły dorosnąć i przekazać te mentalne detergenty swoim dzieciom. Takim niezłomnym wyznawcą sanacji, której na oczy nie widział, wielkim fanbojem Marszałka i kultystą przewrotu majowego był Kaczyński - ale nie jest przecież jedynym.
Taki fundamentalizm nie jest przecież niczym nowym - miliony ludzi patrzą na współczesny świat i widzą Grzech, Wyzysk i Niemoralność. Ostatnio coraz więcej z nich staje się przekonana że przyjdzie Prorok i stara się zbawić jak najwięcej ludzi przez mordowanie niewiernych, ale to szczegół. Kaczyński - i nie tylko on w PiS - jest konserwatystą. Jednak praktycznie cały okres jego życia był chujowy, przed 1989 i po. Stąd też za wzorzec musi iść II RP która odwróciła się od demokracji i industrializację zastąpiła indoktrynacją. Większość Polaków musi wybrać między Piłsudskim a Dmowskim. Większość moich byłych kolegów wybierała Dmowskiego i Jędrzeja Giertycha; Kaczyński wydaje się faworyzować opcję Piłsudskiego i Eugeniusza Kwiatkowskiego z lekkim ukłonem w stronę Witosa.
Ale jeszcze powiem słówko o konserwatystach. Konserwatyzm skończył się w 2016. To, co mamy teraz to reakcjonizm. Do tej pory panowało przekonanie, że walczą ze sobą dwa przeciwstawne poglądy: progresywizm, chcący zmian społecznych i konserwatyzm chcący zachowania status quo. To błędny pogląd.
Konserwatyzm to w gruncie rzeczy pogląd niewielkiej grupki - w USA byliby to po prostu "bogaci biali faceci". W Polsce taki konserwatyzm nazywa się "żelaznym elektoratem SLD", ale PiS miało rdzeń "konserwatywnej Solidarności". Tak czy siak, nigdy nie jest to grupa zdolna do samodzielnej władzy, chyba że się zakumpluje z biznesmenami czy religią. Ale nie zawsze to wystarcza.
I tu pojawia się pogląd reakcyjny - ludzie chcący odwrócenia zmian społecznych, włącznie z demokracją czy zdobyczami Oświecenia. Monarchiści, leseferyści, działacze "praw mężczyzn", ideolodzy "White Power", faszyści. W 2016 ci ludzie zdominowali tradycyjną prawicę, wygrali w USA wybory prezydenckie (a od paru lat dominują w partii Republikańskiej), w Polsce to Kukiz i spora część PiS (i niemała PO). Z reakcjonistami nie zawsze istnieje możliwość porozumienia - z konserwatystami już tak.
submitted by Poland4thePoles to Polska [link] [comments]